niedziela, 7 maja 2017

212 (07.05.2017)

     Nigdy nie czułam się bardziej nieswojo. Jakbym miała na sobie czyjąś skórę... Paskudne uczucie. Miałam ochotę zrzucić z siebie te wszystkie ubrania i dodatki i... Po prostu uciec. Nie byłam w stanie poradzić sobie z presją jaką wywarła na mnie ta sesja, albo raczej mój udział w niej. W końcu czy tak naprawdę mogłam odmówić? Po wszystkich problemach jakie sprawiłam Jake'owi, w połączeniu z tym, że nadal utrzymywał stanowisko, którego zapewne jego menadżerka nie potrzebowała a ja czerpałam z tego duże pieniężne korzyści, nie mogłam po prostu powiedzieć "nie".
     Tyle par oczu było na mnie - jedna, której chciałam za wszelką cenę unikać oraz te, które zaraz za mną weszły do pomieszczenia. Czemu? Cóż, czemu nie chciałam utrzymywać kontaktu wzrokowego z gwiazdorem było chyba dosyć oczywiste. Co jednak z kobietami, które weszły tutaj za mną? Tymi, które jeszcze przed chwilą tak starannie wykonywały swoją pracę, przygotowując mnie do tego? Cóż... Wiedziały, albo raczej widziały, za dużo. Ostatnim punktem mojego nowego imażu, był makijaż ciała. Te, które zostały stworzone w celu kosmetycznych poprawek wielkości mojego biustu czy wyszczuplenia rąk, jakby temat bez problemu. Jednak to nie było wszystko. Po sprzątaniu zalanego parteru, kiedy moje ciało tyle razy uderzyło podłogę, miałam kilka już ładnie rozkwitniętych siniaków. Na tej sesji były niczym więcej, jak problemem, więc również zostały zakryte. Łokcie oraz wiele miejsc na nogach miały na sobie również warstwę makijażu.
     Widziałam, jak na mnie patrzyły wtedy i wiedziałam, jakie spojrzenia będą mi rzucały, stojąc pod ścianą i patrząc na mnie. Spodziewałam się też, że się to rozejdzie po tej ekipie - kiedyś pracowałam w salonie piękności i zawsze każde nowe spostrzeżenie swojej klienteli przechodziło przez wszystkie pracownice, razem z prawdziwymi, bądź dopowiedzianymi historiami. W takiej pracy nie ma czegoś takiego jak tajemnice.
     Dopiero kiedy poczułam lekkie pchnięcie w plecy, wykonałam kilka kroków do przodu, łapiąc równowagę. I zdawało się, że potem poszło już z górki. Starałam się oczyścić moją głowę do stopnia, w którym chociaż natłok myśli nie blokował mi uszu, żebym mogła słuchać poleceń - "idź tu, zrób tamto"... Tego się spodziewałam. Jednak nie byłam w stanie wyrzucić wszystkich obaw. Sama nawet miałam wrażenie, że poruszałam się dosyć sztywno. Obcasy, doczepiane pośladki i piersi, wyzywająca sukienka, naprawdę, jakby cały świat był przeciw mnie w kwestii tej sesji.
     Zgodnie z poleceniem stanęłam tyłem do obiektywu, czekając na dalsze instrukcje, jednak chwilowo okazały się zbędne. Jak tylko chłopak spojrzał mi w oczy, serce zaczęło cisnąć mi się do gardła. Przełknęłam więc mocno ślinę, próbując odsunąć je z drogi. Nie byliśmy sami, nie byliśmy anonimową parą w tłumie ani też nie graliśmy. Te centymetry, które między nami były, musiały zostać nienaruszone.
     Tylko połowa jego twarzy była naprzeciw mojej. Prawa strona była wystawiona w stronę kamery znajdującej się za nami. Mimo to tyle mi wystarczyło, by zalała mnie fala wspomnień, od której próbowałam się odciąć.
     - Żałuję, że to nie taniec - powiedziałam cicho. Miałam wrażenie, że głos lekko mi zadrżał, więc odchrząknęłam lekko. - Mogłabym wtedy poddać się twojemu prowadzeniu i wszystko na pewno wyszłoby idealnie. - Zapewne nie powinniśmy rozmawiać, a przynajmniej nie powinnam go zagadywać, jednak kilka cichych słów, na które nie oczekiwałam odpowiedzi, nie powinny być problemem, prawda?
     - To zbyt delikatne! - usłyszałam za sobą głos wielkiej fotograf. - Przecież wasz związek jest zakazany, namiętny, a ja tu nie widzę żadnej pasji! Żadnej głębi i pożądania! Twój kamyczek był najbliższy podołaniu zbliżenia się do Sheili, jednak jeśli nie zaczniecie się dopełniać, te sesję piorun strzeli!
     Wzrok Jake'a przeszedł na postać, której dźwięk obcasów wypełnił pomieszczenie, w którym ledwo było słychać jakiekolwiek szmery. Chłopak delikatnie odsunął się ode mnie, za co cicho dziękowałam pod nosem. ponieważ to dawało mi czas do odetchnięcia.
     - Przecież wiesz jak to się robi Jake - stwierdziła, wchodząc minimalnie w zasięg mojego pola widzenia. - A ja widzę, że się wahasz. Bo razem pracujecie? Przestań! - prychnęła. - Żadne z was nie zaprzeczyło, więc nie będzie już żadnych zmian. A teraz do roboty! - Klasnęła w dłonie. - Wyzbądźcie się zahamowań i wątpliwości! To co się teraz stanie jest stageowane i po zejściu z tego green screena powinno zniknąć z waszych głów!
     Nie bardzo uznawałam takie... Metody, czy raczej może postępowanie, jednak innego wyjścia nie dostałam do wyboru. Musiałam całkowicie poddać się jego dotykowi oraz ruchom, by osiągnąć to, czego oczekiwano nie tyle ode mnie, a nawet bardziej od niego - że będzie w stanie mnie poprowadzić i wcisnąć w moje miejsce niczym klocka do odpowiedniej dziury.
     - Dobrze więc! Spróbujmy inaczej - stańcie bokiem do kamery - zarządziła.
     Powietrze wypełnił słodki zapach, którego nie mogłam rozpoznać. Jak się po chwili okazało, był to epapieros, którego Bianca wyjęła. Delikatnie spoczywał między jej dwoma palcami, podczas gdy każda inna część dłoni skupiała się na operowaniu aparatem.
     Obróciliśmy się, czekając na dalsze instrukcje. Znaczy ja czekałam, jednak Jake chyba wiedział, że żadne inne nie nadejdą, ponieważ opuścił moje włosy tak, by z boku zasłaniały moją twarz, a następnie ujął ją w dłonie, znów trzymając mnie blisko siebie.
     Niepewnie oparłam ręce na jego szerokim torsie, starając się nasłuchiwać czy przypadkiem nie jest to zły ruch. Próbowałam naprawdę mocno, nie utonąć w jego spojrzeniu. Co jeśli zapomniałabym przez to, ile par oczu nas obserwuje? Jeśli zapatrzona w jego oczy pokonałabym tę ostatnią odległość i znów go pocałowała?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER