środa, 12 kwietnia 2017

103 (08-10-2016)

        Chowająca się za książką Spencer miała do ukrycia chyba coś więcej niż sam cenny tekst, ale nie mogłem zgadnąć co to było takiego. Scenariusza pilnowała lepiej niż oczka w głowie, to też niestety musiałem jej przyznać, nici więc z podglądania i grania nie fair. Westchnąłem teatralnie, odwracając się w jej stronę, co nie było tak łatwe, kiedy ona krążyła po kuchni. Oparłem się ramieniem i biodrem o lodówkę, zachowując profesjonalnie chłodny wyraz twarzy, który mógłby pasować do mojej postaci i skrzyżowałem ręce na piersi.
        To była tylko zabawa, dlatego też nie wkładałem w to za dużo aktorskich umiejętności, wolałem wykorzystać tę energię na przewidywanie kolejnego teksu, kolejnych linijek. Śledziłem uważnie wzrokiem dziewczynę, kiedy nurkowała w poszukiwaniu następnych słów. Nie uśmiechała się triumfalnie ani nie robiła zbolałej miny, więc nie miałem pojęcia do kogo powędrował punkt.
        Choć zachowywałem poważny wyraz twarzy spowodowany analizowaniem swojej postaci i sytuacji między drugą, to nie było to na poważnie. Nie ma się też co oszukiwać, że moja partnerka w tej scenie nie była poważnie skupiona na odgrywaniu swojej roli ani tym bardziej zawodową aktorką, nie czułem więc potrzeby, żeby się w jakikolwiek sposób popisać. Nie to było w tym momencie najważniejsze. A chciałbym umieć teraz czytać w myślach ludziom, tylko po to, żeby zdobyć chociaż dwa punkty na zadanie pytań.
        Kiedy padły kolejne słowa wcięło mnie. Wiele razy słyszałem takie słowa, o ile nie w filmach to na żywo, a kierowane do mnie naprawdę potrafiły mnie wkurzyć. Zagotowałoby się we mnie, gdyby nie fakt, że to gra, fikcja, a nie prawdziwa sytuacja. Najwidoczniej autorka scenariusza też musiała pociągnąć ten typowo damski dramat na temat nocy. Podało mi to wskazówkę nawiązującą do wspólnie spędzonej nocy przez naszych bohaterów, ale żadna konkretna reakcja nie przychodziła mi do głowy. Wszystko było albo zbyt sztuczne, albo zupełnie nie na miejscu. Pustka w moim mózgu klarownie malowała się teraz na mojej twarzy, nawet nie wiedziałem jak zamaskować zaskoczone spojrzenie. Kilka długich sekund zastanowienia upłynęło, zanim zdecydowałem się na jakąś reakcję.
        Czasu na namysły nie było wiele, dlatego i moja odpowiedź nie była spektakularna. Pogodziłem się ze stratą tego punktu. Z wiedzą, że mój bohater w takich sytuacjach raczej byłby oschły niż wylewny i bardziej milczący postawiłem wszystko na jedną kartę.
        - Uspokój się i pamiętaj, że jesteś tu tylko chwilowym gościem. To, że wracasz tak nagle i że uważasz, że wszystko ci się należy... - zaciąłem się, wszystkie słowa wyleciały mi z głowy. A często to się to nie zdarzało, prawie z każdej sytuacji umiałem wyjść obronną ręką. Tutaj najwidoczniej coś mnie przerosło, pokręciłem więc tylko głową z dezaprobatą i chociaż mieliśmy nie przerywać gry, wyrwało mi się: - Punkt dla ciebie - złośliwy uśmieszek miał zatuszować moje zażenowanie sytuacją, w której poddaję się tak łatwo, bez walki.
        Ta biała flaga będzie kosztowała mnie jedno niewygodne pytanie. Nie znaczyło to, że zamierzam się poddać, oczywiście. Od razu przybrałem wcześniejszy zacięty wyraz twarzy, żeby nie dać jej dodatkowej satysfakcji. Uniosłem nieco podbródek, czekając na kolejne zadanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER