środa, 12 kwietnia 2017

104 (22-10-2016)

    Zwycięski uśmieszek pojawił się na mojej twarzy, kiedy wypowiedziane przez Jake'a słowa nie przypominały niczego, co widziałam przed sobą na kartce. Po chwili jednak wyraz na mojej twarz zrobił się ostry i nieprzyjemny, gdy powiedział "punkt dla ciebie". Zasady mówiły, że nie przerywamy sceny, a to było wyraźne jej złamanie. Nie zamierzałam jednak go o tym upominać i odciągać nas od grania. Liczyłam, że moja mina przywoła go do porządku wystarczająco mocno.
     W oryginalnej scenie, bohater Jake'a powiedział, że w ogóle nie powinno mnie tutaj być i że miał nadzieję, że do jego powrotu zniknę. Nie za przyjemne słowa, ale w końcu mimo iż ją kochał, nie chciał być z nią. Ich związek miewał zbyt dużo upadków i on nie chce ciągle przez to przechodzić, chce się od niej uwolnić, jednak ona chce walczyć. Widzi, jak jest mu ciężko i wie, że powoduje problemy, ale w przeciwieństwie do niego nie chce odpuścić.
     - Zabawne, jak szybko chcesz się mnie pozbyć po tym, jak sam mnie tutaj sprowadziłeś[ - odpowiedziałam, znów próbując wyiskać z siebie jakiekolwiek aktorskie umiejętności. Patrzyłam na aktora, opierając się biodrami o jedną z szafek kuchennych. W moim odczuciu, moja twarz nie zdradzała żadnych emocji, no może oprócz narastającej złości, którą próbowałam odegrać. - Nigdzie się stąd nie ruszam!
     Przycisnęłam scenariusz do piersi, czekając na ruch Jake'a. W nadchodzących "ujęciach" miał szansę na dodatkowe punkty, ponieważ wedle scenopisu, miało zajść kilka bliższych scen między postaciami. Nie było mowy o żadnych pocałunkach czy macanach - a przynajmniej jeszcze nie i zamierzałam uciąć, nim doszlibyśmy do tej sceny. Po prostu postaci miały się do siebie zbliżyć, skrócić dystans między swoimi ciałami.
     Nie odrywałam wzroku od chłopaka. Ciekawość wywołana jego dalszymi poczynaniami, idącymi w parze z treścią scenariusza, była niesamowicie wysoka. To nie było to samo, co improwizacja na scenie. Tutaj ja kontrolowałam sytuację, ja decydowałam gdzie skończyć i miałam pewność, że znów nie znajdę się w sytuacji, kiedy jego usta znów...
     Odchrząknęłam głośno. Nie po to, by przypomnieć Jake'owi o tym, że nie ma nielimitowanego czasu na przemyślenia, a bardziej bo to, by siebie przywołać do porządku. Tak łatwo przychodziło mi zlewanie wielu rzeczy, nawet tych, które wydarzyły się chwilę temu, jednak tego pocałunku nie umiałam rzucić w zapomnienie. Coś w nim takiego było... Co nie pozwalało mi go od tak dać do puli rzeczy nieważnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER