środa, 12 kwietnia 2017

106 (13-11-2016)

    Mimo jego wysokich umiejętności aktorskich oraz scenopisu w ręku, nie potrafiłam wystarczająco wczuć się w postać. Nigdy nie czułam potrzeby zatrzymania kogoś przy sobie, w senie wyjścia z pomieszczenia i w sensie odejścia z mojego życia. Nigdy nie poznałam nikogo, kogo chciałabym zatrzymać i bez kogo nie wyobrażałam sobie dalej ciągnąć monotonię moich dni. Żyłam raczej z podejściem, że wszystko jest zmienne jak kalejdoskop i starałam się nie przywiązywać zbytnio do otoczenia, jak i znajdujących się w nim ludzi.
     Wynik jak na razie był wyrównany, po jednym pytaniu dla każdego. Gdyby między jego wypowiedzią było chociaż jedno słowo mojej postaci, zarobiłby aż dwa punkty, więc cieszyłam się, że jedyną odpowiedzią bohaterki było milczenie na jego pierwsze słowa.
     Odchyliłam delikatnie scenariusz, który do tej pory trzymałam ciasno przy swojej klatce, żeby podejrzeć następne linijki. Widząc kilka kropel rozmazujących litery, zdenerwowałam się, że niszczyłam jego kopię. Szybko jednak przypomniałam sobie, że posiada jeszcze jedną, której kopię mógłby wykonać bez problemu, więc zniszczenie tego było niczym.
     - Tak długo, aż zaczniesz mnie w końcu zauważać - odpowiedziałam, wracając wzrokiem do aktora. - Albo chociaż przestaniesz unikać. Nagle kompletnie się odciąłeś i... Przeprowadziłeś, kompletnie - ucięłam. Nie była to jego kolej, ale musiałam sobie podejrzeć jeszcze raz tekst. Jak dla mnie było to za dużo na raz do zapamiętania. - olałeś to, że nie chciałam tracić z tobą kontaktu, że zależało mi na tej znajomości...
     Wypowiadając te słowa oraz znając częściowo inne fragmenty scenariusza, zrozumiałam, że było to jeden z największych problemów dziewczyny. Mimo tego, iż kochała bohatera odgrywanego przez Jake'a, nie brała jego uczuć pod uwagę. Nie patrzyła na to, że mógł być zraniony, smutny... Trochę tak, jakby miała takie stereotypowe podejście, że facet musi być silny i nie ma prawa na chwile słabości.
     - Potrafisz myśleć o kimś innym niż tylko o sobie?! - Próbowałam wydobyć z siebie trochę wściekłości, która właśnie powinna wzbierać w bohaterce. Nie potrafiłam jednak, ponieważ... Nie rozumiałam jej, nie umiałam się wczuć w nią, mając przekonanie, że słowa które wypowiadam "w jej imieniu", są niesłuszne.
     Byłam bardzo ciekawa, jak ta scena wyglądała by przedstawiona przez dwóch profesjonalnych aktorów, z wyuczonym testem i emocjonalnym odegraniem. W przeciągu kilku dni miałam dostać szansę przekonania się, ale jak na razie pozostawały mi tylko nadzieje ujrzenia tego oraz własne wizje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER