Zaskoczyło mnie to, że dziewczyna pierwsza zabrała głos, albo raczej że w ogóle nie pozwoliła się odezwać mężczyźnie. Tamten nawet się nie przedstawił. W sumie mieliśmy jego akta, ale co z tego? Kultura raczej nakazywała to zrobić niezaleźnie od sytuacji, a już zwłaszcza starając się o pracę.
Nie mogłem powiedzieć, że zapomniałem o obecości Spencer w pomieszczeniu, ale chyba wydawało mi się, że nie odezwie się ani słowem i dlatego poniekąd zignorowałem jej obecność. Zaskoczenie chyba przez chwilę było doskonale widoczne na mojej twarzy, ale zniknęło już na szczęście, kiedy wzrokiem powędrowałem w stronę dziewczyny. Za tym wszystkim też czaiła się ciekawość, co chciała powiedzieć i dlaczego. Miała w tym jakieś doświadczenie? Potrafiłem się przekonać do myśli, że potrafiła dużo więcej niż przeciętna osoba w jej wieku i nie raz z pewnością zdoła mnie jeszcze zaskoczyć.
Teraz też jej się to udało. Nie spodziewałem się tak bezpośredniego pytania i tak jawnie i prostolinijnie nawiązujące do zawodu. Wzięła się za to przynajmniej szybko i do rzeczy, nie ma co. W takim tempie z pewnością wyrobimy się na kolację z moimi rodzicami. Jednocześnie też trochę rozśmieszyła mnie jej poważna mina, nieczęsto widziana wcześniej na jej twarzy. Ukryłem rozbawienie, przenosząc wzrok na mężczyznę i kiwając lekko głową jakby na potwierdzenie, że oczekujemy odpowiedzi.
Chwilę się wahał, jakby nie rozumiał, co w ogóle Spencer tutaj robi i dlaczego zadaje mi pytania. Może myślał że to moja siostra albo dziewczyna. Przełknął ślinę i widocznie zebrał myśli do odpowiedzi.
- Nie rozumiem, co ma pani na myśli - uśmiechnął się nerwowo. Chyba chciał sobie kupić trochę czasu, bo pytanie zbiło go z tropu. Nie takiego przesłuchania się spodziewał, to pewne. - Jestem w tej branży od wielu lat i potrafię rzeczy, których się ode mnie wymaga. Takiej umiejętności nie ma na liście - zakończył, wydawałoby się gładko wybrnąwszy z sytuacji.
Za to w moich oczach stracił jeszcze więcej. Gdyby nie wczorajsza interwencja Hastings z obiadu byłyby nici. Może oszczędziłoby to nam wiele następstw, ale takiego zachowania i czasu reakcji jak wtedy jej oczekiwałem. Taki mnie satysfakcjonował tak długo, dopóki potrafiłem zdążyć na plan na czas i wyrobić się z grafikiem. Zmarszczyłem brwi i zaplotłem pace dłoni na kolanie, pochylając się do przodu.
- W takim wypadku jak dobrze zna pan rynek pracy? Jak dobrze pan orientuje się we współczesnej pop kulturze, w tym dla kogo ma pan pracować? Jak rozwija się rynek filmowy, jakie obecnie kręcę produkcję, czy przygotował się pan dokładnie do dopasowania się do mnie, może pan powiedzieć coś na ten temat?
Wiedziałem, ze ten punkt jest dla Spencer zupełnie obcy. Kiedy się spotkaliśmy chyba nawet nie wiedziała, kim jestem. Mimo wszystko chciałem, żeby mój menager wiedział cokolwiek o świecie, w którym żyję. O mnie, jako o człowieku z konkretnymi wymaganiami. Przybrałem poważną minę, czekając na odpowiedź. On też się zastanawiał, Spencer chwilowo umilkła. W pokoju zapanowała cisza, nie na długo jednak.
- Posiadam kompletną wiedzę potrzebną do pracy z panem. - Był pewny siebie. Ale ja chciałem mu udowodnić, może jedynie dla chrej ambicji albo jakiegoś braku sympatii do tego człowieka, jak bardzo się myli.
Rozmowa trwała całe pół godziny, w których proponowany przyszły pracownik odpowiedział na mniej niż pół zadanych przeze mnie pytań. Z kanapy podnosił się, czując chyba w ustach wyraźny smak porażki. Uśmiechałem się pocieszająco, ale jednocześnie czując, że tak będzie lepiej. Nie chciałem z nim pracować. Zerknąłem na dziewczynę, która jeszcze była obecna w pokoju. Skoro wcześniej zadawała pytania stwierdziłem, że może teraz też będzie chciała coś do tego jeszcze dodać. Wstaliśmy wszyscy, a ja położyłem dłonie na biodrach. Zostało nam na szczęście sporo czasu do kolacji; wystarczająco, żebym sam mógł jeszcze wziąć prysznic. Moje myśli powędrowały automatycznie w tym kierunku, choć ciałem nadal byłem na przesłuchaniu o pracę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz