piątek, 7 kwietnia 2017

11 (15-08-2016)

   Kiedy wjeżdżaliśmy na piętro, nadal gdzieś w duchu czułam dumę z tego, iż pochwalił mój plan, a jednocześnie przerażenie na samo jego wspomnienie, że może się nie udać. Miałam jakby tego świadomość, ale... Przypominanie o tym nie pomagało, chociaż radziłam sobie całkiem nieźle w stresie. W końcu tyle lat pracy i nauki naprzemiennie daje jakieś efekty!
   Gdy winda w końcu stanęła, mogłam odetchnąć z ulgą. Nie była ona może na tyle mała, żebym dostała klaustrofobii, ale prędkość z jaką wjeżdżała tak wysoko budziła u mnie niepokój. W głowie już miałam obraz sytuacji, w której ona się psuje i spadamy w dół - wręcz niemożliwe. W końcu na zbudowanie tego miejsca poszła kupa pieniędzy i mieszka tu wiele bogatych i wpływowych osób, więc gdyby coś im się stało, firma zajmująca się windami nigdy by się nie wypłaciła i została zniszczona.
   - Spencer - przedstawiłam się Deanowi, który... Cóż, chyba był jego prywatną gosposią. Nie żeby to było coś złego, po prostu takie było moje założenie, skoro więcej mi nie powiedziano, oprócz tego, że mogę go prosić o co tylko chcę. - Mógłbyś mi znaleźć tablet pana Underwooda z jego planem dnia? Muszę wprowadzić dzisiejsze poprawki.
   Chłopak bez słowa poszedł po sprzęt, choć podejrzewałam, że nie specjalnie mi ufa. Nie zostałam w końcu przedstawiona jako jego jednodniowa menadżerka, a swoim ubiorem nie przypominałam żadnej znaczącej osoby. Co więc ktoś taki jak ja może chcieć od jego planu - ukraść go? Dać fankom? - na jego miejscu o to właśnie bym mnie podejrzewała.
   Czekając na męską gosposię, zdjęłam trampki i weszłam w głąb mieszkania. Robiłam to jednak tak wolno, jak tylko się dało i nie tylko dlatego, że podziwiałam jego mieszkanie. Zrobiłam to też dlatego, że dywan był nieziemski! Nawet przez skarpetki czułam, jak moje nogi odpoczywają po prostu chodząc po nim.
   Szybko jednak dywan stał się pikusiem przy tym, jaki cudowny widok można było podziwiać z okien apartamentowca. Usiadłam tak blisko jak mogłam wielkiej przeszklonej ściany i patrzyłam w dół. Niesamowite... I takie piękne.
   Zaraz potem przyszedł Dean z tabletem. Pogram, w którym planowany był plan dnia Jake'a był prosty w obsłudze, więc nie miałam z tym problemu. Kilka minut i wszystko było gotowe.
   Skoro mowa o gwiazdorze, jeszcze nie przyszedł, więc wykorzystałam jego tablet do niecnych planów! Mianowicie odpaliłam sobie jakąś grę, która na nim była, położyłam się na dywanie i... Tyle no. Chociaż po pewnym czasie złapałam się na tym, że cały czas pocieram moimi zgiętymi nogami o dywan - będę miała całe stopy naelektryzowane! Jednak było tak przyjemnie, że nie umiałam przestać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER