Zaśmiałam się może nieco nerwowo, ale na pewno zdziwiłam się, że nie otrzymałam żadnej reprymendy za takie traktowanie być może jego niedoszłego pracownika. W końcu zarówno mnie jak i jego obowiązywał profesjonalizm, chociaż z drugiej strony co ja mogłam wiedzieć o tak owym, jeśli chodzi o poziom menadżerski. Jako kelnerka czy sprzątaczka miałam dużo bardziej elastyczne progi. Zawsze jak coś nawet przegięłam to nagana zazwyczaj i tyle, jeśli w ogóle, ale tutaj mogło się to wiązać z kompletnym straceniem stanowiska.
Tak szybko jak mogłam, dokończyłam suszenie moich włosów i szybko przeciągnęłam rzęsy maskarą. Uważałam, że więcej mi nie trzeba - nie miałam raczej problemów z pryszczami czy innymi wysypkami, nie aż takich żeby musieć je chować pod warstwą makijażu. A jeśli chodzi o jakieś kredki, nie kredki, konturówki... Nigdy nie miał mnie kto tego nauczyć, a samej mi nie szło, szybko się poddałam. Jedyne co, to towarzyszyła mi czasem czerwona szminka, którą kupiłam kiedyś, kiedy pracowałam po nocy jako kelnerka w barze.
Zamykając za sobą drzwi, głowę miałam już w zupełnie innym temacie. Tak więc kiedy szminka wykonała ostatnie machnięcie po ustach, miałam już usadowić się na dywanie, kiedy z kuchni wyszły psiaki.
Była to jedna z najcięższych chwil w moim życiu... Tak strasznie chciałam się wyłożyć na dywanie, pogłaskać pieski, ale nie mogłam! Nie mogłam zrobić nic, bo nie byłoby czasu, żeby znów się czyścic i nie miałam ubrań na zmianę! Tak więc zostałam zmuszona, żeby usiąść na fotelu i zmusić się do nie patrzenia nawet w kierunku futrzaków.
Udając się szybko na wiszący fotel, na którym już nie raz widziałam Jake'a, zwinęłam po drodze tablet. Podwijając nogi od pupę, jakby w celu ochrony przed psimi łapami, i pogrążyłam się w swoich własnych myślach. Jedną z nich było to, o co mogłabym spytać Jake'a. W tym celu przeszukiwałam różne portale społecznościowe, by upewnić się, czy nie zadam mu pytania, na które już komuś odpowiedział. To byłoby marnowanie mojej wręcz bezcennej szansy, skoro mogłam spytać o WSZYSTKO. Zakładając też to, że będzie szczery i dotrzyma słowa, powinien mówić prawdę i tylko prawdę.
Spojrzałam na drzwi do łazienki, które nadal się nie otwierały, co oznaczało, że chłopak nadal się kąpie. Wtedy w mojej głowie zrodził się pomysł - a co jeśli by tak... Zmienić wynik? On i tak nie miał w to na bieżąco wglądu, nie sprawdzi mnie. A w sumie posiadanie takich pięciu pytań zamiast trzech... Brałabym. No i na pewno by się przydało, a dla niego nawet lepiej! Nie będzie musiał wymyślać pięciu rzeczy, tylko trzy, więc nie będzie musiał ewentualnie udawać że go to interesuje oraz zaprzątać swojej aktorskiej główki myśleniem nad tymi rzeczami.
Jak tylko usłyszałam głos chłopaka, od raz przeniosłam na niego wzrok. Po raz kolejny dał mi dowód tego, że nie bez powodu kobiety w bardo szerokim przedziale wiekowym za nim szaleją... W końcu wystarczyło na niego spojrzeć. Te niby niedbale rozmierzwione jasne włosy, rozmarzone oczy i delikatny zarost na wyraźnym podbródku. Do tego ten garnitur - niby luźny, a jednocześnie elegancki, a przede wszystkim bardzo dobrze na nim wyglądający. Jednym słowem prawdziwa sex bomba. To wszystko jednak minęło, kiedy usłyszałam jego pytanie...
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i westchnęłam. Może jednak ma w sobie coś z małego chłopca, skoro interesują go takie tematy. Inaczej po co by poruszał ten temat? Bo na pewno nie dlatego, że mu się podobałam to wiedzieć.
- Naprawdę myślisz - zaczęłam spokojnie, podnosząc się z podłogi - że gdybym mogła mieć sztuczne piersi to zrobiłabym sobie tak małe? - Wydawało mi się to dosyć oczywiste, że można chcieć mniejsze ale nie takie wypierdki... Te rodzynki to idealnie do rąk się wpasowywały, nie mniej ni więcej. No a przynajmniej do moich, które podobnie do piersi rozmiarem nie grzeszyły.
Jako jednak, że wypadało nie bawić się w błędne koło odpowiedzi, jak to robił petent na moje stanowisko, dodałam po chwili:
- Są jak najbardziej prawdziwe. Z resztą, skąd twoim zdaniem miałabym wziąć pieniądze na operację? - Zaśmiałam się pod nosem, ale szybko postanowiłam zmienić temat. Z doświadczenia wiedziałam, że nawet w ramach żartów, ludzie czuli się niekomfortowo gdy na temat wchodziła majętność mojej rodziny. Oczywiście jeśli mieli pojęcie o jej faktycznym stanie, a Jake jak najbardziej miał. - Wykorzystałeś jedno z trzech przysługujących ci pytań - poinformowałam go, idąc zgodnie z moim planem. Nie grałam może czysto, ale nie czułam wyrzutów. To przecież tylko pytania... - Czyli mam rozumieć zbieramy się już do wyjścia?
Nie czekając na odpowiedź opuściłam swoje miejsce i założyłam obcasy, które razem kupiliśmy mojego pierwszego dnia pracy. Kosztowały wiele, ale nie dało się im odmówić swego rodzaju uniwersalności i szczerze to ceniłam, skoro już tyle zabuliłam.
- Jak myślisz - zaczęłam, opierając się o ścianę, żeby łatwiej było mi wciągnąć drugiego buta na nogę - jak wysokie musiałabym mieć buty, żeby cię przewyższyć? - spytałam, podchodząc do niego. Patrząc na różnicę w sumie mogłabym się pokusić o jakieś bardzo konkretne platformy z wysoką podeszwą, żeby chociaż być jego wzrostu. A może była to tylko moja wyolbrzymiała wyobraźnia... Mali już tak mają.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz