środa, 12 kwietnia 2017

116 (11-12-2016)

     Nie odrywałam wzroku od zadaszenia limuzyny, nie mniej jednak uważnie słuchałam tego, co mówił Jake. Było coś takiego w jego wypowiedzi, co zdawało się po prostu nie pasować do tych wszystkich wyszukanych i oklepanych tekstów, którymi rzucają w telewizji na polecenie swoich menadżerów. Mogłam się zawsze też mylić, ale w końcu powinnam być bardziej ufna, prawda? To, że ja nie trzymałam się zasad i trochę zamieniłam naszą punktację, nie znaczy że i on musiał się wyłamywać z umowy. Nie mogłam odmówić mu również racji, chociaż w dużym stopniu odczuwałam brak kontroli w swoim życiu. Niemniej jednak była to bardziej moja wina niż rzeczywiście zależność, której nie dało się obejść.
     - Teoretycznie nie - odpowiedziałam, kiedy zagadną o szkołę. - Uczę się sama. - Nie zamierzałam mu policzyć tego jako pytania. Nie była to jakaś specjalna wiedza, którą musiałam ukrywać albo "oblokowywać" przy pomocy jakiegoś specjalnego przywileju jak te pytania. Szybko jednak wróciłam do bardziej odpowiadającego mi temu, czyli jego dalszych pytań. - Denerwuję się tylko, że będę za bardzo odstawać od towarzystwa - odparłam zgodnie z prawdą. - Wiesz brak tematów, brak taktu z mojej strony i inne takie... Jakby nie patrzeć jest między nami coś więcej, niż różnica wieku.
     Poprawiłam się na miejscu czując, że zaczęłam się trochę zsuwać. Naprawdę, miejsca były tak wygodne, że aż zachęcały do tego, żeby się na nich rozłożyć w najbardziej kosmiczne pozy świata i zaznać jej cudownej wygody. Siedzieliśmy więc tak przez chwilę w milczeniu - ja pochłonięta relaksem jakie dawało mi miękkie siedzenie, a Jake chyba widokami, zważając na to iż jego wzrok wbity był w festiwal świateł za szybą.
     Nagle samochód zatrzymał się dosyć gwałtownie. Mimo małej prędkości i tak nieźle nami szarpnęło. Żadne z nas nie miało zapiętych pasów, ale tylko ja zleciałam z sofy na glebę. To zapewne kwestia masy, podobno jestem bardzo lekka.
     - Nic mi nie jest - powiedziałam szybko, kiedy chłopak pomógł mi się podnieść.
     W tej samej chwili małe okienko oddzielające nas od kabiny kierowcy, uchyliło się. W pierwszej kolejności Steven przeprosił nas za niedogodności i poinformował, że kawałek przed nami zdarzył się wypadek, blokujący cały ruch. Nie było również możliwości objazdów czy zjazdów, najbliższy zakręt był kilkadziesiąt metrów od nas i niedostępny dla samochodu.
     - W takim stanie na pewno będą państwo spóźnieni na kolację - powiedział spokojnym głosem, nie odrywając wzorku od drogi. - Proponuję udać się na spacer, restauracja znajduje się dziesięć minut drogi stąd.
     Przeniosłam wzrok na Jake'a, czekając na jego decyzję. Dla mnie nie było to problemem, chodź w tym swetrze mogłam troszeczkę przemarznąć o tej porze. Nie chodziło tu jednak o to, co mi pasowało lub nie, a o aktora, ponieważ to jego twarz będą rozpoznawać podczas tej przechadzki, nie moją. Nie widziałam jednak z drugiej strony innej opcji - nawet jeśli chciałby zamówić taksówkę, to i tak musielibyśmy przejść się w miejsce, gdzie by dojechała, a potem czekać na nią... Ale chyba byśmy zdążyli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER