środa, 12 kwietnia 2017

128 (30-12-2016)

    Jego odpowiedź była równie niesatysakcjonująca, co w jakimś stopniu bolesna. Mimo iż wiedziałam, że zostanę odrzucona, ba! nawet na to czekałam, to... Zaszło między nami coś, na co żadne z nas nie znało odpowiedzi, a czego mimo to obydwoje chcieliśmy. Między nami zaszło coś jakby... Rozpalił się tak zwany ogień namiętności czy pożądania... Różniła nas jednak jedna bardzo ważna rzecz w tym temacie - on tego żałował. "Sama sobie zdajesz sprawę z tego, że to nie powinno się nigdy zdarzyć". Poniekąd podzielałam jego zdanie, ale to dlatego, że wiedziałam, jak wiele nas dzieliło. Zbyt wiele, żeby on, Jake Underwood - gwiazda kin i bożyszcze kobiet w każdym wieku, chciał by cokolwiek takiego nas łączyło. Czy to co między nami się zdarzyło można było podciągnąć pod tak zwany "one night standing"?
     "Kiedyś, kiedy będę wiedział dlaczego, na pewno dam ci lepszą odpowiedź. Dzisiaj nie mogę do tego dodać nic więcej". Nie widziałam w tym nic więcej, niż próbie odrzucenia mnie w delikatniejszy sposób lub bycie po prostu nie szczerym i ucieczka przed przyznaniem, że tego potrzebował - takiej bliskości, ale nie ze mną, ja po prostu byłam pod ręką i sama się podłożyłam. W końcu co innego mogłoby to być?
     Bardzo szybko ze słuchania przeszłam w stan "jednym uchem wpada, drugi wypada". Nie ważne ile jeszcze słów pocieszenia by wylał o tym, jak to niby dobrze o mnie nie myśli, nie złagodziłyby tego, co zaszło. Gdyby odrzucił mnie na początku to bym bez problemu to przełknęła, ale teraz... Teraz nie umiałam już powstrzymać przyspieszonego bicia serca. Nie wyobrażałam sobie też, jak miałyby wyglądać najbliższe dni - praca, czas pomiędzy... I oczywiście jutrzejsza kolacja, na której będę musiała obserwować, jak Lucy się do niego przystawia, podczas gdy jej facet będzie kompletnie tego nie zauważać i na to pozwalać.
     - Pójdę się przewietrzyć - powiedziałam cicho, wymuszając kilka chrząknięć. Głos mi drgał, bałam się wypływu nawet kilku niekontrolowanych łez tak długo, jak była szansa, że mógł je zobaczyć.
     Odrzucenie bolało bardziej niż myślałam, ale to wszystko przez ten głupi pocałunek! Jezzu! Czy ja naprawdę nie mogłam wymyślić jakiegoś normalnego sposobu na no? Może na przykład "hej, nie chcesz mnie, prawda?" czy cokolwiek naprawdę! Czemu wcześniej w mojej głowie nie zapaliła się mała lampeczka kijowych pomysłów i nie powstrzymała mnie? No czemu?!
     Kiedy tylko otworzyłam drzwi limuzyny, przez sekundę zdawało się być wręcz lodowato. Całe gorąco, które naprodukowaliśmy właśnie uciekało, przywracając temperaturę do normalności. Zamarłam tak, siedząc na brzegu siedzenia z nogami poza samochodem. Powiew świeżości, jaki to dawało był wręcz... Uspakajający, odprężający. Jakby chociaż przez tę krótką chwilę zabierał ode mnie wszystkie troski i nerwy. Do czasu...
     Głośna muzyka dobiegająca z domu nie przerwała mojego mini azylu, o nie. Na ziemię sprowadziła mnie błyskawica, po której zaraz nastąpiło oberwanie chmury. Tłumy ludzi, zarówno ci stojący przed willą Sheili, jak i ci, który imprezowali przed domem, zanieśli się piskiem, szukając schronienia. Najwyraźniej wszyscy byli z cukru, wszyscy poza mną. Ja wolałam wysunąć się jeszcze kawałek do przodu i podnieść głowę ku niebu, które oddawało mi tak wielką przysługę. Zimne krople deszczu uderzające w moje rozgrzane ciało były niczym miód na moją obolałą duszę.
     Nie wiedziałam, ile tak naprawdę czasu tak trwałam, ale ponownie miałam wrażenie, że czas dla mnie zwolnił, że miałam wieczność na rozmyślanie. A skoro zaczynałam się uspokajać, może miałam szanse dojść do jakiegoś rozsądnego rozwiązania na obecną chwilę chociaż.
     Przede wszystkim postawiłam sobie za cel nie zmieniania moich planów - nadal potrzebowałam pieniędzy na mieszkanie, co za tym idzie nadal potrzebowałam płoszyć wszelkich kandydatów na moją posadę. To miało też swoje konsekwencje, które musiały się przełożyć na moje zachowanie. Musiałam nie zmieniać swojego podejścia, to na pewno - będzie ciężko po tym co zaszło, ale jeśli sprawię, że zacznie źle się czuć w moim towarzystwie, to będzie mu się źle pracować i ostatecznie zmieni mnie na kogokolwiek. Musiałam też unikać wszelkich zbliżeń jak uściski czy próby przełamania jego lęku wysokości, bo co jeśli znów by się to stało? Gdybym znów go pocałowała? Wtedy zapewne od razu by mnie odepchnął i również zakończył naszą współpracę. Czyli krótko mówiąc, zachowywać się jak zawsze, ale unikać zbliżeń. I pod żadnym pozorem nie dopuścić do powtórzenia limuzynowej sytuacji, choć nie spodziewałam się, że mógł się do tego posunąć. Gdyby nie moje posunięcie, nigdy by do tego nie doszło...
     Kolejny piorun przeciął niebo, zmieniając na chwilę jego granat w biel. Deszcz zaczął miarowo przybierać na sile. Zapowiadało się na burzę, która szybko nie ucichnie.
     Powinnam już pewnie chować się w samochodzie, zamiast być ludzkim wodospadem o niesamowicie wysokich szansach na przeziębienie, ale jakoś nie umiałam się zmusić do tego, żeby wrócić na miejsce koło Jake'a.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER