piątek, 7 kwietnia 2017

13 (19-08-2016)

   Prawie upuściłam tablet na swoją klatkę piersiową, kiedy gwiazdor się odezwał. Nie było co ukrywać, przestraszył mnie - tak się skupiłam na grze, że nie zauważyłam, kiedy przyszedł. Nie najlepiej to o mnie świadczyło, ale chyba nie zauważył. Oprócz tego zaskoczył mnie również fakt, że przyznał się przede mną do swojego lęku. A może po prostu ja tylko o tym nie wiedziałam, bo nie czytam tych wszystkich portali plotkarskich? Chciałam to sprawdzić, ale skoro Jake zadał mi pytanie, to wypadało patrzeć na swojego rozmówcę, a nie w tablet - nie miałam może dużo pieniędzy, ale dobrego wychowania mi nie brakowało. Wyłączyłam więc urządzenie i odłożyłam je na stolik, który stał przed kanapą.
   - To zależy od tygodnia - odpowiedziałam, znów siadając na dywanie. Zajęłam miejsce niedaleko jego fotela tak, żeby patrząc w moją stronę nie musiał również patrzeć przez wielkie szyby. - Zazwyczaj jednak po skończeniu pracy sprzątaczki wracam do domu, robiąc po drodze zakupy. Robię mamie obiad, a potem poświęcam pozostały czas na naukę. - Brzmiało może łatwo, ale to jeszcze nie był koniec. Mój dzień miał pewnie równie wiele elementów, co on. Różnica jednak była taka, że jego coś znaczyły, a moich nikt nie zauważał. - Zazwyczaj nie jest go dużo, więc w drodze do kolejnej pracy nadal coś powtarzam. Obecnie mam wieczorne zmiany do dwudziestej trzeciej w Taco Bell, więc przeważnie do północy jestem znów w domu. - Jak to kiedyś usłyszałam od kogoś, kto chciał mnie pocieszyć, "przynajmniej się nie nudzisz".
   Mimo zachowania mojej matki i tego, jak bardzo wpływa to na moje życie i to, co chciałabym robić, byłam z siebie dumna. Nie każda osoba podołałaby czemuś takiemu, a mi się udało. Wierzyłam, że zdanie przede mnie matury otworzy mi wiele nowych drzwi na pracę i może nawet na studia zaoczne, jeśli wystąpiłabym do uczelni o dodatkowe środki.
   - A weekendy to wieczna rotacja. Czasem poświęcam je na naukę i dzień odpoczynku, ale zazwyczaj biorę jeszcze jakieś drobne prace. - To by było chyba na tyle. Nie było co więcej dodać do tej historii.
   Opowiadając mu o moim życiu, cały czas na niego patrzyłam. W pewnym stopniu zrozumiałam, czemu dziewczyny tak za nim szalały - był naprawdę przystojny. I równie niedostępny dla każdego spoza kręgu gwiazd. Taka jest zasada, prawda?
   - Teraz moja kolej - stwierdziłam, zmieniając pozycję z siedzenia po turecku na leżenie brzuchem w dół. Głowę oczywiście podparłam na rękach, żeby nie tracić z nim kontaktu wzrokowego. - Nie będę Cię pytać o życie gwiazdy, bo słyszysz pewnie te pytania cały czas, a prywatne nie jest moją sprawą... - Wydawało mi się, że głośne sprostowanie tak logicznej rzeczy było mimo wszystko dobrym posunięciem. Jego fanki czy reporterzy nie dbali o to, chcieli po prostu wiedzieć, a ja liczyłam, że może uda mi się z nim tak po prostu porozmawiać. Może nawet czegoś wiedzieć... - Ale hobby się chyba do tego nie zalicza, prawda? - spytałam z uśmiechem na twarzy. - Co lubisz robić i czy masz w ogóle na to czas?
   To była jedna z rzeczy, która zawsze mnie nurtowała jeśli chodzi o sławnych ludzi. Jak wiele oni mieli czasu dla siebie? I czy w ogóle mogli to wykorzystać na swoje hobby? A może byli zawsze tak wymęczeni, że każda wolniejsza chwila była chwilą odpoczynku do... Wszystkiego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER