środa, 12 kwietnia 2017

144 (11-01-2017)

     Spuściłam wzrok na nogi, nie powinnam była pytać. Brzmiał tak chłodno, że przez chwilę nawet uwierzyłam że wcale nie chciał na mnie patrzeć - ani teraz ani wcale. Pytanie jednak, czemu? Czyżby nerwy wczorajszej sytuacji, nieodpowiedzialność Henrego i gotowość bojowa na "ataki" Lucy sprawiła, że chciał od siebie odsunąć wszystkie negatywy? A może po prostu nie chciał nawet w takim stopniu się do mnie zbliżać, by mówić my jak wyglądam? Albo jednak wyglądałam źle, ale wiedział, że i tak bym nie mogła tego zmienić? Ugh... Tyle myśli w mojej głowie, myślałam że mi wybuchnie!
     Rozległ się dzwonek do drzwi, więc oczywiście Jake podniósł się by otworzyć. Odprowadzałam go wzrokiem, zakładając że to i tak najbardziej jak mogę się do niego obecnie zbliżyć. Jednak kiedy mijaliśmy się, chłopak zatrzymał się i również spojrzał na mnie. Spodziewałam się zobaczyć strzelające z nich pioruny oraz zabójcze lasery, ale nie było w tym nic z tych rzeczy. Wydawał się teraz z kolei taki... Spokojny. Dzwonek dzwonił dalej, a on jednak stał przede mną, jakby nagle goście przestali się liczyć. Wyciągnął rękę w moim kierunku, serce zabiło mi mocniej, szybciej, jakby nie było moje i już mnie nie słuchało. Chodziło jednak tylko o kołnierzyk mojej koszuli... Jednak wobec tego czym było to delikatne przejechaniem palcem po mojej szyi? Czym było trzymanie jej na moim ramieniu tyle czasu, kiedy dzwonek nadal dzwonił? WYSYŁASZ MI SPRZECZNE SYGNAŁY!
     Nie rozumiałam tego. To chodziło o jak przystojny był? O ten seksownie niedbały zarost i oczy, które wydawały się być wiecznie rozmarzone, nawet jeśli całym sobią skupiał się na roli? O te różowe usta, które wygięte w uśmiech nie pozwalały odwracać wzroku? A może po prostu chodziło o niego? Że to do niego mnie ciągnęło - do chłopaka stojącego przede mną, a nie super gwiazdy Jake'a Underwooda. Ale jakim prawem? Bez ogródek można było powiedzieć, że go nie znałam ni dudu, więc czemu tak go pragnęłam? Jakieś kosmiczne przeznaczenie? Jak w filmach - głupie, wymyślone, które ciągnęło nas do siebie, a tak naprawdę nigdy nie będziemy mogli być razem. Chociaż nie, to bardziej jak w książkach, wszystkie filmy oprócz horrorów kończą się dobrze.
     - Ja też - odpowiedziałam cicho. Bałam się, że gdybym powiedziała to trochę głośniej, pewniej siebie, to podążyłabym dalej tym tropem i odważnie zbliżyła się do niego. Ale tego nie chciał, prawda? Czy znów czegoś nie widziałam, coś pomijałam, przesadzałam?
     Jak tylko Jake zniknął z pola widzenia, uderzyłam się kilka razy w policzki. Musiałam się skupić! Nie mogłam myśleć teraz o Jake'u, musiałam skupić się na Lucy i w razie czego odciągać ich od siebie.
     Słysząc, że goście są już w domu, wyjrzałam zza ściany i naprawdę, szczena mało nie uderzyła mi w ziemię. Poczułam, że wyglądam co najmniej śmiesznie... Bo nawet jeśli Jake i Jared wyglądali luźno, to mimo wszystko dostojnie bo w markowych rzeczach, które wyglądały na praktycznie nienoszone. Bardziej widocznie gorsza być już nie mogłam - znoszona koszula i spódnica z fafkulcami materiału. Jedyne co to rajstopy miałam nowiutkie. Porównując się do Lucy i jej stroju to byłam już w ogóle najbrzydszym ziemniakiem w tym budynku!
     Jak tylko nasze wzroki się skrzyżowały, miałam ochotę schować się pod stołem i nie wychodzić. Albo i nie, lepiej gdzieś pod łóżkiem, po gdybym schowała się pod stołem na pewno zaciukałaby mnie tymi swoimi szpilami...
    - Jake'ii! - Z czerwonym, wyszminkowanym uśmieszkiem zarzuciła chłopakowi ręce na szyję i go uścisnęła. Zachowywała się tak, jakby byli dobrymi przyjaciółmi, a jeśli dobrze pamiętam, dwa dni temu poznali się po raz pierwszy... Czy była aż tak zdesperowana? I co z Jaredem - nie widział jak bardzo jego panna próbuje się kleić do innego?
     - Hej, miło was znów widzieć - powiedziałam, podchodząc do nich i wyciągając rękę w stroję przyjaciela aktora. Wypadało się przywitać. Chociaż nie byłam pewna czy dziewczyna nie odrąbie mi ręki jak tylko bym do niej ją wyciągnęła. Ale musiałam spróbować, prawda? Obiecałam Jake'owi, że nie dopuszczę do powtórki z naszego pierwszego spotkania.
     Musiałam dołożyć wszelkich starań by ten wieczór był dla niego i jego przyjaciela miły. Rzadko się wydawali, a teraz będzie mieć jeszcze mniej czasu... To mogła być nawet ich ostatnia kolacja przed przerwą między sezonami serialu.
     - Lucy - powiedziałam, kiedy w końcu stanęłyśmy przed sobą. - Ładnie wyglądasz. - Nie było to naciągane. Wyglądała bosko i skoro mogło to chociaż sztucznie pokazać, że nasze relację są okej, to czemu nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER