Pochwała z ust kogoś, kto zaszedł tak wysoko była bardzo miła. Zwłaszcza, że również pracował ciężko, nawet ciężej niż ja. Czemu tak uważałam? Jego praca w znacznym stopniu odbierała mu prywatność i oddziaływała na psychikę, gdzie moja wymagała tylko czasu i siły fizycznej. Pracowaliśmy na różnych kompletnie poziomach zarobkowych i wysiłkowych. A skoro już mowa o pieniądzach - nie spodziewałam się, że poruszy tą sprawę. Znaczy wiadomo, zależało mi na pieniądzach, skoro straciłam pracę, ale w duchu naprawdę cieszyłam się słysząc, że są to duże pieniądze. Naprawdę bardzo przyda mi się ten bonusowy zarobek.
Ani na chwilę nie odrywałam wzroku od jego twarzy. Dokładnie przyglądałam się jego pociągłym rysom, pełnym, różowym ustom oraz zgrabnemu nosowi. Jego seksowności bardzo dopomagał lekki zarost i jego niesamowite oczy. Był w nich taki magnetyzm i głębia, która wręcz nie pozwalała ci uciekać wzrokiem nigdzie indziej. Nie dziwota, że tyle kobiet i dziewczyn w najróżniejszym wieku uważa go za seksownego - jak najbardziej zasługiwał na to określenie. Nie spodziewałam się jednak zobaczenia tak cholernie pociągającego widoku, kiedy się zaśmiał. Po prostu jak miód na serce...
Niespodziewanie w pomieszczeniu zrobiło się tłoczniej. Z radosnym szczekaniem i dźwiękiem pazurów obijanych o panele, na dywan wleciał pies. I to nie byle jaki! Doberman jak się patrzy! Zaraz potem do dźwięków wypełniających pomieszczenie dołączył mój śmiech. Tyle miłości na raz! Niestety w pakiecie ze śliną, ale i tak!
- Nic się nie stało - powiedziałam, nadal się śmiejąc. I mimo iż gwiazdorowi dopiero co udało się uspokoić Queen, to znów zachęciłam ją do zabawy. - No kto jest dobrą psiną, no kto? - mówiłam do suni, zaczynając ją głaskać. Zwierzak znów zaczął wesoło skakać i nawet poszczekiwać radośnie, nie przestając machać ogonem jak szalony.
W końcu jednak i na to przyszedł kres. Piesek się znudził, albo był już zmęczony, bo uciekł do swojego pana i usadowił się u jego stóp.
Zastanawiałam się cały czas, czy czuje się on niekomfortowo z powodu mojego szybkiego przejścia na "ty". W sumie nawet go o to nie spytałam, a zapewne powinnam. W końcu nie jesteśmy znajomymi, a tylko dla niego pracuje. Jednak po takim czasie zwracania się do niego po imieniu lub na "ty" po prostu, nie było co bawić się teraz w nazywanie go "Panem Jake'm"
- Proponuję żebyś przedstawił mi swojego drugiego psa nim zacznę się czyścić. - Nie potrafiłam przestać się uśmiechać. Było tak... Normalnie. Nie czułam się tak, jakbym siedziała u gwiazdy. - A skoro już mowa o moim czyszczeniu, mogę prosić chusteczki? Miłość miłością, ale taki romans chyba nie ma szans.
Czułam się strasznie lepka. Nie należało to do najprzyjemniejszych uczuć, dlatego chciałam jak najszybciej wrócić do pierwotnego stanu czystości. Nie było to raczej dziwne, nie znałam nikogo kto lubiłby się babrać w psiej ślinie, ale pewnie i takich fetyszystów na świecie nie brakowało.
- Wracając jednak do tematu, nie spodziewałam się, że kolekcjonujesz takie rzeczy? Słyszałam o zegarkach, ale nigdy o krawatach - jest szansa, że mi ją pokażesz?
Naprawdę byłam zainteresowana tym, jak może wyglądać taka kolekcja. Tak po prostu wszystko układa albo wrzuca w jedno miejsce, czy jakoś może eksponuje? Ma jakiś system? Kupuje żeby mieć wszystko czy tylko konkretne przedmioty? Kupuje jeśli mu się nie podoba a jest unikatowy? Miałam dużo pytań, ale miałam szanse zdobyć na nie odpowiedzi dopiero, jeśli zobaczę to na własne oczy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz