Sprawnie znaleźliśmy nożyczki w kuchni, gdzie przez dłuższą chwilę Jared patrzył na nie i chyba zastanawiał się, czy warto. Kiwnąłem głową na zachętę, po czym położyłem dłoń na jego ramieniu. Co prawda dziewczyny mogły nas widzieć, ale Spencer zajęła się psami a Lucy nadal biadoliła nad podartą sukienką. Co prawda mój przyjaciel uśmiechał się jeszcze chwilę temu, ale teraz uśmiech zamarł mu na ustach. Miałem wrażenie, że wręcz mogę odczytać jego myśli.
- Stary, to tylko sukienka. Kupisz jej nową, ta i tak do niczego się już nie będzie nadawała, ona musi sobie z tego zdawać sprawę. - Tyle wystarczyło. Widziałem, że przyjaciel podjął decyzję. Mówiłem ściszonym głosem, żeby nasza rozmowa nie wybiła się poza tony muzyki. - Wiem, że nie chodzi o kasę, ale przecież za nią zapłacę.
Jared zerknął na mnie z wzrokiem, który mówił żebym nie robił sobie żartów. Wiedziałem, że tak zareaguje, ale mimo wszystko poprawiła mu ta krótka mowa motywacyjna humor. Kiedy weszliśmy do salonu nie było już tak łatwo, bo blondynka najwyraźniej nie mogła poradzić sobie ze stratą. Odsunąłem się na moment, obezwładniony pewną refleksją. Gdyby... O ile, w najczarniejszych scenariuszach, Jared będzie z nią na dłużej... Nie wyobrażałem sobie, żebyśmy się mogli zaprzyjaźnić. Za cel postawiłem sobie pokazanie przyjacielowi, w co się pakuje, a może to odrobina wypitego już akoholu podsunęła mi tą myśl.
Później robiło się coraz lepiej. Nie potrafiłem już opanować kolejnych salw śmiechu, które przychodziły jedna po drugiej i sprawiały, że mięśnie brzucha paliły żywym ogniem. Bez wahania ruszyłem za parą do łazienki, głównie po to, żeby nie dopuścić, żeby Lucy miała czas na wyżycie się na moim przyjacielu. Sądziłem, że przy mnie chociaż jako osobie postronnej będzie się odrobinę hamować ze swoją złością.
Nie za bardzo to pomogło, ale mimo wszystko przez jakiś czas mieliśmy jeszcze niezły ubaw.
Drgnąłem nerwowo, kiedy usłyszałem za sobą głos. Odwróciłem się energicznie, lustrując Spencer spojrzeniem, jakby pojawiła się tutaj znikąd.
- Zawsze tak cicho chodzisz? - zapytałem, przeczesując dłonią włosy.
To było niebezpieczne. Ten gest zawsze mi się włączał, kiedy chciałem na kimś zrobić dobre wrażenie i chociaż go rozpoznawałem, to nie potrafiłem nad tym zapanować. Opuściłem dłoń, obracając się do niej profilem i patrząc na parę, która wymieniała się niezbyt miłymi słowami. Zaniepokoiło mnie to, że moje ciało reaguje tak, jakby zupełnie bez mojej świadomości chciało uwieść Spencer. I jednocześnie dało do myślenia.
- A co, chcesz mnie mieć tylko dla siebie? - zapytałem, niewinnie unosząc brwi, ale nie uśmiechając się. Atmosfera w łazience nie była zbyt miła. Nie Jake. Idziesz w głupią stronę z takimi tekstami.
To było zupełnie, jakby odrobina procentów albo nasz wcześniejszy taniec zupełnie poprzestawiały mi w głowie wszystkie wartości.
- Nie gap się - do moich uszu dotarł syk Lucy. Machinalnie odwróciłem się w tamtą stronę i nasze spojrzenia się skrzyżowały. - To nie do ciebie - warknęła troche zbyt szybko, chyba nie zdając sobie sprawy z tego, co właśnie powiedziała. Miałem wrażenie, że wystarczy iskra, a ta niemała beczka śmiechu zamieni się w prawdziwą eksplodującą katastrofę. Zamarłem, czując na sobie ciężkie spojrzenie Jareda. Czekał na moją reakcję, a Lucy jakby nigdy nic docinała równo poszarpane końce sukienki.
Kiedy nic się nie stało, przyjaciel poderwał się na równe nogi i opuścił łazienkę. Blondynka zdawała się tego nie widzieć; jej ignorancja była bezczelna i chyba nie złościła tylko mnie.
- Nie spiesz się - rzuciłem oschle w jej kierunku. Stała na jasnych płytkach pośrodku łazienki, niezainteresowana naprawą tego, co właśnie schrzaniła. Otaczały ją małe i większe skrawki jaskrawoczerwonego materiału.
Muzyka ścichła, kiedy wchodziłem do jadalni. Spencer szła ze mną, zupełnie jakby bała się zostać sam na sam z Lucy i za bardzo jej się nie dziwiłem. Jared z zastraszającą prędkością opróżniał kieliszek. Który to był pod rząd? Drugi, trzeci? Jego brązowe oczy i zadziorne spojrzenie robiły się coraz bardziej mętne. Nie wiem czy od smutku czy procentów, ale ten widok ścisnął mi serce. Wiedziałem, że muszę coś z tym zrobić i że Spencer będzie mi do tego potrzebna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz