środa, 12 kwietnia 2017

166 (16-01-2017)

     Wyłączyłam budzik w telefonie, jednak dalej tkwiłam w tej pozie. Próbowałam poukładać sobie całą tę sytuację w głowie - moją i Jake'a, o ile można było w ogóle o takiej mówić. Mówił, że powinniśmy o tym zapomnieć, że to przeszłość i on nie może oraz nie chce pakować się w jakiekolwiek relacje. Kilkanaście minut później, kiedy tańczyliśmy, sam przyciągnął mnie do siebie bliżej niż trzeba było tak naprawdę, by swobodnie się bujać. To były pierwsze dwuznaczne sygnały - potem kiedy jednak sama uległam jego urokowi oraz perfumom, pozwalał na to. Na koniec wieczora zaś stwierdził, że spędzę z nim noc. Uciekłabym, ale trzymał mnie mocno i usnęłam płacząc... Chodziło tu jednak o co innego, nawet mając na uwadze to że wczoraj mógł być otępiały, po prostu zachowywał się nielogicznie. Czy on... Bawił się mną? Nie powiedziałam w końcu tego głośno, ale pewnie sam wyczuł co poczułam, że najwyraźniej się zakochałam. Z resztą jakie "pewnie"... Na pewno! Wiedział i bezczelnie mnie podpuszczał... Czyżby serio był tak zły, jak wczoraj mówił Jared?
     Wzdrygnęłam się lekko, kiedy z zamyślenia wyrwał mnie aktor.
     - Budzik dzwonił, przepraszam że obudziłam! - odkrzyknęłam, kiedy zaczął znikać za drzwiami łazienki. Nie działam przyznawać się do niecnego macanka, jakiego dopuściłam się dla mojego kolczyka, ani też rozstrzygać tej pogmatwanej sprawy. Musiałam spojrzeć prawdzie w oczy - mówił prawdę. Nie mógłby mnie chcieć na poważnie, ale nikt nie mówił o zabawie, prawda? Ja z resztą też utrzymywała się przy tym, że chciałam spróbować z nim tylko po to, żeby obadać to uczucie. Czy więc było tak naprawdę się czym wzburzać?
     Kiedy z łazienki dobiegły mnie dźwięki lecącej wody, udałam się do sypialni dla gości, w której nie spędziłam żadnej z dwóch nocy które tutaj byłam. Wyszykowałam się w mój strój do pracy, upięłam wysoko włosy i... To wszystko. Zostało mi tylko umyć zęby i podmalować oczy, co zrobiłam w łazience. Zdążył też przyjść Danny i pierwsze co zrobił, to zająć się sprzątaniem ewentualnych resztek szkła. Ja zajęłam się przepisywaniem planu z tableta do notatnika - a to wszystko nim Jake wyszedł z łazienki!
     - Uuu... Ale brzydki siniak - powiedziałam, wchodząc do kuchni. Jake właśnie robił sobie kawę, wydawał się zamyślony nad czymś, więc postanowiłam zagadać go czymś, co akurat może chętnie by mi wyjaśnił... - A jak ci się spało? - spytałam, opierając się biodrami o kuchenny blat. - Masz mi może coś do powiedzenia?

*u* kilka dni później *u*

     Było dosyć... Dziwnie. Nadal byłam menadżerką Jake'a, jednak na odległość. Całe dnie spędzał na planie, gdzie mnie nie potrzebował, więc ewentualne wszelkie ważne sprawy konsultował ze mną telefonicznie - rozmawialiśmy więc zazwyczaj dwa razy dziennie. Rano, ale nie zawsze, żeby opowiedzieć co i jak, ale zawsze wieczorem, by o wszystkim opowiedzieć. Wiedziałam, że z przygotowaniem do roli jest wiele roboty, ale nie uważa że idzie mu ciężko. Wiedziałam, że jego szczęka ma się dobrze i siniak już zniknął. Wiedziałam, że ma trochę problemu jeśli chodzi o cela z łucznictwem, że parkour to dla niego pestka, a na siłowni wyciskają z niego wszystkie poty. Wiedziałam, że prasa ciągle czyha na to by złapać go z Sheilą bądź z inną kobietą i zrobić dramat. Wiedziałam wiele wiele więcej, jednak za dużo by opowiadać.
     Z kolei ja miałam czas nadrobić szkolne zaległości. Zorientowałam się, jakie sprawdziany i kartkówki muszę nadrobić, i to zrobiłam. Mimo to miałam również czas wolny, w którym zajmowałam się pracą w fastfoodzie, ale również sobą. Po raz pierwszy od dawna mogłam poświęcić czas tylko sobie - nie musiałam harować żeby się utrzymać. Mogłam więc czytać, odpoczywać, rysować... Robić to, na co miałam ochotę!
     Kiedy przyszło Halloween, wstałam z łóżka z uśmiechem na ustach. Miałam w planach iść do centrum, kupić sobie jakieś jedzenie i zająć miejsce koło wielkiej szklanej szyby, żeby mieć dobry obraz na fajerwerki. I to... By było na tyle, a wystarczyło by myśl o tym wprawiła mnie w dobry nastrój. Kolorowe gwiazdy, które miały pojawiać się tej nocy na granatowych połach nieba, były czymś, co chyba mogłabym oglądać bez końca... Hałas nie miał znaczenia, te widoki mi to wynagradzały.
     Właśnie podnosiłam się z łóżka, kiedy mój telefon się odezwał. Nie musiałam patrzeć na pikselowy wyświetlacz, żeby wiedzieć kto dzwoni.
     - No dzień dobry - przywitałam się, jeszcze ziewając.
     Nim jednak chłopak cokolwiek odpowiedział, już usłyszałam w tle jego nowy "ogonek" czyli nikogo innego, a Sheilę. Już czepiała się, że zaraz zaczynają ostatnie ujęcia na dzisiaj, a muszą jeszcze jechać po kostiumy na imprezę i bla bla bla...
     Sam dźwięk jej głosu przypomniała mi się sesja - ostatni dzień, kiedy widziałam się z Jake'iem. W sumie za każdym razem jak słyszałam ją w słuchawce kojarzył mi się ten dzień. Zdjęcia promocyjne do seriali dotyczyły oczywiście jednego z dwóch wątków głównych, czyli romansu. Wiadomo, były też ujęcia samego Underwooda, ale na większości chyba był z Lucy. Przytulali się, albo i więcej... Nie specjalnie miło wspominam ten dzień. Wszyscy, łącznie z nimi, było z tym jak najbardziej w porządku, ale ja pierwszy raz widziałam coś takiego i jedyne co czułam, to dyskomfort.
     - Słyszę, że masz mało czasu, więc szybko, słucham, o co chodzi?
     Za dwa dni niedziela, dzień kiedy mieliśmy się spotkać. Ponieważ reżyser bardzo wierzył iż powinien być to dzień odpoczynku, plan był zamknięty. Na dłuższą metę bardzo zwiększało to koszty serialu, ale gwiazdom to pasowało, prawda? Dostawali wolne oraz więcej pieniędzy. W każdym razie, od tej niedzieli miał spędzać mniej czasu na planie przez co najmniej tydzień, żeby odpocząć, więc na ten czas wracał normalny tryb pracy.
     Cieszyła mnie myśl, że niedługo będę mogła go zobaczyć. Fajnie spędzało się z nim czas, brakowało mi tego... I brakowało mi tego białego dywanu - najlepsza rzecz, jaką miał w mieszkaniu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER