środa, 12 kwietnia 2017

175 (18-01-2017)

        Takie wykręty nie znajdywały u mnie wcale poparcia. Wiedziałem, co słyszałem, musiałem wiedzieć, dlatego że... Te słowa obudziły we mnie coś nieznanego. Dywan na pewno nie byłby w stanie aż tak na mnie wpłynąć, więc przybrałem tylko cwany uśmiech, kręcąc tylko lekko głową, co musiało wyraźnie dać jej do zrozumienia, że nie kupiłem wymówki. Ale rozbawiła mnie jej próba cofnięcia swoich słów, więc przy kolejnym obrocie w którym oddaliliśmy się od siebie wcale nie pozwoliłem jej rozszerzyć dystansu, kiedy tego chciała.
        Przy Spencer odnalazłem ten spokój, to wyciszenie, którego nie czułem od kilku dni i do którego tak łatwo przyszło mi się wcześniej przyzwyczaić. Dopiero teraz, w anonimowym tłumie osób, który w ogóle nie miał rzadnego znaczenia i nie liczył się, bo nie potrafił nas rozpoznać, jak szara, nieinteligentna masa zdałem sobie z tego sprawę. Zacisnąłem dłoń na jej dłoni mocniej niż wcześniej, przygryzając uśmiech, który z łatwością by mnie zdradził. A nie potrafiłbym powiedzieć, dlaczego się uśmiecham w ten sposób i dlaczego czuję się tak lekko, jakbyśmy mieli zaraz wzbić się w powietrze, zrównać z poziomem żyrandoli wiszących przy suficie.
        Moment, w którym Spencer zamknęła oczy wykorzystałem do tego, żeby przyjrzeć się jej twarzy, włosom opadającym na nagie ramiona i nawet kocich uszkach, które miała wpięte na czubku głowy. Jej skóra wydawała się być miękka w dotyku, aksamitna. Muzyka otuliła nas w tej ciszy. A ja uświadomiłem sobie, że faktycznie nie jestem w tym momencie żadną gwiazdą, nikim na kogo skierowane są wszystkie światła i spojrzenia. Jestem zwykłym facetem, któy może robić, co czuje i brać to, czego chce. Wyzwalające uczucie. Zaskakujące, że to wszystko stało się tak proste zaledwie za sprawą kawałka materiału, który zakrywał połowę mojej twarzy.
        W napięciu czekałem na dokończenie przez nią zdania. Czułem całym ciałem, każdym neuronem i połączeniem nerwowym, na co się zbiera, ale ja [i]chciałem to usłyszeć[/i]. Poznać te słowa i móc powtórzyć je w pamięci.
        Na chwilę zatrzymaliśmy się oboje, gubiąc rytm muzyki i tańca, ale to nie było już ważne. Poczułem że serce wali o żebra, jakby chciało się wydostać z klatki piersiowej, która go trzymała. To był stres, ale nie tylko. W emocjach udało mi się odczuć coś więcej. Pragnienie. Pożądanie. Ciekawość, troskę, radość, wątpliwość, czułość...
        Patrzyłem jej w oczy do samego końca, do ostatniego centymetra. Pokonałem dzielącą nas odległość naprawdę szybko. I kiedy złączyłem nasze usta w pocałunku wybuchnęła we mnie eksplozja wspomnień o niesamowitej sile i działaniu. Wypuściłem z ręki jej dłoń i oboma ramionami objąłem ją całą w talii, jakby chciała uciec. Ale jej wcale się do tego nie spieszyło. Jej usta były tak miękkie jak w mojej pamięci. Tak gorące, że prawie parzyły mnie bólem. Pożądanie objęło całe moje ciało, kiedy pogłębiałem pocałunek, cały czas chcąc więcej i intensywniej, silniej. Bliżej. Moja skóra pokryła się gęsią skórką centymentr po centymetrze, a dreszcze spływały wzdłuż kręgosłupa wzdłuż pleców.
        Nie pamiętałem, żeby nabierać powietrza, zachłannie biorąc od Spencer dokładnie to, czego chciałem i czego chciało moje ciało. Domagałem się jej odpowiedzi, niecierpliwy i zupełnie pogubiwszy rozsądek. Napawało mnie poczucie anonimowości i swobody, z kórej korzystałem.
        Staliśmy w tłumie, nie tańcząc do rytmu muzyki wraz z nim. Otaczali nas ludzie, ale nie zdawałem sobie sprawy z ichobecności. Byłem zbyt pochłonięty nagłą bliskością i łamaniem granic, zupełnie oszołomił mnie ogrom natarczywych emocji i pragnień. Nie trwało to wyjątkowo długo, bo ktoś w końcu potrącił mnie przypadkiem w tańcu i ocknąłem się, odsuwając odrobinę usta od warg Spencer.
        - To był po prostu Jake - wydusiłem w końcu, kiedy nabierając powietrze w płuca spragnione tlenu wpatrywałem się w twarz dziewczyny, w jej oczy ukryte częściowo pod czarną, kocią maską.
        Sam nie potrafiłem uwierzyć w to, co właśnie się stało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER