piątek, 7 kwietnia 2017

18 (22-08-2016)

        Przystanąłem na chwilę, rozważając jej słowa, ale w gruncie rzeczy miałem i tak przygotowaną już odpowiedź na tego typu wątpliwości. Tak naprawdę powstanie plotek na bazie wspólnego spędzania czasu, a już tym bardziej jakiegoś artykułu w brukowcu to nie kwestia tego, że z kimś wychodzę na miasto. To nie jest żadna podstawa i nawet najmniej szanująca się gazeta czy strona internetowa nie napisałaby o tym coś poważnego. Ludzie zawsze wpieprzali się w moje życie, nie znali umiaru. Ten fakt, że dzisiaj wszędzie jestem w towarzystwie obcej, zupełnie nikomu szczerzej nieznanej dziewczyny szybko przestanie być gorącym tematem, kiedy tylko udamy się na przesłuchanie. Wtedy chyba nikt nie będzie miał rzadnym podejrzeń, że to związane z pracą. A poza tym dawno przestały mnie interesować i opinia publiczna i kłamstwa wypisane na mój temat w sieci. Tego było zbyt dużo, żeby móc to skontrolować.
        Wzruszyłem jedynie ramionami, na razie nie komentując jej słów. Nie przyszło mi na razie też do głowy, że media zaczną interesować się dziewczyną i to jej mogą zacząć rujnować prywatność. Na to wszystko byłoby za wcześnie po jednym wspólnym spędzonym przedpołudniu, a raczej na kilku godzinach tego dnia.
        Niestety nie dało się jednak ukryć, że nie mogłem sobie tak zwyczajnie paradować po galerii handlowej jak "zwyczajny człowiek", a wyjście do kina na zwyczajny seans zdawało się być czymś dawno nieosiągalnym. To ciekawe i śmieszne na raz, jak sława potrafi zmienić normalne życie każdego szaraczka. Byłem już przyzwyczajony do dbania o prywatność na tyle, na ile to jest możliwe podczas zakupów i nauczony doświadczeniem, że lepiej mień wtyczki do wejścia bocznym wejściem.
        - Hej Luke, przyszliśmy na drobne zakupy. To Spencer, moja zastępcza menedżerka na dzisiaj. Potrzebujemy kilku minut na wybranie czegoś na rozmowę z producentem nowego serialu - powiedziałem wszystko, jednocześnie podając mu dłoń i wchodząc do wnętrza sklepu.
        Za moimi plecami mężczyzna przywitał się też uściskiem ręki z dziewczyną. Podniosłem okulary przeciwsłoneczne z oczu, bo noszenie ich w sklepie wyglądałoby podejrzanie, a poza tym i tak nie chronią mnie przed niczym. Był to elegancki butik, podzielony na część damską i męską. Elegancki i na szczęście bardzo drogi, dlatego niewielu ludzi wchodziło do wewnątrz, co sprawiało że mimo wszystko czułem się bezpieczniej. Oglądnąłem się za siebie, na menedżerkę. Rozłożyłem ręce w wymownym geście. Sklep nie był duży, ale na pewno wystarczający, żeby znaleźć coś dla siebie.
        - Czuj się jak w domu. Mamy całkiem sporo czasu - zapewniłem, podchodząc do sprzedawcy. - Jak się czujesz? Jak rodzina? - zapytałem, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie dla osoby tak popularnej jak ja. Ale prawda była taka, że wszyscy jesteśmy tacy sami, pracujemy żeby zarabiać pieniądze, które później możemy wydać na hobby lub przyjemności. Nie różniliśmy się wiele w aspiracjach.
        Po krótkiej rozmowie z Lukiem, rozglądnąłem się po sklepie w poszukiwaniu Spencer. Wydawało mi się, że czuła się nieco zdenerwowana. Sprytnie ominąłem starszą parę ludzi, którzy weszli do sklepu - pewnie i tak by mnie nie poznali, sądząc po ich wieku, ale ostrożny zawsze ubezpieczony. Dziewczynę znalazłem niemal od razu. Podszedłem do niej wolno, chyba mnie nie zauważyła. Wyglądała nadal na nieco spiętą. Nie wiem, co chciałem osiągnąć, może nieco ją przestraszyć, a może zwyczajnie rozluźnić, ale nachyliłem się nad nią od tyłu, patrząc na ubrania, które trzymała w rękach.
        - Całkiem ładne - uśmiechnąłem się, nieco złośliwie, prostując się. - Rozluźnij się, to że ktoś mnie rozpozna czy zrobi nam zdjęcie nie ma wielkiego znaczenia. Ludzie robią wielki szum wkoło rzeczy, o których zapominają po tygodniu. Nie powinnaś tak bardzo się tym martwić - zakończyłem, zakładając dłonie na piersi i opierając się biodrem o niewysoką półkę z ciemnego drewna na jeansy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER