środa, 12 kwietnia 2017

186 (01-04-2017)

     Przez całe ciało przeszła mnie nie jedna fala dreszczy, kiedy zbliżył się do mnie. Jego ciepłe palce delikatnie muskały moją skórę, jednak starałam się stać w bezruchu. Nie miałam wątpliwości, że była to czysta próba prowokacji, na którą nie zamierzałam dać się nabrać - o nie! Pewnie jakbym się odsunęła, wymyśliłby coś, żeby użyć tego jako powód, do nie mówienia dalej. To był jeden z najstarszych numerów, którego sama często używałam.
     Kiedy jego palce splotły się z moimi, poczułam się jak woda w garnku na palniku. Z nerwów i ekscytacji, do jakiej nie chciałam się przyznać, po prostu mnie rozpalało od środka. Sam więc ten drobny gest wystarczył, żeby wywołać wypieki na moich policzkach. Nie trudno więc wyobrazić sobie, jak czerwona się zrobiłam w momencie, kiedy jego oddech owiał moją nagą szyję, a wargi zaczęły całować miejsca, których nikt nigdy wcześniej nawet nie dotykał. Dowiedziałam się też wtedy, jak niezwykle podatny jest na pieszczoty ten odcinek mojego ciała.
     Nie umiałabym powiedzieć "nie", nawet jakbym tego chciała. Zamiast tego bezwiednie odchyliłam się lekko do tyłu, opierając się o niego, jakby dając mu przyzwolenie do kontynuowania. Wszystko jednak bardzo szybko zmieniło się w momencie gdy z jego ust padło "moja droga". Wtedy jakby... Cały czar prysł. Nie umiałam tego określić, po prostu zostałam zgaszona jak pet na dworcu - o ile nieznanej dotąd przyjemności byłam się w stanie oddać, nazywanie mnie jakimiś takimi... Przysłodzeniami, nie należało do przyjemnych. Kwestia nie do końca przyjemnych doznań, ludzie zwracający się tak do mnie byli albo oblechami w barze, którzy próbowali zaciągnąć do siebie na kolanka każdą młodą kelnerkę, albo okazali się obłudni i kryli się za zdrobnieniami.
     Nim jednak zdążyłam powiedzieć, by więcej tak do mnie nie mówił, szybko obrócił mnie w swoją stronę. Mimo maski na jego twarzy bardzo wyraźnie widziałam jego jasne oczy wpatrzone we mnie, wyczekujące na odpowiedź. Ja natomiast czułam się tak, jakbym połknęła język, ale utknął mi w gardle. Nie potrafiłam nabrać powietrza, jakbym była rybą wyjętą z wody, a kiedy spróbowałam, na otworzeniu ust się skończyło.
      Wszystko nagle jakby się przyćmiło, zachwiało, zaczęło kręcić. W jednej sekundzie poczułam jak ciężar mojego ciała staje się niemożliwym do udźwignięcia dla nóg, uginając je mocno. Wpadłam wprost w objęcia Jake'a, słysząc jak echem przez mgłę, gdzieś w oddali swoje imię - Spenc, Spencer...
     Jedyne, co miałam w głowie, to jego słowa. Wyryły się niczym nożem w drewnie. "Pragnę cię"... "Pragnę twojego ciała"... "pożądam"... Głowie te słowa odbijały się echem w mojej głowie, przyćmiewając jakąkolwiek inną interpretację jego wyznania. Więc to tak? Byłam dla niego jedynie kolejną zachcianką, czymś co nie uległo mu tak łatwo, więc posiąście tego stawało się bardziej ekscytujące? A może po prostu mój niski stan był dla niego niczym zakazany owoc, byłam kimś z kim normalnie coś takiego nie uszłoby na sucho?
     Kiedy opadłam na miękki materac, dopiero zaczęłam dochodzić do siebie. Zimne, październikowe powietrze szybko owiało moje ciało, przywracając mu normalną temperaturę oraz umiejętności oddychania.
     Wdech... I wydech... Wdech... I wydech... Cudowne uczucie.
     - Wszystko w porządku? - usłyszałam nad sobą głos chłopaka.
     Zamiast jednak otworzyć oczu i spojrzeć na niego, splątałam ręce na twarzy niczym opaskę na noc i znów milczałam. Musiałam zebrać się by powiedzieć te słowa, które zdawały się bardziej ranić niż odrzucanie go... Albo gdyby on odrzucał mnie - szczerze dużo bardziej wolałabym tą opcję niż usłyszeć "to".
     Poczułam dłoń Jake'a na swoich rękach, jednak jednym szybkim, niedbałym ruchem dałam mu do zrozumienia że nie chcę, żeby mnie dotykał. Miał rację z tym zawodem, chociaż nie sądziłam, że nastanie on tak szybko.
     - Więc chodzi Ci tylko o... Sex? - Ostatnie słowo wypowiedziałam wręcz z obrzydzeniem.
     Jako dziecko prostytutki raczej nie powinno mnie dziwić to, że czasem ludziom zależy na sobie tylko przez wzgląd na ten jeden czynnik, bądź jest to coś, czego ludzie po prostu pożądają. Jakby nie patrzeć była to potrzeba jak każda inna, ale nie chciałam być tylko czymś, co będzie ją spełniać.
     Przygryzłam wargę, czekając w napięciu na odpowiedź. O co innego mogło mu w końcu chodzić? To o czym mówił kręciło się głównie wokół słów pożądania i pragnienia... A to wiązała się w końcu tylko z jednym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER