Jared wydawał się teraz dużo bardziej naturalny, niż gdy w pobliżu była Lucy. Promienny żartowniś o miliondolarowym uśmiechu. Blondyna zdecydowanie była z nim przez wzgląd na sławnego przyjaciela, jednak i bez tego świecił swoim własnym blaskiem, który przyciągał do siebie nie jedną adoratorkę. Aż dziwne, że nie poszedł w ślady Jake'a i również nie został aktorem, albo chociaż modelem. Predyspozycje jak najbardziej posiadał, nie wspominając o znajomościach, których pewnie i tak nie potrzebował, by prędzej czy później osiągnąć sukces.
I wtedy mój wzrok skrzyżował się ze spojrzeniem Jake'a. Było to chwilowe, ponieważ szybko zmienił obiekt swoich paczań. Ustaliliśmy sobie w końcu wszystko, tak przynajmniej myślałam, jednak on nawet nie chciał na mnie patrzeć. To zabolało, jednak nie dlatego, że chciałam jego uwagi. Zabolało, ponieważ mimo tego miesiąca przerwy, on zachowywał się tak, jakby nadal chciał mnie unikać. Aż tak źle znosił odmowę sexu? Panienek ma przecież na pęczki, chyba że tak go po prostu bolała porażka.
- Hej, zostaw!- zaśmiałam się, kiedy Jared zaczął ruszać moją grzywkę. - Trochę zmiany jeszcze nikomu nie zaszkodziło... - Po tych dziwnych wydarzeniach między mną a Jake'iem, chciałam nakreślić sobie taką linię zmiany. I tak powstał pomysł ze zmianą fryzury, jednak ostatecznie zrezygnowałam ze zmiany ich długości, więc postanowiłam spróbować wyglądu z grzywką.
Ruszyliśmy w ślad za Jake'iem, który narzucił tempa naszej małej podróży, próbując skupić się na moim towarzyszu, a nie na nim. I tak wiedziałam, że ten komplement był czysto grzecznościowy, więc wolałam zachowywać się tak, jakby wcale tego nie powiedział. Wyraźnie unikał ze mną kontaktu wzrokowego po tym jednym razie, więc skoro takie było jego życzenie, zamierzałam wykonywać moje obowiązki, utrzymując z nim jak najmniej kontaktu.
- Nie przejmuj się - powiedział chłopak, wyraźnie zniżając swój rozbawiony, głośny ton, do czegoś bliżej szeptu. - Jest po prostu zmęczony, ale rano na pewno się pogodzicie - dodał z uśmiechem, co trochę mnie uspokoiło. Jak widać na załączonym obrazku, Jake musiał zachować dla siebie to, co między nami zaszło. Nie powiedział nawet najlepszemu przyjacielowi, ale i on był w stanie zauważyć, że wyraźnie ma coś do mnie. - Chyba że naprawdę go wkurzyłaś, to wtedy zacznie przy tobie dzwonić do Sheili. - Na samą myśl o tym, zaśmiał się. - Ich "związkowe" rozmowy - zaczął tłumaczyć, nakreślając w powietrzu cudzysłowy - nigdy nie słyszałem, by gadał takie głupoty! Z resztą, sama się przekonasz, jak on potrafi "dzióbkować" i słodzić... - Teatralnym gestem otarł łzę spod oka.
Były to ostatnie słowa, jakie wymieniliśmy tylko między sobą, ponieważ musieliśmy opuścić ciepłe, przytulne ściany lotniska. Zimne powietrze wczesnej pory, połączone z dosyć porywistym wiatrem, od razu wdarło się pod nasze kurtki i płaszcze. Żaden z nich jednak nie wiedział o tym, jakie to było dla mnie cudowne uczucie. Normalnie w taką pogodę miałam na sobie podkoszulkę, bluzkę, sweter, ze dwie bluzy, kurkę, a i tak marzłam niesamowicie, ponieważ była ona na mnie lekko przyduża - był to ostatni z tanich modeli, poza tym myślałam, że do niej dorosnę. Jednak teraz, z nowym nakryciem czułam, że mogę ciągle przebywać na dworze, ponieważ różnica była tak niesamowita, że chłód jaki odczuwałam teraz, to pikuś.
Spoza szalika oplątanego ciasno wokół głowy, wystawał tylko jej czubek oraz moje oczy. Gęste rzęsy przyciągały do siebie śnieg jak magnes, przez co prawie cały czas nic nie widziałam, więc zostałam zmuszona uczepić się ręki Jareda, który poprowadził nas do samochodu.
W taką pogodę zabawy w dżenetlmena nie miały najmniejszego sensu, więc jak najszybciej wpakowaliśmy się do limuzyny, nie zważając na jakąkolwiek kolejność, a po krótkiej chwili już byliśmy w trasie, zagrzewając nasze tyłki na podgrzewanych fotelach. Jake siedział koło Jareda na kanapie na końcu pojadu, a ja niedaleko nich, na prostopadle ustawionym siedzisku. Leżąc z odchyloną w tył głową, nie wiedziałam czy aktor odpoczywa w ten sposób, czy tak bardzo nie chce mnie obecnie mieć w swoim polu widzenia.
- Podejrzewam, że jesteś zmęczony, jednak muszę cię przygotować na jutro - zaczęłam w końcu, sięgając po tablet, którego zostawiłam wcześniej w samochodzie. - Jutro rano przychodzi Sheila i macie spędzić razem dzień. Pokręcić się gdzieś razem publicznie, niby ukrywając przed kamerami. Reżyser udaje, że jutro kręcicie, a wy macie być słodko zakochani i raz go zignorować, żeby spędzić czas po takiej rozłące. - To prawda, Sheila nie jechała z nim. Każde z nich miał oddzielne sesje, promocje oraz historie swoich postaci, które wymagały bycia w różnych miejscach. Dla zaoszczędzenia czasu więc zrobili je równolegle w czasie. Jednak dla wiarygodności, zakochani musieli teraz pokazywać, jak to się stęsknili... Aż zakręciło mi się w żołądku, chociaż nie byłam pewna, czy powodem było rondo, na które szybki wjechaliśmy, czy może po prostu takie udawanie mnie mdliło.
Poza tym powinnam powiedzieć też Jake'owi, że NIESTETY, ale w taką pogodę i przy tak niewielu godzinach do rozpoczęcia dnia pracy, byłam zmuszona zostać u niego na noc. Steven pewnie jak zawsze będzie chciał jechać do domu, do żony i dzieciaków, ale to już jego decyzja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz