czwartek, 13 kwietnia 2017

203 (09-04-2017)

        Śniło mi się coś przyjemnie ciepłego, miękkiego, przyciągającego. Coś, co nie miało konkretnego kształtu, ale kiedy się tego zasmakowało – nawet jeśli nie było niczym do jedzenia – nie chciało się już odchodzić i zapomnieć. Reszta nocy po przeniesieniu się na łóżko była niemal zbawienna. Spałem niczym kamień rzucony w wodę; otulała mnie przyjemnie kołdra, a wraz ze śnieżycą, która w nocy rozszalała się za oknami czułem się całkiem przytulnie. Nie chciałem się budzić z tego przyjemnego stanu, w którym nie było blokad, nie było sławy, obowiązków, przywilejów ani pozorów.
        Po obudzeniu się nie otworzyłem od razu oczu. Czułem na sobie ciężar, ale nie był uciążliwy. W pokoju było gorąco, a dodatkowo grzało mnie ciało osoby leżącej obok. Kedy tylko uświadomiłem sobie, kim może być ta osoba z trudem powstrzymałem odruch, żeby się zerwać, odsunąć. Mogłaby to źle zrozumieć. Mogłaby nie wiedzieć, że chodziło mi o odsunięcie się od pokusy, żeby ją objąć, żeby wytłumaczyć wszystko, co między nami się stało. Pomyślałaby, że się jej brzydzę. Po prostu rozluźniłem napięte w jednej sekundzie mięśnie pleców i karku. Nie poruszyłem się nawet o milimetr, po prostu pozwoliłem sobie na tę chwilę. „Żeby zobaczyć, jak mogłoby być”. Uchyliłem lekko powiekę dopiero, kiedy byłem pewny że to nie zostanie przez nią zauważone. Czułem jej zapach, intensywny zapach snu i mojego płynu do kąpieli.
        Za drzwiami pokoju było cicho, jakby cały zewnętrzny świat zatrzymał się, żeby uczcić ten moment. Uśmiechnąłem się lekko i znów zamknąłem oczy, a wtedy dobiegł do moich uszu dźwięk wypowiedzianych cicho słów.
        Zakochać się? Czy to było zakochanie, co czułem będąc wkoło niej, co długo myliłem ze zwykłym pożądaniem? Nie, to niemożliwe. Nigdy do tej pory się nie zakochałem. Spencer nie potrafiła tego zmienić. Powtarzałem to w myślach tak długo i uparcie, aż stało się prawdą. Nie czułem czegoś takiego do niej. Niemożliwe.
        Czułem przyspieszające bicie serca jak obietnicę tego, co mogłoby się stać, jeśli dopuściłbym do siebie Spencer.
        Z rosnącym na sercu ciężarem stwierdziłęm w końcu jednak, że wystarczy. Poruszyłem się lekko, a kiedy to nie dało żadnego efektu podniosłem powieki i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Było tu tak spokojnie, jakby cztery ściany chroniły mnie przed moim aktorskim życiem i przed wymaganiami innych ludzi co do mojej osoby. Niestety, to było złudne uczucie. Nic nie chroniło mnie przed zewnątrznym światem.
        - Wygodnie? – zapytałem, a mój głos był ochrypły. Odchrząknąłem, nie ruszając się już nawet odrobinę. – Nie wiedziałem, że mam zadatki na poduszkę – dodałem, wysuwając dłoń spod głowy. I zatrzymując ją w pół ruchu. To był odruch, żeby przytulić ją do siebie. Najgorszy z dwuznacznych znaków, jakie mógłbym jej dać po wcześniejszej jasnej odmowie. Opuściłm ramię prostopadle od siebie, na poduszki po mojej lewej stronie.
        Nie było czasu na reakcję, bo drzwi otworzyły się z hukiem. Jared nie bawił się w żadne delikatności. Obrzucił nas oceniającym spojrzeniem, założył ramiona na piersi i zacmokał kilkakrotnie. Na mnie nie zrobiło to wrażenia, dałbym głowę że mogę przeczytać teraz jego myśli. Spencer za to prawie podskoczyła na materacu i podniosła się do siadu. Przyjaciel miał zadowolony z siebie wyraz twarzy, jakby w tym roku dostał wcześniej upragniony gwiazdkowy prezent.
        - Dobry, moi drodzy, same dobre wieści od rana – wyszczerzył się jeszcze szerzej i oparł o framugę drzwi. Ani myślał zostawić nas samych. Westchnąłem przeciągle i wywróciłem oczami, podnosząc się na łokciach.
        - Mógłbyś się ubrać? – zapytałem lakonicznie. W gruncie rzeczy ja miałem na sobie jedynie bokserki, on założył chociaż na to spodnie.
        - Przyganiał kocioł garnkowi, co nie? – wzruszył ramionami i przeniósł spojrzenie na skołowaną najwidoczniej Spencer. – Jak noc? Nie za ciasno wam było w tym wygodnym łóżku? No, ale do rzeczy, do rzeczy. Zasypało cały Nowy Jork, oczekuję że Nina zadzwoni dzisiaj z czterdziestostopniową temperaturą, żeby ci powiedzieć, że plany na dzisiejszy dzień odwołane. Przy takiej ilości śniegu, jaka spadła w nocy paparazzim nawet nie będzie chciało się wychodzić z domu.
        Przekrzywiłem lekko głowę. Chwila, że co? Podniosłem się sam do siadu, a później spuściłem nogi z łóżka i chwyciłem koszulę, która leżała obok kanapy. Zarzuciłem ją na ramiona i zacząłem zapinać guziki.
        - Zostawiła jakąś wiadomość na skrzynce?
        Naturalnie, Jared sam nie wpadłby na ten pomysł. Musiał już przesłuchać wiadomości na telefonie, skoro przyszedł tutaj z tą informacją. Zaśmiał się, odrzucając głowę nieco do tyłu, po czym potwierdził moje przypuszczenia. Rzucił jeszcze coś na temat tego, żeby Spencer się tak nie krzywiła, bo czeka nas leniwy dzień wolny od wszystkich zajęć, po czym wyszedł z pokoju, zostawiając za sobą drzwi otwarte na oścież.
        Przeciągnąłem się i wstałem. Koszula sięgała do połowy moich pośladkó. Niezbyt krępowało mnie chodzenie w takich ubraniach przy innych ludziach – co najmniej połowa tego świata i tak widziała mnie już w samych bokserkach, więc nie było w tym dla mnie nic zawstydzającego. Obróciłem się w stronę Spencer i przyglądałem się jej chwilę. Wczorajsza rozmowa nadal nie dawała mi spokoju. Otworzyłem usta, chcąc już o to zapytać, ale zamknąłem je. Ważniejsze było coś innego.
        - Sorry, ale na kanapie było w cholerę niewygodnie. Pomyślałem, że... – machnąłem ręką w powietrzu, wskazując to na łóżko, to na kanapę. Wciągnąłem w płuca więcej powietrza, po czym podrapałem się po karku. – Tłumaczę się. No nic, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
        Nie wyglądało to zaraz po przebudzeniu, jakby miała mi za złe. W dodatku po mojej głowie kołatała się niespokojnie myśl. Zakochała się? We mnie? To chyba największy błąd jej życia... Czułem się z tą wiedzą trochę niezręcznie. Dostałem do rąk informację, z którą nie za bardzo wiedziałem, co zrobić. Teraz też uświadomiłem sobie, jak bardzo wykorzystana musiała się czuć ponad miesiąc temu. I to wszystko za moją sprawą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER