czwartek, 13 kwietnia 2017

205 (10-04-2017)

        Skrzywiłem się znacznie słysząc o tym, ile „kosztuję”. No, tak, oczywiście; nas, aktorów też mierzy się ceną, a od każdej wysokiej ceny wymaga się znacznie więcej skuteczności niż od tej, załóżmy, przeciętnej. Ale nie mogłem wytłumaczyć nijak dziwnego ucisku w żołądku na myśl o tym, że oto przede mną trzy dni przerwy. Przerwy od wszystkiego, co odciągało moje myśli od Spencer. A na domiar złego ona była tak blisko, przed chwilą leżała na mojej klatce piersiowej, w dodatku palnęła też, że jest we mnie zakochana. Miałem przez krótki moment ochotę, żeby to wykorzystać i ostatecznie zniechęcić ją do siebie. Zabić to uczucie w zalążku. Ale nie dałem rady. Byłem na tyle słaby, że nie pozwoliłem sobie na spalenie za sobą tego mostu. Może nadal żywiłem nadzieję, że będzie z tego coś, czego nigdy wcześniej nie miałem.
        Z zamyślenia, w które wpadłem niechcący wyrwał mnie głos dziewczyny. Podniosłęm na nią niemal natychmiast spojrzenie, które na krótką chwilę ześlizgnęło się na jej nogi, które nie zmieściły się pod szerokim, rozciągniętym swetrem.
        Przez chwilę, kiedy zastygła między nami lepka cisza miałem ochotę znów otworzyć się i zapytać o wszystko, wyjaśnić siebie i swoje zachowanie. To była jednak krótka chwila i nie pozwoliłem sobie jej wykorzystać. Spencer nigdy nie będzie należeć do mojego świata. Ta myśl, choć okrutna, wydawała mi się też jedynym, czego mogę się uczepić. Ten świat nie jest jej światem. Zasługuje na coś innego. Lepszego. Skończyłem powolne, leniwe zapinanie mankietów koszuli, po czym spiąłem ją też na klatce piersiowej. Musiałem w końcu pozwolić jej odejść. Nasze ścieżki i tak od zawsze miały się rozłączyć, a moje trzymanie na siłę tego, co się rozpadało nie miało sensu na dłuższą metę.
        Szatynka wyszła, zanim zdążyłem znaleźć odpowiedź na jej słowa. No i to nazywanie Sheili moją dziewczyną, wydawało mi się wyjątkowo, nie wiem... Ironiczne? Teraz patrzyłem na to pod nieco innym kątem. Zakochała się we mnie. Ile było takich, jak ona, które znały mnie nie tylko z perspektywy filmów, w których grałem i jako aktora, którego oglądały w telewizji? Jak do tej pory, chyba żadnej. Ale w jej głosie brzmiał dziwny smutek, może nawet niechciana złośliwość. Sheila nie była moją dziewczyną.
        Odwróciłem się na pięcie, ale nie było już jej w pokoju. Poszedłem więc do swojej sypialni, gdzie skompletowałem ubranie, luźne jak na dzień lenistwa. Miałem nadzieję, że chociaż Jared zostanie tego popołudnia dotrzymać mi towarzystwa. Wychodząc z pokoju i kierując się do salonu ujrzałem przyjaciela z głupkowatym uśmiechem wpatrującego w znajdującą się już tam Spencer.
        - No i jak, zaruchane? – zapytał, po czym zaniósł się śmiechem.
        W obawie, że Spencer źle zrozumie słabość Jareda do idiotycznych żartów pchnąłem szklane drzwi i znalazłem się zaraz za nią, zanim zdążyła się odezwać.
        - Nie twoja sprawa. Twój wczorajszy wyczyn naprawdę był jednym z gorszych, jakie udało ci się zaprezentować – rzuciłem oschle, unosząc brwi ku górze. Wyminąłem dziewczynę i wszedłem do kuchni, gdzie na płytkach zaschła już mieszanina produktów spożywczych. – Jak chcesz się przydać, to lepiej mi pomóż zamiast obrażać innych – rzuciłem, uśmiechając się wyzywająco w stronę przyjaciela.
        Ten jednak wyraźnie nie kwapił się do pomocy. Że też właśnie dzisiaj Dean nie mógł pojawić się w pracy... A miałem nadzieję, ze sprzątanie tego świństwa mnie ominie. Zabrałem się do pracy, zerkając na Spencer stojącą nieco dalej, w salonie i Jareda, który odpalił sobie jedną z wielu moich gier na konsoli.
        - Sheila nie jest moją dziewczyną. Poza tym, masz zamiar próbować dostać się do metra? Może będzie funkcjonowało, jest szansa, że śnieg go nie zasypał – dodałem, przenosząc spojrzenie na Hastings. Czułem się w obowiązku wyprostować chociaż tą jedną rzecz. Nigdy prywatnie nie nazwałem blondynki własną dziewczyną i zaskakująco przeszkadzało mi, kiedy ktoś inny to robił. Jared nawet nie skomentował moje wypowiedzi. Może czuł, że wcale nie żartowałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER