Po kilkunastu minutach, które zdawały się trwać wieki, w końcu mogłam zobaczyć swoją twarz. Nie wiem jak wiele zmieniły te wszystkie pudry i fluidy, które były wcierane w moją twarz, ponieważ nie mogłam oderwać wzroku od swoich oczu. Lekko podkreślone powieki w czekoladowych oraz kremowych odcieniach. Delikatne, czarne kreski na czach, okalane długimi, gęstymi rzęsami, które udało się osiągnąć bez doczepiania ich sztucznych zamienników. Prawdziwie, jak to profesjonalistom, udało się im wyostrzyć, albo raczej wyciągnąć, głębię oraz sexowność ze mnie. A no i jeszcze były usta - delikatnie zaróżowione. Więcej uwagi nie mogłam im poświęcić, bo cały czas wracałam do oczu. Nigdy nie wyglądałam tak dobrze, jak teraz.
Skoro praca była skończona, wizażystki się rozeszły, zostawiając mnie sam na sam z moim nowym wizerunkiem. Jeszcze przez chwilę tak siedziałam, starając się utwierdzić w pamięci każdy szczegół, każdy odcień, każdy profil... Był to zapewne pierwszy i jedyny raz, kiedy mogłam wyglądać jak najprawdziwsza księżniczka.
Kiedy usłyszałam głos Jake'a, praktycznie od razu wstałam i udałam się z powrotem do pomieszczenia. Jako jego menadżer w końcu powinnam wiedzieć, co się dzieje, jednak zamiast stanąć koło niego, zatrzymałam się w drzwiach. Przy tłumie ludzi jaki tutaj był to w sumie i tak była lepsza opcja niż pchanie się w środek tego apogeum - z takim wizażem na twarzy, zapewnie wyglądałoby to na zachowanie typowe dla attencion hore, niż zwykłe dotarcie do swojego pracodawcy.
Czyli jednak Sheila się nie pojawi? Powinnam może jednak sprawdzić pocztę...
Sięgnęłam po tablet, jednak wtedy Bianca zatrzymała się przede mną. Mało nie połknęłam języka, ponieważ nie czułam się odpowiednia do roli, którą chciała mi powierzyć.
- N-nie nadaje się...
- To nie ty o tym decydujesz, kamyczku - stwierdziła, unosząc swoje zmarszczki ku górze w geście uśmiechu.
Nim zdążyłam coś powiedzieć, zostałam znów "porwana", tym razem jednak do innego pomieszczenia. W pokoju pełnym strojów, peruk i akcesoriów, zaczęto wybierać te, które miałam ubrać jako zastępczyni Sheili. Nie do końca wiedziałam, jakby to mogło działać. Figurę miałyśmy niby podobną, ale to wszystko - inne twarze, inne włosy...
*u* jakieś 30 minut później *u*
Wróciłam do pokoju o trzęsących się nogach. Nie chciałam brać w tym udziału, nienadawałam się do czegoś takiego. Nawet jeśli zostało mi wyjaśnione, że zdjęcia będą robione tak, by nie było widać mojej twarzy, czułam się po prostu... Źle.
Podczas gry szukano dla mnie stroju, PROFESJONALIŚCI, I kid u not, wygolili mi dokładniej nogi. Potem posmarowane specjalnymi olejkami, żeby wyglądały na delikatne i gładko. Potem przymierzyłam kilka sukienek, ale ostatecznie zostałam w krótkiej, białej sukience, okalanej delikatną halką. No i oczywiście do tego jeszcze bielizna, ale nie byle jaka - by zbliżyć się do kształtów aktorki, musiałam włożyć do stanika specjalne "powiększacze". Podobnie z resztą do majtek, ponieważ miałam zbyt płaski tyłek, ale o tym wolałam nie mówić! Do tego oczywiście też buty - przy moich małych stopach, nie było problemu z wyborem. Makijaż oczywiście, chociaż był, nie wliczał się do stylizacji, ponieważ moja twarz miała nie być uwzględniona na zdjęciach. I na sam koniec peruka. Wyglądała idealnie jak stylizacja, którą Sheila miała w serialu.
Nie czułam się już jak księżniczka. Czułam się sztucznie, niekomfortowo, a do tego żołądek podchodził mi do gardła, ponieważ stało przede mną spore wyzwanie. Nie wiedziałam, czy dam radę sprostać oczekiwaniom, albo chociaż standardom...
Bez słowa stanęłam koło Jake'a, który obserwował przygotowania planu, na którym miała odbyć się sesja. Nie zagadywałam go ani nie pytałam o to jak wyglądam. Wydawał się być myślami gdzieś indziej, chociaż jego wzrok sięgał na osoby kilka metrów przed nami. Zamiast jego, obserwując go z ukradka, posłałam mu uśmiech, a następnie również zajęłam się obserwacją przygotowania naszego planu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz