piątek, 7 kwietnia 2017

24 (22-08-2016)

        Zapłaciłem kartą bez większych problemów, w sumie nie sprawdzając nawet ceny; zwykle robiłem to kupując ubrania dla siebie, ale teraz i tak nie było sensu. Po prostu Luke skasował moją platynową kartę i z zakupami wyszedłem ze sklepu. Całkiem ciężko było nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z nikim, ale jakoś udało mi się przebrnąć do obuwniczego, dystans był niedaleki i obeszło się bez uszczerbku na zdrowiu.
        W tym sklepie nie znałem już kasjerki i wolałem ni zagadywać do niej - prawie na pewno by mnie rozpoznała, wyglądała na modną młodą dziewczynę. Po prostu spacerowałem alejkami, starając się unikać niechcianych spojrzeń i udając, że bardzo zajmują mnie damskie buty, wokół których krążyłem. Na szczęście Spencer ekspedycja po biad nie zajęła długo, bo już po chwili poczułam dotyk dłoni i kiedy się odwróciłem w tym kierunku, zobaczyłem jak i ona zaczyna gierkę. A więc to tak? Niech i tak będzie, przecież to tylko jeden dzień, a później nasze drogi rozejdą się. Poza tym naprawdę trudno było mnie sprowokować. Ktoś złośliwy powiedziałby że dzięki takiej twarzy i posadzie w kinie mógłbym mieć co wieczór inną dziewczynę, ale nigdy mnie to nie kręciło. Nie uprawiałem seksu dla przyjemności i na pewno już nie z każdą ładniejszą dziewczyną, która stanęła mi na drodze.
        Poza tym, oceniłem szybko, Hastings miała trochę mniejszy tyłek niż słwane aktorki i figurę nieco inną, w ogóle innej była urody. Dobrze, że nie słyszała moich myśli, żadna kobieta nie chciałaby chyba nigdy usłyszeć czegoś takiego. Opamiętałem się w miarę szybko, przeniosłem spojrzenie na ścianę z obuwiem, przed którym stanęliśmy.
        - Nie wiem... Czarne? - spróbowałem szczęścia, żeby ukryć że nie mam pojęcia o butach ani o tym, co pasuje do czego. Czarne to był w miarę bezpieczny strzał, bo co najmniej połowa z nich była tego właśnie koloru.
        Na szczęście nie musiałem decydować, bo dziewczyna sprawnie i szybko najpierw znalazła model, a później i rozmiar bez większych problemów. Nawet ucieszyłem się, bo buty faktycznie były czarne, przez co nie mogłem odpuścić sobie wyrazu małego triumfu na twarzy. Nie byłem tak całkiem zbędny. Kiwnąłem głową na znak, że zaostały zaakceptowane. A później wszystko już potoczyło się bardzo szybko i na ocenianie sytuacji, ani tym bardziej butów nie miałem czasu. Trzeba było reagować.
        Chyba najpierw zauważyłem, że Spencer podnosi się na równe nogi, a raczej właściwie z nich się zwala i w dodatu chciała pociągnąć mnie za sobą. Złapałem ją - chociaż nie mogę poszczycić się wyjątkowym refleksem ani ponadprzeciętną siłą mężczyzny w moim wieku, to udało mi się w miarę opanować sytuację. A później okazało się, że nie dostrzegłem prawdziwego zagrożenia, które czychało na nas za moimi plecami. Na początku nie zrozumiałem słów dziewczyny, ale później, kiedy śmiechy nastolatek już ucichły, to nabrały sensu.
        Staiśmy tak więc przez chwilę, ja chyba jeszcze nadal nie otrząśnięty do końca z szoku, w jaki wprawiła mnie akrobacja Spencer. Ale niebezpieczeństwo minęło, a nasza gra chyba jeszcze nie wygasła. Wręcz przeciwnie, zdaje się że dopiero się rozkręcała. Podobała mi się ta zabawa... Ale była tylko zabawą. Oparłem dłoń na lęźwiowym odcinku jej kręgosłupa, nie pozwalając jej tym sposobem uciec - a uciekać chyba nawet nie chciała. W tym akurat momencie błagałem los, żeby ktoś nie stał za wystwą i nie robił nam zdjęć, rozpoznawszy że ja to TEN Jake Underwood.
        - Tym razem to ty pokazujesz, że ci się wcześniej podobało - odpowiedziałem z nutą złośliwości, ale jednocześnie nie pozwalając jej odejść i wolną ręką odgarniając kosmyk włosów z jej szyi. - A buty są super, jeśli nie zabijesz się w nich na drugim stopniu schodów. W mieszkaniu masz za zadanie wytrzymać w nich godzinę - dodłem, bo oczywiste było, że nie miała zbyt długiej ani przyjemnej praktyki z chodzeniem w szpilkach, a pewnie nie są one tak wygodne jak wychodzone trampki.
        Odsunąłem się w końcu pierwszy, parskając wesołym śmiechem. Poprawiłem marynarkę i krytycznie przyjrzałem się dziewczynie.
        - Załatwione. Fani spławieni, buty wybrane, możemy znikać. Tylko najpierw trzeba zapłacić - obawiałem się trochę tej konieczności, ale nie powiedziałem tego na głos. Nawet jak ktoś mnie pozna, to już trudno. Kierowca na pewno na nas czeka tam, gdzie go zostawiliśmy. Skierowaliśmy się do kasy, gdzie pierwsze co usłyszeliśmy to znienawidzone, ale oczekiwane słowa:
        "O mój boże, to Jake Underwood!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER