Jego delikatny dotyk. Jego ciepły, cholernie sexowny głos. Jego kuszące, ciemnobrązowe oczy. Udawany przez niego pociąg do mnie potrafił odebrać zmysły. Jeśli każdą rolę mógł odegrać tak dobrze, jak podrywacza, to bez wątpienia był rewelacyjnym aktorem. Aż nawet przez chwilę sama nabrałam się na to, że mogłabym się mu podobać - to złudne uczucie minęło jak tylko się ode mnie odsunął. Ulżyło mi, choć nie byłam w stanie ukryć przyspieszonego bicia serca. Nasza gierka była nierówna, ale i tak ciekawie się układała.
- Umiem chodzić na obcasach, po prostu za szybko wstałam- burknęłam. Prawda, nie popisałam się kobiecością nie umiejąc stanąć w szpilkach, ale przynajmniej pozostał niezauważony.
Schowałam buty do pudełka i z powrotem zanurzyła nóżki w moich ukochanych, startych trampkach. Nie było nic lepszego, niż rozchodzone buty, w których czułeś się tak, jakbyś wcale nie nosił butów. Dzięki temu potrafiłam nie odczuwać tak szybko zmęczenia nóg po ciężkim dniu pracy.
Ledwo zdążyliśmy zbliżyć się do kasy, kiedy ktoś go rozpoznał. Aż pudełko z butami wypadło mi z rąk. Nie wiedziałam, jak powinnam zareagować. Udawać, że dopiero go zauważyłam? Też zacząć piszczeć i gonić go razem z tłumem fanów? Czy może złapać go za marynarkę i biec razem z nim? Szczerze, to bałam się podjąć decyzji, miałam wrażenie, że każda opcja będzie zła. A uciekanie razem z nim, to już kompletnie.
- Garaż podziemny, najniższe pięto, czekaj koło wejścia - tyle zdążył rzucić, nim zniknął z mojego pola widzenia, czyli wszedł między półki. Sądząc po fanach, którzy rzucili zakupy w cholerę i ruszyli gdzieś w galerię, to i on opuścił sklep.
Wzięłam głęboki wdech. Musiałam zachować zimną krew i na spokojnie, bez nerwów choć dosyć szybko znaleźć się w umówionym miejscu. Najpierw jednak postanowiłam załatwić buty, żebyśmy potem nie musieli się już tym przejmować. Więc po prostu podeszłam do kasy i wyciągnęłam kartę z portfela, którego chowałam w kieszeni. Aż mnie bolało na myśl o tym, jak strasznie dużo kasy szło na coś takiego, ale nie miałam czasu na przeglądanie nowych rzeczy. Z resztą, z wypłatą miało mi się to zwrócić.
Brak kolejek bardzo ułatwił mi sprawę zakupu obuwia, jednak kasjerka już nie. Była tak zachwycona obecnością gwiazdora w obuwniczym, że nie mogła przestać o tym gadać.
- Gdyby nie to, że jestem w pracy, to bym też poleciała po autograf! - nawijała. - Może nawet udałoby mi się zrobić z nim zdjęcie albo nawet do niego przytulić! To by było takie super...
- No co pani nie powie - mruknęłam pod nosem, nerwowo bębniąc kartą kredytową w blat.
Nie potrafiłam zrozumieć tego zachwytu. Może dlatego, że nie spędzałam dużo czasu na oglądaniu filmów, więc nie było aktora, którego bym podziwiała jakoś szczególnie i którego spotkanie byłoby dla mnie czymś naprawdę super. Nie potrafiłam zrozumieć jej zachwytu też dlatego, że przez naszą gierkę byłam bliżej niego niż jakakolwiek osoba spoza kręgu gwiazd i ogółem branży hajsorobniczej.
- A Pani nie jest fanką Jake'a Underood'a? - młoda dziewczyna była wręcz zadziwiona moim brakiem zainteresowania.
- Nie specjalnie oglądam telewizję - odpowiedziałam. - Przepraszam, ale mogłaby Pani trochę przyspieszyć? Jestem umówiona na ważne spotkanie... - Nie miałam czasu na typowe small talks. Musiałam szybko dostać się na parking, inaczej była szansa, że może nawet odjechaliby beze mnie. Niby nie problem, apartament po drugiej stronie... Tylko kto by mnie do niego wpuścił?
Po moich słowach pracownica przestała się odzywać. Jedyne czym mnie uraczyła to "do widzenia". Miałam ochotę odegrać scenkę, w której to ubolewam, że nie powiedziała "i zapraszamy ponownie" bo nie podzielałam jej entuzjazmu wobec idola, ale cóż... Nie było na to czasu, a ja tak czy siak miałam to gdzieś.
Nie znałam tego centrum handlowego, więc już się denerwowałam, że znalezienie parkingu zajmie mi jakieś kilkadziesiąt minut. Jednak, ku mojemu zaskoczeniu i radości, kilka metrów od obuwniczego znajdowała się winda, która zatrzymywała się również na najwyższym poziomie parkingu podziemnego. Czyli, jak się okazało, zjechałam sobie o poziom w dół. Tak więc po chwili byłam już w umówionym miejscu - przy jednym z wielu drzwi na parkingu podziemnym, które prowadziły do wnętrza galerii.
Rozglądałam się w poszukiwaniu samochodu gwiazdora, ponieważ jedyne co słyszałam, to krzyki fanek niesione echem po parkingu podziemnym. Czułam się trochę zdezorientowana, bo dał mi tak trochę nie jasne instrukcje. W sumie czego się mogłam spodziewać po kilku sekundach, które dostał na powiedzenie czegokolwiek.
Po chwili jeden z samochodów wyjechał z za zakrętu, a za nim... Fanki. Chmara fanek.
Jak tylko samochód stanął koło mnie, bez namysłu wsiadłam. Ledwo zdążyłam zamknąć drzwi, a nastolatki już były koło bagażnika. Nie zdążyły jednak dopaść do drzwi, bo znów ruszyliśmy.
- Dobrze, że zdecydowałeś się na auto, inaczej byś się nie wydostał - stwierdziłam, co chwilę oglądając się za siebie. Dziewczyny próbujące dogonić samochód wyglądały śmiesznie, choć było to dosyć niebezpieczne. Oby nikomu nic się nie stało. - Ale patrz, mam buty! - dodałam z uśmiechem, machając pudełkiem na prawo i lewo.
Powinien się cieszyć, że nie straciłam przez niego jedzenia, inaczej nie byłoby już tak wesoło. Niczego nie traktowałam tak poważnie, jak mojego papu, kiedy chciałam am am. A teraz byłam trochę nawet bardzo głodna, jednak wolałam nie jeść w samochodzie, wolałam usiąść w apartamencie i zrobić to na spokojnie.
Droga do była no... Krótka. W końcu budynki stały dosłownie naprzeciw siebie, więc może minutę w sumie spędziłam w samochodzie? Coś około tego. A jak tylko dojechaliśmy to od razu do winy i na górę! I szczerze, to chyba właśnie jazda w górę zabrała nam więcej czasu.
- Kobiety w każdym wieku za Tobą szaleją- zaczęłam niewinnie, zbliżając się do niego w windzie. - Jestem tylko ciekawa, czemu? Widziały Cię bez koszuli czy co? - przygryzłam dolną wargę z uśmiechem. W sumie taki jego widok bez koszuli... Bardzo chętnie. W ubraniu był bardzo kuszący, to co dopiero bez niego? - Jeśli miały takie widoki, a ja nie, to musisz nadrobić to niedopatrzenie. - Uśmiechnęłam się chytrze, jedną ręką zręcznie rozpinając jeden z guzików jego koszuli. Liczyłam, że to go wykrurzy i wygram naszą grę. Może on i miał umiejętności aktorskie, ale za to ja nie miałam reputacji. Więc zakładałam, że nałożył na siebie duże ograniczenia na wypadek, gdybym się wygadała po dniu dzisiejszym jakimś portalom plotkarskim. W końcu i tak paparazzi mieli moje zdjęcia, więc zapewne łyknęli by każdą moją opowiastkę.
Jednak już wtedy wiedziałam, że tej historii nie wydam nikomu. Szczerze, to za dobrze się bawiłam. Po raz pierwszy miałam szansę przeżyć coś takiego, a dopiero dochodziło południe, więc... Wiele jeszcze przede mną.
Ta piękna historia dnia dzisiejszego miała zostać tylko dla mnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz