piątek, 7 kwietnia 2017

26 ( 24-08-2016)

        Te słowa, któe padły z ust jakiejś kobiety - nie wiedziałam już czy kasjerki czy klientki - nigdy nie kończyły się dobrze. Na ogół unikałem nawet znalezienia się w sytuacji, gdzie byłbym sam przeciwko tłumowi ludzi, a podobne zdarzenie trafiło mi się może kilka razy w życiu. I zawsze kończyło się tak samo tragicznie. Cały wymacany, zmęczony i po długich kilkudziesięciu minutach wreszcie wolny. Najlepszym rozwiązaniem chyba było schowanie się gdzieś i zadzwonienie po prywatnych ochroniarzy. A może nawet wystarczyłby tylko kierowca, najważniejsze teraz było działanie szybko. Wycofałem się między regały wykonując szybki telefon, opuszczając sklep i Hastings przy ladzie, gdzie pewnie miała zapłacić za buty.
        Za mną ciągnęły tłumany nastolatek i kobiet w różnorodnym wieku, ale starałem się nie rozglądać. Okulary przeciwsłoneczne teraz to mogłem jedynie wsadzić sobie do dupy. Byłem zły, że dopuściła do tego moja własna głupota i opuszczenie własnej tarczy tylko na moment przed obcą dziewczyną. Myślałem że co? Że mogę sobie żyć normalnie, bawić się w najlepsze jak każdy inny człowiek, podrywać dziewczyny i nikt tego nie zauważy, nie będzie żadnych konsekwencji?
        Chyba mózg mi odebrało. Robiłem się coraz bardziej zirytowany na swoje bezmyślne zachowanie i bezmyślne działania. Pomyśleć, że stawiam na boku przygotowanie do roli, skupienie, wszystko co zawsze miało dla mnie największą wagę dla... No właśnie, dla jakiej wartości? Dla chwili rozrywki?
        Niemal w biegu napisałem kilka autografów, moją twarz okryła maska uprzejmości, jak zwykle do fanów. Gdyby nie oni, nie byłoby mnie, powtarzałem sobie często i dzieki temu zawsze miałem szacunek do ludzi. Chociaż czasem było ciężko... Jak na przykład teraz.
        - Panie Jake, proszę wziąć mój numer, proszę, tu - jakaś dziewczyna, nie byłem nawet pewien czy po osiemnastce, wciskała mi papierek do ręki. - Jestem wolna w każdy wieczór. Proszę dzwonić.
        Zaraz przepchał się ktoś inny, czułem cudze dłonie na plecach, rękach, chyba nawet jedną na tyłku. Na szczęście udało mi się wejść do windy, korzystając z tego, że już się zamykała i wewnątrz było kilku ludzi. Obyło się bez większej ilości propozycji matrymonialnych. Tylko w windzie na krótką chwilę ludzi wytrzeszczali oczy, byli chyba zbyt zdumieni, żeby się odezwać, a może nie wierzyli do końca w to co widzieli. Westchnąłem przeciągle.
        Na parkingu samochód już czekał. Fanki też. Na szczęście teraz ochroniarze pomogli mi dostać się do niego w kondycji niemal nienaruszonej, o ile nie liczyć, że nadal czułem na sobie dotyk dłoni setki ludzi. Poprawiłem marynarkę i usiadłem wygodnie. Teraz już jestem bezpieczny.
        Menedżerka dołączyła do nas niedługo później. Jestem niemal pewny, że poszły w ruch zdjęcia, ale jakiekolwiek plotki z tego powstaną, łatwo będzie je obalić, żebyśmy ani ja ani ona nie mieli większych problemów z tego tytułu. Kiwnąłem głową patrząc na zdobycz, którą pomachała krótko w powietrzu.
        - Brawo - powiedziałem, uśmiechając się zdawkowo. - Strój skompletowany.
        Wszystko później szło już gładko, wrócił też profesjonalny Jake, któremu nie głupoty a kariera w głowie. Dopiero w windzie Spencer znów sie odezwała. Malutkie pomieszczenie wypełniał zapach jedzenia kupionego na wynos i sam zrobiłem się niespodziewanie głodny. Zmarszczyłem brwi w momencie, w którym zorientowałem się do czego to wszystko zmierza. I po raz pierwszy też tego dnia w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka przypominająca, że mimo wszystko to obca dziewczyna. Mogła być jak wszystkie inne fanki, nawet jeśli do tej pory się tak nie zachowywała. Spiąłem mięśnie i złapałem jej dłoń - niezbyt szybko, ale też nielekko.
        - A-a - mruknąłem patrząc na nią kątek oka i lekko kręcąc głową. Jak dla mnie zabawa, przynajmniej na teraz, skończona. Nawet, jeśli przegrałem to na szali stała moja rola do ważnego serialu i nie mogłem sobie tego odpuścić. Może ona nie miała nic do stracenia, ale ja tak. - Nadrobię na pewno. Jak będziemy na górze włączę ci film, w którym zaspokoisz swoją ogromną ciekawość - dodałem, odsuwając jej dłoń i zapinając guzik. Odwróciłem spojrzenie. Oczywiście, szkoda mi było i zabawy i tego, że musiałem potraktować ją oschle. Ale to była moja granica, której nie zamierzałem przekraczać.
        Kiedy znaleźliśmy się na górze, straciłem zainteresowanie jej osobą. Może, co prawda, nie straciłem go do końca, bo nadal intrygowała mnie na swój dziwny, nieznany sposób. Ale nie chciałem, żeby wyobrażała sobie za dużo. Lepiej dla nas obu, żeby ta znajomość została czyto związana z profesją. Wyciągnąłem z lodówki zimną wodę i obrzucając Hastings spojrzeniem - pewnie zamierzała wziąć się za zjedzenie obiadu - wróciłem na fotel, na którym został skrypt. Otworzyłem go na stronie, na której skończyłem i zacząłem powtarzać swoją rolę i liniji tekstu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER