piątek, 7 kwietnia 2017

3 (11-08-2016)

   Nie miałam czas nawet na to, żeby zjeść przed pracą rogala! Praca o pustym żołądku to masakra, zwłaszcza fizyczna. A jakby nie patrzeć, zasuwanie z mopem, szczotką, albo czyszczenie czegoś będąc zgiętym w pół, to była dosyć męcząca praca fizyczna. Jednak ważne szychy pracujące tutaj, nie umiały tego docenić. Każda osoba, która nie zajmowała się gwiazdami mniejszymi bądź większymi, była wygodnym workiem treningowym do pozbycia się nerwów. Źle podana kawa - wrzask. Robisz coś wolniej niż by chcieli - wrzask. Zwrócisz im uwagę, że krzyczą - wrzask. I tak było od zawsze, ludzie bez wykształcenia zawsze byli traktowani podle przez korporacyjne rekiny.
   Nim drzwi winy się otworzyły, sprawdziłam czy na pewno wzięłam swój notesik i mały, różowy długopis. Jeśli uda mi się już coś usłyszeć, to wielką stratą byłoby to zapomnieć, dlatego na wszelki wypadek wszystko zapisywałam. No i wypadało również wyglądać porządnie - jedynym wymogiem podczas pracy sprzątaczki, było posiadanie fartuszka na swoich ubraniach. Upewniłam się więc, że biust nie wychodzi mi z podkoszulka, a włosy są związane w kucyk. Bo jeśli jest coś, czego nie znosili tutaj bardziej od spóźnień, to kłaki leżące wszędzie.
   Kiedy przekroczyłam próg pokoju, miałam ochotę pisnąć z radości. Nie zmienili sali, Jake Underwood i jego menadżer nadal tutaj byli. W TYM POKOJU! Wystarczyło, że dostarczyli by mi chociaż ciut informacji, a mogłabym kilka stówek na tym trzasnąć. Cholernie by mi się to przydało, zwłaszcza, że zbliża się zima po mału, a moja kurtka już do niczego się nie nadaje. Do tego dochodzą rachunki za ogrzewanie, które naprawdę są problematyczne patrząc na to, jak słabo mamy uszczelnione okna. Mieli je naprawić w tym roku... Jeśli nie zrobią tego przed zimą, znów będę musiała okna zablokować warstwami starych szmat upchanych pod koc. Będzie wszędzie cholernie ciepło, ale będziemy trzymać ciepło.
   Podeszłam do miejsca, gdzie rozlała się kawa, i zaczęłam sprzątać. Najpierw szmatki pod dywan, żeby nie wsiąkło więcej w podłogę i oddało trochę z wykładziny, a potem wózek. Ble, wszystko się lepiło.
   Pan Harry siedział dziwnie cicho jak na niego. Bardzo się denerwował, kiedy coś nie szło po jego myśli. Jednak, jak się okazało po chwili, wykrakałam, bo kiedy tylko Jake przestał rozmawiać przez telefon, menadżera poniosło.
   - Jak można być taką niezdarą, żeby wylać tyle kawy?! - wydzierał się na biedą Betty, która była tutaj może trzeci dzień w pracy. - Zobaczysz, odejmę ci z pensji za każdy rozlany mililitr napoju!
   Westchnęłam cicho. Nie dość, że niczego się nie dowiem, to jeszcze wydziera się na tą biedą dziewczynę...
   Przetarłam kolejną nóżkę srebrnego wózka, kiedy zauważyłam, co mogło być powodem całego wypadku - w jednej z nóżek brakowało śrubki. Nic więc dziwnego, że coś z niego spadło, kiedy przechylił się pod ciężarem. Teraz nawet było to świetnie widać. Wszystkie serwetki i chusteczki zjechały na jeden brzeg stolika, utrzymując się tylko dzięki małemu, ozdobnemu wygięciu blachy.
   - Przepraszam, ale... To nie jej wina - odezwałam się, kiedy menadżer na chwilę się zamknął, by nabrać powietrza. Chciałam pokazać mu śrubkę i wyjaśnić, o co chodzi, ale nawet na to nie pozwolił.
   - Lepiej zamij się swoją robotą, jeśli chcesz tu jeszcze pracować - warknął. Nie raz już to mówił i jeszcze nikogo nie wyrzucił. Mimo wszystko zawsze serce zaczyna walić jak szalone.
   Nie była to jakaś nie wiadomo jak dobra praca, ale płacili znacznie więcej, niż przeciętnym sprzątaczkom. Kasa była mi naprawdę potrzebna, więc tylko zacisnęłam pięści i ugryzłam się w język.
   "Potrzebujesz tej pracy. To nie szkoła, żebyś mogła bez konsekwencji sobie pyskować" powtarzałam sobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER