piątek, 7 kwietnia 2017

30 (25-08-2016)

       Wszyscy, przynajmniej wszyscy męscy projektanci mody zawsze są tacy sami - uważają, że na nich świat się kończy i zaczyna, a poza nimi dookoła nie ma nic - same mrówki. Nawet jeśli byłem do tego przyzwyczajony, to wkurzało mnie to za każdym razem tak samo. Ciężko czasem powstrzymać się od złośliwego komentarza o gejach albo wypacykowanych ubrankach. Tym razem jednak ze zdziwieniem obserwowałem, jak ta dwójka obdarza się fałszywymi uprzejmościami i rozmawia o czymś, o czym nie mam pojęcia. Najwidoczniej Spencer może mnie jeszcze zaskoczyć, okazuje się, na przykład znajomością z tym kolesiem.
        Na szczęście nie owijaliśmy długo w bawełnę i od razu zabraliśmy się do ustalania. Odzyskałem trochę wiary, że może jednak szybko nam tu pójdzie i zdążę z całym swoim grafikiem. Spencer wyszła z pomieszczenia, a dogryzki nie ustały nawet, kiedy je opuszczała. Na szczęście Hans nie zapytał, skąd się znamy albo co ona tu robi w moim towarzystwie. Zabrał się do roboty profesjonalnie, bez pytań i komentarzy w moją stronę.
        W pomieszczeniu było całkiem ciepło, wobec czego pozbycie się górnej części garderoby nie było problemem. Cała pomiarka trwała nie więcej niż piętnaście minut. Kolejne piętnaście jednak zeszło na omówieniu pomysłu Hastings na tę akcję, mojego na kostium i jego wykonanie oraz szybkie naszkicowanie koncepcji. Koniec końców po około czterdziestu minutach, już ubrany byłem botowy do wyjścia. Hans zachowywał zimną profesjonalną rezerwę, ale oprócz tego był miły - no przynajmniej dla mnie, bo kiedy Spencer weszła do pokoju po cichym pukaniu w drzwi zmierzył ją ponurym spojrzeniem.
        - Jeszcze tu jesteś? - bardziej stwierdził, patrząc na nią przez ramię. - Myślałem że poczekasz przed drzwiami do salonu, na chodniku - rzucił, garbiąc się nad naszkicowanymi rysunkami. Później już zwrócił się do mnie, ale dobry humor to na pewno mu nie dopisywał - Strój będzie gotowy nie wcześniej niż za godzinę.
        Spojrzałem na zegarek. Idealnie, za półtorej godziny zaczyna się przesłuchanie. Będzie trochę mało czasu, żeby go odebrać, ale jakoś to wykombinujemy. Humor poprawił mi się, kiedy się okazało że coś już jest załatwione.
        - Dziękuję, Hans - powiedziałem zabierając swoją marynarkę z oparcia krzesła i uściskując jego rękę na pożegnanie. - Wpłata zostanie przelana na twoje konto, pewnie zajmie się tym twoja sekretarka. - Kiedy potwierdził, byliśmy gotowi do wyjścia.
        Samochód czekał przed studiem. Jeszcze zanim do niego weszliśmy umówiłem się z kierowcą, że w międzyczasie skoczy po kostium i załatwi wszystkie inne formalności, jeśli będzie konieczność. A kiedy usiedliśmy wygodnie, to sam zrobiłem się głodny. Jednak nie zjedzenie niczego w domu nie było najmądrzejszym moim pomysłem, ale podstawa to dobra mina do złej gry - w końcu jechałem przecież na obiad i to w dodatku z przyjaciółmi. Przynajmniej tam wszystko pójdzie po mojej myśli... Chociaż nie pomyślałem, że nie warto chwalić dnia przed zachodem słońca.
        - Też jesteś głodna? Możesz iść na ten obiad ze mną, jeśli chcesz, nie wiem co mogłabyś robić w międzyczasie. Jak masz tylko ochotę - dodałem, patrząc na Spencer i zakładając marynarkę. Pogoda nieco się popsuła i nad miastem zawisły straszące ulewą ciężkie chmury. Samochód ruszył i udaliśmy się do jednej z najlepszych restauracji, jakie można odwiedzić w Nowym Jorku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER