piątek, 7 kwietnia 2017

43 (27-08-2016)

        Uśmiechnąłem się, słysząc jej słowa. Zastanawiałem się ilu ludzi naprawdę potrafi zachować się w sposób tak bezinteresowny - a nawet przyznać do części winy i samemu wyciągnąć dłoń na zgodę. I dlaczego do tej pory spotkałem ich w swoim życiu tak mało. Poza tym mało kto nie chciał być sławny i "z łatwością" zarabiać pieniędzy. Czasem jak słyszałem ludzi narzekających na brak sławy, to miałem ochotę zapoponować zamianę naszych pozycji.
        Spencer wyskoczyła z pojazdu i ruszyła w stronę studia. Obserwowałem jak wita się z dużą grupą ludzi i zrozumiałem, że to musiała być część jej planu. Zanim wróciła, zdążyłem przekartkować jeszcze linijki skryptu, które miałem odegrać i zdjąć marynarkę. Odrzuciłem ją na siedzenie, na razie chyba zbyt spięty żeby po sobie posprzątać i ładnie ją poukładać. Kiedy menedżerka wróciła i wręczyła mi pakunek z ładnie zawiniętym wewnątrz strojem, poczułem jak żołądek powoli podchodzi mi do garła. Starając się zwalczyć zdenerwowanie zwróciłem się do niej.
        Uścisk palców i obietnica utwierdziła mnie w przekonaniu, że będzie dobrze. Powoli też radziłem sobie z efektami zdenerwowania. Przebrałem się szybko, na tyle na ile możliwe to było na tylnej kanapie nawet najwygodniejszego samochodu na świecie. Wyszedłem z wnętrza, czując się w tym kostiumie zaskakująco dobrze. Leżał na mnie jak druga skóra, nie krępował ruchów i w dodatku jak na czas wykonania, był niesamowicie staranny.
        - Chyba jest w porządku. Z resztą jak to nie zadziała, to nic, a jesteśmy profesjonalistami, prawda? - puściłem jej oczko, nie chcąc pokazywać po sobie zdenerwowania. Przeciwnie, chciałem ją zapewnić, że ze mną wszystko w porządku. Stres powoli znikał.
        Po przywitaniu się z grupą kaskaderską - bez założonej maski, chyba po to żeby mieli pewność że to naprawdę ze mną rozmawiają - okazało się że czas jeszcze bardziej się skurczył. Nie było do tyle, żeby jeszcze dodatkowo go zmarnować. Ludzie wydawali się być naprawdę mili i ani na chwilę nie zwątpiłem w ich umiejętności. Szybko przedyskutowaliśmy wizje na daną scenę i wszyscy byli gotowi. Niemal. Zerknąłem na Specner, która chyba chciała stanąć gdzieś z boku, żeby nie przeszkadzać.
        - Przemyśl moją propozycję. Nawet jak nie teraz, to za pół roku, zawsze będę gotowy, żeby ci pomóc o ile będziesz tego potrzebowała - powiedziałem, uśmiechając się.
        A później założyłem specjalnie przygotowaną maskę, która na szczęście nie ograniczała mojego pola widzenia i przedstawienie zaczęło się. Powoli, od prostych scen i kostiumu aż po coraz większe zamieszanie przyciągaliśmy spojrzenia nie tylko przechodniów, ale też ludzi w kamienicach i biurach. Krzyki, pisk opon, odgłosy - jak później się zorientowałem - odtwarzane z ogromnych głośników, żeby zapewnić tło akcji. Każdy wiedział, gdzie ma być. Wszystko szło z planem, każda kwestia, jakżdy dialog. Tylko co jakiś czas zerkałem, czy ludzie z biura przesłuchać patrzą przez okna na całą scenę.
        Swoją rolę odegrałem niemal perfekcyjnie. Po przestudiowaniu całego charakteru i sposobu mówienia i zachowania niezwykle łatwo było mi wczuć się w sytuację. Poza tym wielu gapiów zebrało się dookoła i dopiero po chwili, zorientowawszy się że to tylko gra, zaczęli kibicować ulubionej grupie, wczuwać się, nawet niektórzy z nich "ochali i achali". Nie mogłem wyobrazić sobie lepszego przebiegu sytuacji już nawet w momencie, kiedy całe przedstawienie się zakończyło i wszystkie kwestie zostały wypowiedziane. Ukłoniliśmy aię razem w przypływie euforii i chwili, a później nagrodzono nas nawet brawami. Obserwatorzy szukali nawet ukrytych kamer, ale na próżno.
        Otarłem pot z czoła, poprawiłem włosy, które niesfornie opadały na wszystkie strony. Ogromny uśmiech nie schodził mi z twarzy i właśnie z nim podszedłem do stojącej nieopodal Spencer. Podniosłem maskę, szukając emocji na jej twarzy.
        - I jak? - zapytałem w walce o złapanie oddechu. Nawet pomimo dobrej formy, to przedstawienie mnie zmęczyło. - Jak było? Musimy iść szybko na górę. Nie powiedziałem ci jeszcze, ale autorka scenariusza mnie nie cierpi, będzie z nią trochę problemów. Uważaj na wszystko co mówi i bądź przygotowana na wszystko, będzie próbować znaleźć na nas haka.
        Po tych słowach mocno i entuzjastycznie poklepałem ją po plecach, jednocześnie machając do obu grup kaskaderskich i dziękując im za ich poświęcenie przy odgrywaniu tej sceny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER