Słowa Spencer podniosły mnie na duchu i uwierzyłem, że naprawdę wszystko wyszło dokładnie tak, jak było zaplanowane. Odwróciłem się na moment do ogromnej już w rozmiarach grupy ludzi i kaskaderów, pokazując im kciuk do góry. Tłum zareagował natychmiast - bardzo entuzjastycznie. Z wielkim uśmiechem na ustach mogłem uznać szhow za udane. Wiedziałem, że to nie moja zasługa, nie można przypisać wyników pracy tylu ludzi tylko jedej osobie, ale fani ekscytowali się i machali rękami, dziewczyny skakały, wszyscy - zdawało mi się - rozmawiali tylko o tym. Na szczęście tym razem byłem bezpieczny i cały tłum ludzi nie mógł tak po prostu się na mnie rzucić. Ochroniarze pilnowali okolicy, dlatego mogłem odetchnąć spokojnie.
Później oboje weszliśmy do budynku - ja już nie z sercem i duszą na ramieniu, o nie. Byłem niemal pewny, że jestem w stanie zgarnąć tę rolę, poza tym pasowałem do niej lepiej niż jeden z moich najwiękdzych rywali. Który, notabene, też gdzieś tutaj się kręci i czai na zdobycie tej roli. Spencer, która nagle się zatrzymała zaskoczyła mnie jednak bardziej niż wszystko inne. Spokojnie stałem, kiedy na palcach u nóg starannie wycierała drobiny kurzu i krople potu z mojej twarzy. Byłem wdzięczny, że to zrobiła - ale to tylko dlatego że to jest jej praca, gdzieś wewnątrz mnie mówił subtelny głos. Uśmiechnąłem się w ramach podziękowania, kiedy skończyła. Lubiłem, kiedy ludzie pracujący dla mnie zostawali doceniani, jeśli wywiązywali się z obowiązków. Na przykład jak Spencer. Nie chciałem być widziany jako bezduszny niewdzięcznik tylko dlatego, że mam dużo pieniędzy i być może wszyscy znają moją twarz.
- Dzięki - odparłem zaraz przed wejściem do pokoju.
Stresowałem się? Nie, chyba nie bardzo. Byłem poniekąd przyzwyczajony do stresu w tej branży. Nie spodziewałem się po wejściu jednak powitania, jakie zgotowała mi ta wredna pseudo feministka (bliżej jej było do damskiej szowinistki, po prawdzie, chyba bardzo żałowała że nie może obsadzić w głównej roli kobiety i zrobić z tego lesbijskiego porno).
- Nie dajemu ról ludziom, którzy nie traktują swoich obowiązków wystarczająco poważnie. Niedawno był tu Ryan, choć nielepszy on od ciebie, gwiazdor jak się patrzy - rzuciła kobieta, patrząc krzywo to na mnie, to na Spencer. Ale chyba ona bardziej przypadła jej do gustu, bo przynajmniej nie skomentowała niczego poza "przyprowadzaniem dziewczyny". - Co to była za szopka na dole? - zapytała jszcze, osadzając okulary nieco niżej na nosie i patrząc sponad nich na mnie.
- Mój wcześniejszy menedżer namieszał w planie, dlatego przyprowadziłem pannę Hastings - odpowiedziałem najpierw, a mój głos był opanowany, chociaż to babsko wyprowadziło by z równowagi nawet buddyjskiego mnicha. - To była próba tego, co mogę z siebie dać w serialu.
- Pokazał, że praca z innymi ludźmi i aktorami to dla niego nie problem - od razu wtrącił reżyser, kiwając głową z, jak mi się wydawało, uznaniem. On także zdjął okulary z nosa.
Reszta komisji nie odzywała się - było tam jeszcze trzech innyc mężczyzn, których nazwiska znałem. Przygotowałem się do tego spotkania lepiej, niż podrzędny aktorzyna. Amatorzy zazwyczaj nawet nie wiedzą, przed kim przyjdzie im występować na castingu, tymczasem ja zebrałem sporo informacji na ich temat. Stanowiska, pozycje, hierarchie między komisją nie były dla mnie tajemnicą. Wiedziałem też, że autorka scenariusza nie miała decydującego głosu. Tu leżał mój sukces.
Zastanawiali się, szeptali mędze sobą. Wiedziałem, że pozwolą mi spróbować. Muszą pozwolić, inaczej stracą niepowtarzalną okazję. Moje imię wyniesie ten serial ponad przeciętną - wiedzieli o tym i jak o tym wiedziałem. Moje silne strony nie były nimi bez powodu, a pewność siebie pomagała zdecydowanie.
- Dobrze. Panno Hastings, proszę wyjść i poczekać przed salą. Panie Underwood, proszę przejść do pokoju, gdzie czeka reszta kandydatów - zawyrokował reżyser. Podziękowałem z uprzejmym uśmiechem, chociaż wewnątrz mnie wybuchła bomba radości.
Odwróciłem się do dziewczyny, kiedy komisja zajęła się na moment papierami. Pochyliłem się nad nią nieco.
- To zajmie pewnie dwie dobre godziny. Możesz wykorzystać Stevena, ale nie uciekaj jeszcze, chciałbym się z tobą zobaczyć, kiedy będzie po wszystkim - wyszeptałem, po czym odwróciłem się i wyszedłem z pomieszczenia innymi drzwiami niż weszliśmy, aby przygotować się do castingu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz