Nie chciałam wracać do samochodu. Nie dlatego, że miałam coś przeciwko Stevenowi czy siedzeniu w drogim samochodzie, ale czas płyną tam jakoś... Wolniej. A będąc na powietrzu czułam się swobodniej, mogłam podziwiać miasto nocą - normalniej o tej porze siedziałabym w domu przy lekcjach albo w pracy, szczęśliwie dzisiaj nie była moja zmiana.
Tu nisko przy ziemi, na chodniku, było jasno niczym w dzień. Bilboardy, latarnie, neony, wszystko to dawało blask nie z tej ziemi. On Nowego Jorku bił blask, który onieśmielał gwiazdy - nigdy żadnych nie było widać. To miasto nie chciało naturalnych upiększaczy, wszystko co sztuczne sprzedawało się lepiej, a to w końcu chodziło. Kasa, kasa, kasa... W takim świecie przyszło żyć.
Nie wiedziałam, ile czasu minęło, kiedy przyszedł Jake. Dopiero wtedy też odczułam, jak zimno zaczęło mi się robić - pogrążona we własnych myślach totalnie zapomniałam o świecie wokół mnie. Mogłam więc tylko się cieszyć, że nie posiadałam ze sobą żadnej torebki, inaczej mogłabym stracić ją razem z całą zawartością.
Czekałam z wszelkimi pytaniami o rolę, aż sam zacznie temat. Wyglądał gorzej niż rano, zmęczenie naprawdę go wyniszczało. Sam wiedział najlepiej co robić, ale na usta po prostu cisnął mi się wywód o tym, jak powinien dać sobie spokój ze wszystkim na co może mieć ochotę, i że powinien po prostu iść spać.
- Nie mam żadnej kasy, żeby nagrodzić cię za twój striptiz, więc chyba muszę się odwrócić - zaśmiałam się, choć tak naprawdę czułam, jak na samą myśl robi mi się goręcej. W końcu która przeciętna dziewczyna ma szansę zobaczyć, jak bożyszcze nastolatek rozbiera się przed nią do samej bielizny... Jednak swoją ciekawość jego wyglądem musiałam przygasić i uszanować jego prywatność.
Zasłoniłam oczy rękoma, błagając się cicho, żeby moje place mimowolnie się nie rozsunęły. Zakazany owoc smakuje w końcu najlepiej.
- Jeśli masz ochotę na coś ostrego, to Burger King jest rewelacyjny. Jednak jeśli masz ochotę na jakieś tortie, taco czy fikuśne sałatki, to proponuję Taco Bell - pracowałam tam, więc wiedziałam, jak wygląda robienie tego żarcia. Smacznie i dobrze, nie miałam im nic do zarzucenia. - Śmieciowe żarcie masz w McDonaldzie. Jednak Tobie polecam spróbowanie mało znanego "Lancelot Knights". Masz tam wszystko, od pizzy po hot-dogi, wszystkie fast foody w jednym. I do tego smacznie! - Mieli może trzy restauracje w całym Nowym Yorku, a jedzenie mieli naprawdę dobre.
Nie mogłam się dużej bronić. Delikatnie i powoli rozsunęłam palce, zaczepiając wzrok na Jake'u. Nie zawiodłam się, wyglądał cholernie sexownie bez koszuli - nie mogłam jednak długo napawać się widokiem. Jak tylko spostrzegłam, że zaczął ściągać dolną część kombinezonu, zamknęłam oczy.
Gwiazdor zgodził się na moją propozycję, więc po chwili kierowca został poinformowany o adresie, na jaki mieliśmy się udać. Specjalnie wybrałam lokal, gdzie mieli drive thru, bo zapewne nie widziało mu się siedzieć w restauracji i znów się narazić na rozpoznanie.
- Przy twoim stanie polecam kawe Latte, choć ja i tak zawsze słodzę, bo wszystko jest dla mnie za gorzkie - podrzucałam jakiś temat, żeby nie myśleć więcej o tym, że siedzi kawałek ode mnie i do tego prawie nagi. - I nie ma o czym mówić, to była szybka akcja, która wymagała tylko znajomości... Od jutra będziesz mieć przecież agenta, który załatwi ci to samo dwa razy lepiej i trzy razy szybciej! - Nie wątpiłam w to. Jednak nadal cieszyłam się jak dziecko z mojej dobrze wykonanej roboty i jego podziękowań. Gdybym tylko wiedziała, że to powie, może odpaliłabym dyktafon na swoim klocku (telefonie) i nagrała go - byłaby fajna pamiątka.
Aktor nadal nie dawał znaku, że już się ubrał, więc mówiłam dalej, w sumie co mi ślina na język przyniesie.
- Kiedy miałeś casting, pojechałam na chwilę do domu. W końcu wymienili nam okna w tych zamierzchłych domach, co zwiastuje w końcu ciepły kąt w zimie. No i zrobiłam obiad mamie, która... I tak miała zaraz wychodzić, więc nie wiem czy zjadła. - Czułam, że nie powinnam mu mówić o tym, co zaszło. Musiałam bardziej pilnować języka. Słysząc, że moja rodzicielka miała takie pomysły, mógłby pomyśleć, że ta nasza gierka mogła prowadzić do właśnie czegoś takiego. - A i przepraszam, że ustaliłam to bez twojej zgody, ale właścicielowi szkoły kaskaderskiej, która pomogła Ci z show, obiecałam, że tam wpadniesz zrobić sobie z grupą zdjęcia i dasz autografy. Nie powinno zająć dużo czasu, ale nie inaczej by nie pomogli, nie posiadam kapitału, żeby za to im zapłacić, albo takich umiejętności, żeby potem im odpłacić za zrobienie tego za darmo. - Lepiej żeby wiedział teraz, póki jeszcze jesteśmy razem. Potem jeszcze bym tylko zapomniała i bardzo źle by się dla mnie skończyło niewywiązanie się ze złożonej obietnicy.
Żałowałam, że dzisiejszy dzień zbliżał się do końca. Był pełen szaleństw, rzeczy które mogłyby zdarzyć się tylko w fanfictions nastolatek, przygód i wielu innych magicznych sytuacji. Było miło, ale wiedziałam, że po posiłku nasze drogi zamierzają się rozejść.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz