Stałem bokiem do całej sytuacji, a głowę miałem maksymalnie wykręconą w stronę pokoju Spencer, wszystko żeby tylko nie zaobaczyć za wiele. Albo raczej żeby jak najmniej z tego dotknęło moje oko. Czułem, że poważnie wkopałem nie tylko siebie, ale i pozostałe dwie kobiety, bo cisza trawała może z minutę.
Czyjeś pchnięcie poczułem w momencie, kiedy zorientowałem się że nie łapię już równowagi i nie mam czego się złapać, żeby ją odzyskać. W ułamku sekundy zakląłem szpetnie, bardzo szpetnie i całkiem głośno, bo tylko na tyle miałem czasu. Później wylądowałem boleśnie na tyłku i kości ogonowej. Miałem przeczucie, że zaostanie mi po tym niezbyt ładny siniak. Jeśli miałem szukać pozytywów tej sytuacji, to może tylko tyle: mój strój na plan filmowy był całkiem zabudowany, nikt niczego nie zauważy. Nic pardziej pozytywnego nie przyszłomi do głowy.
Westchnąłem przecigle, tłumiąc jęk bólu. Nie zauważyłem nawet, że pociągnąłem ze sobą Spencer ani w jakiej sytuacji wylądowaliśmy na ziemi. W gruncie rzeczy nic mnie już chyba nie potrafiłoby bardziej zaskoczyć niż to wszystko, czego doświadczyłem do tej chwili.
I nagle stała się ostatnia rzecz, której mogłem oczekiwać, a równocześnie okazało się że jednak coś potrafi mnie nawet po tym wzystkim zaskoczyć. Poczułem ciepło ciała dziewczyny, która przylgnęła do mnie zupełnie, w pełnym dziwnej intymności objęciu. To był ruch tak niespodziewany, że nawet cała wcześniejsza złość zniknęła, bo czułem że nie powinienem obwiniać Spencer o nic, co się stało. Objąłem ją po dłuższej chwili, utonęła w moich ramionach, które z łatwością objęły jej drobną sylwetkę. Pozwoliłem jej położyć się na mnie niemalże, zupełnie nie myśląc teraz o wszystkich okropnych rzeczach, jakie powiedziała jej matka. Nie po raz pierwszy czułem, że mogę jej zaufać nawet mimo tego, że ledwo się znaliśmy.
Czułem, że odwzajemnienie tej nagłej czułości to najlepsze wyjście. Poza tym Spencer wydawała się nagle tak bezbronna, wręcz urocza, jakby potrzebowała moich ramion, które ochronić by ją mogły przed złem tego świata, a na pewno już złem tego domu, kiedy ja w nim jestem.
- Nie powinienem naciskać - odpowiedziałem, a po tych słowach zapadła przyjemna dla ucha cisza.
Czarnowłosa kobieta najwydoczniej postanowiła dać nam spokój, bo nie było już słychać jej za drzwiami. Tym razem miałem nadzieję, że obejdzie się bez kolejnych przygód, na dzisiaj miałem ich wystarczająco, a dzień przecież dopiero się zaczął. Podłoga, na której siedzieliśmy kilka dobrych minut w milczeniu zaczęła robić się naprawdę twarda. Zastanawiało mnie, o czym myśli dziewczyna w tej nagłej niespodziewanej chwili spokoju i bliskości, ale nie zdobyłem się na to żeby zapytać. Zamiast tego gładziłem jej włosy, bawiąc się końcówkami. Były miękkie i dotykanie ich relaksowało mnie też.
Przypomniało mi się wszystko, co mówiła tamta kobieta. O zapezpieczeniach, "zabieraniu się" za mnie... Stwierdziłem, że zapytam kiedyś o to, wymuszę odpowiedź na szatynce, ale nie teraz. Sam nawet nie chciałem dotykać tego tematu.
- Chodź, powinniśmy już iść. Niedługo mam kolejne spotkanie w sprawie castingu - powiedziałem w końcu, przerywając ciszę i odsuwając się nieco od niej. Kiedy oboje podnieśliśmy się na nogi, westchnąłem ciężko. - Przebierz się i możemy znikać. Swoją drogą ładna fotografia. To ty i rodzice, co nie? - zapytałem, dłonią wskazując na tablicę korkową i odwracając się do niej tyłem, żeby mogła spokojnie zmienić ubranie, jeśli tego by potrzebowała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz