piątek, 7 kwietnia 2017

61 (03-09-2016)

        Zauważyłem wyraźną zmianę na twarzy dziewczyny i od razu pożałowałem swojej decyzji zadania tego pytania. Wychodziło po krótkim podsumowaniu na to, że jej matka jest lekko szurnięta, czego pokaz już dostałem, a ojciec... To że nie było go w domu powinno mi coś dać do myślenia. A może bardziej to że jego "żona" właśnie prawie zaproponowała mi seks za pieniądze. Odruchowo podniosłem rękę, jakby chcąc cofnąć swoje pytanie, ale to nie było już możliwe. Przekląłem w myślach, obiecując sobie że już nigdy nie poruszę tego tematu; reakcja Spencer jeszcze się do tego dodatkowo dołożyła.
        Nie mogłem nawet wyobrażać, co to za życie niemal bez rodziców. Moi, choć czasem przewrażliwienie i nadopiekuńczy na moim punkcie, zawsze byli przy mnie ilekroć czegoś potrzebowałem. Co więcej, wysłali mnie na studia, wspierali w marzeniach i dążeniach... Nawet jeśli szedłem nie tą ścieżką, którą dla mnie zaplanowali, potrafili sobie z tym lepiej lub gorzej pogodzić. To uświadomiło mi, jak wielka dzieli mnie i Spencer przepaść. Jak bardzo nie będę nigdy w stanie pojąć jej sytuacji, a tym bardziej pomóc.
        Jedyne co przyszło mi do głowy, to dać jej pieniądze za pracę, a później... Później co? Kazać jej się wynieść z tego domu i żyć na własną rękę? Ile ona właściwie miała lat? Nie byłem nawet pewny czy jest pełnoletnia. Zacisnąłem dłoń w pięść. Nie, nie mógłbym jej pomóc w żaden sposób. Poza tym ten świat... Nie ma się co oszukiwać, to nie mój świat i nie mam pojęcia, na jakich zasadach on funkcjonuje.
        Drgnąłem lekko, słysząc jak jej głos się zmienił. Odwróciłem się do niej twarzą i zauważyłem, że próbuje zapiąć biustonosz. Nie wiedziałem nawet co powiedzieć, dlatego podszedłem i złapałem końcówki materiału. Moje dłonie były przeraźliwie zimne i kiedy tylko dotknąłem przypadkiem skóry jej pleców czułem jak drgnęła.
        - Sorry - mruknąłem, szybko radząc sobie z zadaniem. Odsunąłem się znów o krok, obracając spojrzenie, kiedy poprawiła też bluzkę. - Gotowa? - czułem się głupio, nie odzywając się nic na temat tego, co powiedziała. Ale wszystkie słowa wydawały mi się nieodpowiednie w tej sytuacji.
        Skinęła głową, ja zabrałem swój płaszcz i razem szybko zeszliśmy na dół. Matka Spencer była chyba w kuchni, ale nie odezwała się - na pewno wiedziała że wychodzimy. Zerknąłem na dziewczynę, niezdolny do odczytania emocji z jej twarzy. Na chodniku przywitała nas jeszcze gorsza pogoda. Ciemna, gruba warstwa ciężkich chmur zapowiadała pojawienie się niedługo deszczu. W powietrzu unosiła się utrudniająca oddychanie, uciążliwa wilgoć. Na ulicy, pomimo wczesnej pory, nie było wielu ludzi, a samochody nawet wydawały się toczyć wolniej niż zwykle.
        - Najpierw biuro reżysera serialu. Dzisiaj drugi etap castingu, na szczęście ten jest mniej wymagający - poinformowałem ją, unikając spojrzenia w jej oczy. Wsiedliśmy do samochodu i z ulgą powitałem włączone ogrzewanie. Zdążyłem zmarznąć przez krótką chwilę na zewnątrz. Potarłem ręce o siebie, przechylając się w tył, na siedzenie naprzeciwko. Wziąłem stamtąd tablet i podałem go Spencer z cichym westchnieniem. - Przyda ci się, wszystko powinno tam być zapisane - wytłumaczyłem, kiedy samochód ruszał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER