piątek, 7 kwietnia 2017

62 (03-09-2016)

     Sytuacja między nami diametralnie się zmieniła, w porównaniu do wczoraj. Nie była to jednak jego wina - no, nie do końca. Po jego pytaniu po prostu to wszystko wróciło. Ten smutek, ta złość, to rozczarowanie. Nie byłam gotowa na rozmowę o tym i nie sądziłam, że w najbliższym czasie będę. Może miałabym szansę na zdystansowanie się do tego, gdybym nie mieszkała z matką, ale... Przy moich zarobkach i tym, że nadal miałam maturę do zdania, nie posiadałam wystarczająco pieniędzy oraz zdolności kredytowej.
     Dopiero siedząc w samochodzie z Jake'iem mnie naszło. Nie miałam co prawda pojęcia, ile dokładnie zarabiałam, ale na pewno było to więcej, niż zarabiałam pewnie i przez miesiąc jako sprzątaczka oraz pracownik Taco Bell... Jeśli więc pracowałabym u niego tydzień, a może nawet dłużej... Mogłabym wynająć mieszkanie i może nawet częściowo je wyposażyć - nie potrzebowałam luksusów. Sypialnia nawet mogłaby być połączona z kuchnią, nie przeszkadzałoby mi to w sytuacji, gdzie po prostu zależało mi na miejscu, którego nie będę musiała dzielić z matką ani jej licznymi kochankami/klientami.
     W mojej głowie narodziła się myśl - a co jeśli by tak... Sabotować jego przyszłych menadżerów? Nie wiedziałam, czy będę miała w ogóle na to szanse oraz miałam świadomość, że jest to złe, ale nie potrafiłam odgonić od siebie tej myśli. Musiałam zarobić wystarczająco, żeby móc zacząć nowe, lepsze życie.
     Kiedy gwiazdor podał mi plan, dokładnie się mu przyjrzałam. Na dzisiaj nie miał wpisanej żadnej rozmowy z menadżerem czy spotkania, więc czułam się bezpiecznie. W ogóle większość tego dnia opierała się na spędzeniu czasu na planie filmowym. Oczywiście z wyjątkiem wieczoru, w którym była luka, którą zgodnie z wczorajszą obietnicą, miałam zapełnić.
     - Umówiliście się już dokładniej co do tej kolacji? - spytałam, podnosząc wzrok na mężczyznę, który został moim tymczasowym pracodawcom.
     W końcu, zgodnie z obietnicą, miałam pomóc mu ją zaplanować. Nie wiedziałam, czy miał przez to na myśli wpisanie jej w plan i doprowadzenie jej do skutku jak, jak zrobiłam to z obiadem, czy może o przygotowanie jej - ugotowanie czegoś bądź po prostu zamówieniu. Może nawet chciał przez to poprosić mnie, o rozstawienie posiłku - przygotowanie miejsca, gdzie będziemy jeść i ewentualnych ozdób jak świeczki czy jakieś kwiaty. Miałam się jednak zaraz wszystkiego dowiedzieć.
     Zależnie od tego, ile mielibyśmy na wszystko czasu, miałam nadzieję, że będzie go wystarczająco, bym mogła przyjechać do domu po sukienkę, ewentualnie coś luźniejszego. W końcu niezależnie od powagi tej kolacji, przydałoby się ubrać coś innego, niż to w czym pracowałam. Jakiś prysznic też byłby bardzo wskazany, zważając na to, że jak każdy normalny człowiek się pociłam.
     Jake wydawał się być zamyślony, bo nic nie odpowiedział. Przesiadłam się więc koło niego, co od razu wyrwało go z... Oczymkolwiek myślał, co znaczyło, że mógł się skupić na mnie. Albo raczej na tym, co miałam do powiedzenia jeśli chodziło o jego plan dnia.
     - No już, oczy na mnie! - zarządziłam, patrząc na niego. Nie wytrzymałam jednak tak długo, czując się dziwnie skrępowana patrząc w jego oczy z tak bliska. Można więc powiedzieć, że zostałam wręcz zmuszona do tego, żeby zawiesić wzrok na tablecie. - Powiedz mi więcej o tej kolacji. Odbędzie się w końcu dzisiaj? - Uznałam, że i tak mi wszystko objaśni, więc zdanie mu dwudziestu pytań na raz, niczego by nie zmieniło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER