piątek, 7 kwietnia 2017

64 (07-09-2016)

     Czułam się strasznie spięta, kiedy gwiazdor trzymał rękę na oparciu za moimi plecami. Miałam świadomość, że nawet przez myśl mu nie przeszło obejmowanie mnie, jednak czując ciepło jego ciała tak blisko mnie, nie było czymś, czego chciałam. Było to niczym zaproszenie do przytulenia się, oparcia głowy na jego szerokim torsie, zaciągnięcie się jego rewelacyjnymi perfumami - od samego myślenia o tym traciłam głowę. Miałam jednak pełną świadomość tego, jak bardzo muszę się pilnować teraz oraz jak nieprofesjonalne by to było.
     Słuchałam go uważnie, otwierając sobie notatnik w tablecie, by notować wszystko, co mówił. Wolałam mieć pewność, że nie zapomnę czegoś zrobić. Swoją pracę chciałam wykonać sumiennie, tak jak z resztą to zawsze robiłam. Poza tym im lepiej bym się sprawiała, tym może Jake by wolniej szukał nowego menadżera? - taką przynajmniej miałam nadzieję.
     Kiedy wysiedliśmy z samochodu, energicznie ruszył przed siebie. Przyspieszyłam kroku i dołączyłam do niego, ściskając tablet pod pachą. Musiałam w końcu zdążyć jakąś okrzesać bałagan na mojej głowie, nim weszlibyśmy na plan. Miałam nadzieję, że mimo braku szczotki i lustra, mój kucyk nie wyglądał aż tak źle, jak mi się wydawało.
     Byłam bardzo zdenerwowana. Nie mogłam znaleźć w głowie żadnego logicznego powodu, dla którego Jake mógłby chcieć zabrać mnie na obiad z rodzicami. Nasza znajomość była wystarczająco nietypowa, jak na długość naszej relacji oraz środowiska, z których pochodziliśmy. Jednak dla gwiazdora chyba to był jakiś dobry omen, skoro chciał mnie już przedstawiać swoim rodzicom. Ewentualnie miała to być jakaś zemsta za spotkanie, oraz psychikę druzgoczące widoki, jakie zaserwowała mu dzisiaj moja rodzicielka. Jakikolwiek jednak by ten powód nie był, chciałam wybrać jakieś miłe miejsce na kolację.
     Kiedy weszliśmy na plan, gdzie trwały dalsze przesłuchania, było już całkiem sporo ludzi. Z tego, co powiedział mi Underwood wynikało, że nie spóźniliśmy się, co znaczyło tyle, że wszyscy woleli być najwyraźniej przed czasem. Ewentualnie uniknęli korków, na które spodziewali się wpaść, i stąd to wczesne przybycie.
     Tym razem byliśmy w prawdziwej hali, gdzie będą kręcone sceny do serialu. Byłam urzeczona wszystkim, co miałam okazję zaobserwować wokół siebie. Scenografie różnych miejsc, pracownicy z śmiesznymi małymi słuchaweczkami w uszach, catering z mini babeczkami... Nawet grube zwoje kabli ciągnące się po ziemi, wydawały mi się intrygujące. Nie zabrakło również oczywiście kilku stołów z lustrami, wokół których żarzyły się lampy z siłą "holy fck im gonna be blind". Były to oczywiście miejsca, gdzie kosmetolodzy mekupowali gwiazdy i przygotowywali do odgrywanej dzisiaj roli.
     Jeden z mężczyzn, u którego właśnie zwolniło się miejsce, przywołał do siebie mojego klienta - czy może nie wypadało tak mówić? Jake dał mu znać ruchem ręki, że zaraz podejdzie i odwrócił się w moją stronę. Powiedział mi tylko, że przy scenie stoją siedzenia, dwa z jego nazwiskiem - jedno jest dla mnie, jako jego menadżerki, a drugie dla niego, kiedy będzie na scenie. Dodał również, że w tablecie mam nieograniczony dostęp do internetu, więc będę mogła wybrać jakąś restaurację, tak jak mnie o to prosił, oraz porobić sobie to tam będę chciała. Zaznaczył jednak wyraźnie, że nie mam prawa robić zdjęć, filmików, ani w jakikolwiek sposób zapisywać przebiegu spotkania, więc żebym nie machała urządzeniem na prawo i lewo, żeby kogoś nie wkurzyć. Chciał chyba dodać na koniec coś jeszcze, ale stylista zaczął go pośpieszać, więc uśmiechnął się tylko do mnie i podszedł do mężczyzny.
     Wzięłam głęboki oddech i ruszyła w kierunku, gdzie siedziała już całkiem pokaźna grupka ludzi. W nerwach zaczęłam skubać paznokciem kciuka. Nie wyglądałam na nikogo ich pokroju, na nikogo z branży. Ba! Pewnie w ogóle pierwszy raz widzieli mnie na oczy, a po moich nerwach pewnie wnioskowali, że wbiłam się tutaj na krzywy ryj i liczyłam, że nikt nikt nie zauważy. Tylko czemu wobec tego mnie zgłaszali mnie ochronie? Cóż, pewnie czekali aż sami zaczną mnie siłą wyciągać, a oni dostaną trochę rozrywki.
     Znalazłam dwa krzesła oznaczone nazwiskiem Underwood i usiadłam na jednym z nich. Nie wiedziałam, czy to przypadek, czy po prostu gwiazdor rzeczywiście był jednym z głównych faworytów, ponieważ jego miejsca znajdowały się centralnie przed sceną.
     Czując na swoich plecach nie jedno spojrzenie, usiadłam na jednym z czarnych, wysokich krzeseł. Przypominały mi stołki barowe w jednym z klubów, gdzie pracowałam, więc bez problemu zajęłam swoje miejsce. Żeby jak najszybciej zająć swoją głowę czymś, odpaliłam tablet i zaczęłam przeglądać oferty restauracyjne.
     - Przepraszam, ale chyba się zgubiłaś - usłyszałam koło siebie delikatny, słodki kobiecy głosik.
     Podniosłam wzrok i zobaczyłam przed sobą anioła bez skrzydeł. Słyszałam w podświadomości głosik krzyczący, że jeśli istnieje ideał kobiety, wygląda właśnie tak. Miała długie, zgrabne nogi, które wyglądały na wręcz stworzone do obcasów - nawet kolana, które skrywała w czarnych rajstopach wydawały się perfekcyjnych rozmiarów. Reszta jej sylwetki również była niesamowita - kształtna, a jednocześnie taka zgrabna. Razem z bladym odcieniem jej skóry sprawiała wrażenie kruchej, porcelanowej laleczki. Do tego te niebieskie oczy, otoczone kaskadą długich rzęs, które nawet w ciemności zdawały się mieć kolor bezchmurnego nieba. Miała też taki słodki, zgrabny nosek, który znajdował się zaraz nad pełnymi, czerwonymi ustami, które układała w piękny uśmiech skierowany wprost na mnie. A całą te jej wręcz perfekcyjną, okrągłą buźkę, okalały faliste blond włosy, opadające na jej drobne ramionka.
     Zdecydowanie byłam fanką mężczyzn, if u know what i mean ale w tym momencie poczułam, że w niej to mogłabym się zakochać. Była po prostu... Idealna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER