Im dalej wchodziliśmy na prawdziwy plan filmu, tym jaśniej na twarzy mojej menedżerki rysowała się prawdziwa fascynacja tym, na co patrzy. Mogłem z łatwością to zrozumieć, bo na pewno wyglądałem podobnie zaczynając grać w wysokobudżetowych i pełnomontażowych filmach. Mimo wszystko dziwną radość sprawiało mi obserwowanie zmian zachodzących na jej twarzy. Zapomniałem już chyba jak to jest nie być przywykniętym do tego wszystkiego i prowadzić normale życie.
Do rozpoczęcia całego dzisiejszego wydarzenia nie zostało już wiele czasu, nic więc dziwnego że ludzie odpowiadający na makeup byli cali poddenerwowani. Poza tym oni zawsze byli zbyt spięci i sztywni, ale przynajmniej profesjonalnie podchodzili do swojej pracy. Powtórzyłem Spencer na głos wszystkie krótkie wskazówki, które już wcześniej przygotowywałem sobie w myślach i podszedłem na swoje miejsce. Ostatnim razem odpadła znaczna część konkurencji i teraz zamierzano sprawdzić każdego z nas, nasze grafiki oraz czas na produjckę serialu bardzo dokładnie. Ludzie będą prześwietlać nasze plany na inne filmy, reklamy, spoty do teledysków określając czy damy radę zagrać w serialu. To było sito nawet bardziej rygorystyczne niż pierwszy casting, a to dlatego że specjaliści mieli bardzo zacieśnione i wyraźnie ograniczone normy. Byłem pewny, że ze mną pod tym kątem wszystko w porządku. W gruncie rzeczy wydawało mi się, że ta rola jest moja, a dzisiejszy dzień to tylko formalność. Pewność siebie nie mogła mnie teraz jednak zgubić i postanowiłem dać z siebie wszystko, za każdą cenę.
Nie rozglądałem się na boki - głównie oślepiało mnie światło dwudziestu lampek zamontowanych do lustra - ale wiedziałem że jest tutaj gdzieś Anderw. Ostatnie nasze spotkanie nie należało do miłych a i teraz nie chciało mi się nawet na niego patrzeć.
- Dobrze, zabieram się do roboty. Proszę zamknąć oczy - poinstruował mnie makijażysta, a ja bez słowa wykonywałem wszystkie jego polecenia po kolei.
Trwało to jak zwykle około piętnastu minut. Makijaż miał tylko poprawić charakterystykę postaci, więc nie trwał długo. Otworzyłem oczy i obróciłem lekko głowę, żeby jeszcze raz uważnie spojrzeć na scenę. Widziałem fragmenty scenerii, których nie było w podanym skrypcie. Czyżby improwizacja? Uśmiechnąłem się z satysfakcją i rosnącą adrenaliną. Byłem mistrzem improwizacji, alwet Sheila nie potrafiła zagiąć tego naturalnego talentu i długich lat pracy. Ekscytacja na moment zupełnie zajęła cały mój mózg, który jak zwykle na szybkich obrotach wymyślał już kilka pierwszych scenariuszy i linijek. Co ciekawe, scenerią tej sceny była sypialnia.
- Co, wystraszony? - usłyszałem czyjś kpiący głos zaraz za sobą i odwróciłem się wolno, wiedząc kto tam stoi. Na moment zupełnie straciłem gardę i przez to Andrew zaskoczył mnie bardziej niż powinien. - Nie boisz się improwizacji? A co jeśli to będzie gejowska scena? - zapytał poruszając brwiami kilkakrotnie i bardzo wymownie.
Wstałem ze swojego miejsca. Makijażysta zmył się, jakby nie chcał brać w tym udziału. Westchnąłem, podpierając dłonie na biodrach i pokręciłem lekko głową. Smith wiedział, że to będzie dla niego ciężka konkurencja, zwłszcza że stratuje z niższej pozycji. Próbował mnie zastraszyć, ale chyba zbyt dobrze znałem już te jego dziecinne sztuczki, żeby się nabrać.
- Nie cofnąłbym się przed niczym, co pomogłoby mi zdobyć tę rolę, to chyba jasne. Na szczęście na pewno nie skończę z tobą w tej scenie - odpowiedziałem. To było logiczne, każdy casting działał na takich samych zasadach. Konkurenci do tej samej roli nigdy nie mogą zostać poproszeni do odegrania jednej sceny wspólnie. Nie mogłem się powstrzymać żeby nie przypomnieć mu o tym i przy okazji utrzeć nosa.
Odrwóciłem się na pięcie i przeszedłem do miejsca, gdzie siedziała Spencer. Zauważyłem że Sheila już wisi nad nią, czając się jak na kolejną swoją ofiarę. Andrew wlókł się za mną, chyba ciekawy tego zdarzenia. Kilka innych aktorów też przyglądało nam się z daleka. Zostało trochę czasu do rozpoczęcia. Niestety nie mogłem teraz już ostrzec Hastings przed tą żmiją. Mogłem powiedzieć, że powinna na nią uważać kiedy miałem do tego okazję, a teraz już było za późno.
- O, co za urocza dziewczyna - powiedział Andrew, przepychając się do przodu. - Nowa menedżerka? Nigdzie nie widziałem twoich referencji - zaczął od razu, ignorując otoczenie i skupiając się na Hastings. O ile mi to nie przeszkadzało, to blondynka stojąca obok kipiała nienawistną aurą. Podejrzewałem że to Spencer oberwie się za zachowanie Andrewa.
- Nie martw się nim - powiedziałem nieco ciszej, zerkając na Spencer. Powinienem ją ostrzec przed wszystkimi tutaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz