Miałem ochotę głośno powiedzieć "ha!" i wytknąć Andrewa palcem, ale zrobiłem to tylko w myślach, ograniczając się do drobnego, szyderczego uśmiechu. Sheila na pewno go zauważyła, bo cmoknęła niecierpliwie, jakby wszyscy zapomnieli że tutaj z nami stała. Andrew jednak nie mógł sobie odpuścić głupiego podrywu. Tak to już z nim było, brak mózgu nadrabiał wyglądem jak większość aktorów w naszym wieku. Zeknąłem na blondynkę, która stała obok, a jej twarz powoli zmieniała wyraz - teraz stanęło na pograniczu złości i nudy.
- Gdyby tylko te umiejętności udało ci się przenieść na plan - mruknąłem do aktora, który wzrokiem niemal pożerał Spencer. Nie wiem co było w tym tak niezwykłego, ale wkurzało mnie to spojrzenie. Normalnie nie pozwoliłbym sobie na tego typu cicho wypowiedzianą złośliwość i wyraźnie mnie poniosło.
Moja menedżerka zwróciła się teraz do drugiej aktorki i wyciągnęła do niej dłoń. Sheila przeżuła kilkakrotnie gumę w ustach i wyglądała, jakby właśnie szatański plan przyszedł jej do głowy. Czy wspominałem już, że to Spencer oberwie za ignorancję Andrewa? Nie zdążyłem zareagować, kiedy blondynka wyciągnęła gumę z ust... I przykleiła ją do wnętrza wyciągniętej w swoją stronę ręki szatynki. Zamurowało mnie zupełnie, przez moment zastanawiałem się czy naprawdę mi się to nie przywidziało. Anderw zaśmiał się głupio, Sheila wyglądała na zadowoloną z siebie, a twarzy Spencer nie widziałem, bo stała do mnie plecami.
- Sheila Richie, kosz jest przy drzwiach - zatrzepotała słodko rzęsami, znów się uśmiechając. - Dziękiiii - rzuciłam jeszcze, chichrając się jak udawana debilka.
- Chyba sobie żartujesz, Sheila - wyrzuciłem z siebie w końcu, a mój głos ociekał nieukrywanym wstrętem. Zmarszczyłem czoło, kłądąc dłoń na ramieniu menedżerki. Nie zamierzałem tego tak zostawić, co chyba oczywiste. - Twój menedżer dostanie rachunek za zniewagę - wiedziałem że to nie zrobi na niej większego wrażenia, ale przynajmniej Spencer dostanie te pieniądze. Tego flądra najwyraźniej nie przewidziała, że cała sytuacja może odwrócić się jeszcze przeciwko niej.
Pociągnąłem Spencer do tyłu, omijając krzesła i odsuwając się od dwójki zadowolonych z siebie aktorów. Pochyliłem się nad dziewczyną, współczując, że została tak potraktowana i jednocześnie czując bezsilność i złość na to, że nie mogłem wiele z tym zrobić.
- Poczekaj na mnie, zaraz wrócę.
Odwróciłem się i odszedłem, pchany tymi wszystkimi negatywnymi uczuciami, jakie wzbudziła we mnie głupia aktoreczka. Zupełnie zapomniałem uprzedzić ją, że nie zawacha się posunąć do żadnego kroku, żeby dopiąć swego. Po prostu chciałem znaleźć faceta, który niańczy to dziecko i przedstawić mu sprawę z nadzieją, że będzie miał chociaż odrobinę więcej rozumu w głowie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz