piątek, 7 kwietnia 2017

68 (09-09-2016)

     Nigdy nie czułam się tak źle oraz tak upokorzona. Podejrzewam, że gdyby było to w miejscu publicznym i zrobił to ktoś z kim mam na pieńku, oddałabym mu to po prostu na włosy czy bluzkę - wojna to wojna. Nie widziałam jednak powodu, dla którego osoba, którą widziałam pierwszy raz w życiu na oczy, miała by się tak wobec mnie zachować... Do tego ktoś taki jak ona! Przecież była pewnie jakąś tam idolką nastolatek! Znajdowała się w każdym fapfolderze faceta na tej planecie! A mimo to ona... Nie mogłam znaleźć na to słów. Myślałam, że tylko mówi się o gwiazdach, że w telewizji udają słodkich i miłych, a naprawdę są okropni... Jak widać jednak naprawdę są przypadki, które czują się lepsze od innych i upoważnione do tego, żeby poniżać innych.
     Kiedy Jake odciągnął mnie z daleka od siedzeń, ja nadal nie do końca zlałam się z rzeczywistością. To było bardziej jak koszmar, niż jak realia. Taka ładna dziewczyna, idolka... A zachowała się jak ostatnia bitch. Do tego tak przed wszystkimi... Cały czas wydawało mi się, że czuję ich spojrzenia na plecach oraz słyszę śmiechy. Próbowałam stać sztywno, dopóki Jake by nie wrócił, ale nie wytrzymałam. Poniżona tak przez kogoś tak wysoko postawionego, wokół równych jemu...
     Szybkim krokiem opuściłam halę. Czułam, że nie wytrzymam tam ani chwili dłużej. Nie zwolniłam również mojego tempa na korytarzu, a wręcz nawet je przyspieszyłam, zrzucając gumę z ręki gdzieś w stronę śmietnika, koło którego przebiegłam - nie obchodziło mnie, czy trafiłam. Chciałam jak najszybciej znaleźć łazienkę. Musiałam się gdzieś zamknąć i uspokoić, bo obecnie czułam się jak śmieć w oczach... Każdego kto widział tą sytuację.
     Bez problemu znalazłam drewniane drzwi z napisem "WC" - jak widać nikogo na planie nie obchodzi, jakiej jesteś płci. Kilkanaście zamkniętych kabin uznali za wystarczające dla swoich pracowników. Nic w sumie dziwnego, gwiazdy pewnie miały swoje prywatne w garderobach czy przyczepach, jak na filmach.
     Jak tylko znalazłam się w toalecie, wbiegłam do pierwszej wolnej kabiny i zamknęłam się w niej. Opadłam na porcelanowym tronie, prawie wpadając tyłkiem do muszli, ponieważ deska oczywiście była w górze.
     Podniosłam się powoli, czując jak łzy płyną mi po policzku. Miałam nie płakać, ale dzisiejszy dzień był dla mnie wielkim wyzwaniem. Sama ta robota, matka wariatka, a teraz jeszcze upokorzenie, które zapewne odbije się jeszcze na niewinnemu Jake'owi.
     Opuściłam deskę i usiadłam niej, podciągając kolana pod brodę. W tej spódnicy było to nie do końca wygodne, ale nie obchodziło mnie to w tej chwili. Objęłam się mocno ramionami, i zamknęłam oczy. Poczułam, jak łzy, zaczynają płynąć mi po policzkach. Nie jakiś wodospad, ale były tam. Całe to upokorzenie dnia dzisiejszego zaczęło ze mnie wychodzić. Czułam się żałosna, bezsilna i kompletnie nie na swoim miejscu. Nie byłam rekinem biznesu, nie byłam tak silna psychicznie, żeby wytrzymać coś takiego i się temu postawić. To nie był mój świat.
     Potrzebowałam dla siebie takie chwili. Wyrzucić te wszystkie negatywne emocje z siebie, żeby móc tam wrócić z podniesioną głową. Szok, jakiego doznałam, nie pozwolił mi oswoić się z nową sytuacją. Wiedziałam jednak, że jak tylko moje oczy wyschną, będę w stanie założyć moją maskę, wyjść tam i udawać, że i don't even care.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER