piątek, 7 kwietnia 2017

70 (23-09-2016)

     Pozbierałam się szybciej niż myślałam. To było coś jak... Eksplozja emocji podsycona przez nową, niespotykaną sytuację, wywołała taki a nie inny efekt końcowy. Musiałam to po prostu uwolnić się do emocji, które splątały mnie niczym łańcuchy, bym mogła się uwolnić spod ich działania. Udało mi się to.
     Wyszłam z łazienki, która na szczęście była pusta. Dzięki temu, bez nie potrzebnych nerwów obecnością nieznajomych, mogłam obmyć twarz i pozbyć się czerwonego koloru, jaki na niej zaistniał. Ponad to usunęłam czarne smugi po tuszu do rzęs, które zdobiły moją twarz niczym blizny - żałowałam trochę tego, że moja jedyna linia makijażowa została zniszczona, ale nie miałam na to wpływu. Moje włosy też wymagały poprawy. Kok, który jeszcze do niedawna miałam na głowie, wyglądał jakby dojrzał a potem zdechł na mojej głowie. Skoro więc fryzura okazała się nietrwała, zamieniłam ją na kucyka, w którym czułam się znacznie bardziej komfortowo.
     Nie wiedziałam, ile czasu minęło, ale byłam pewna, że musiałam wracać i to biegiem. Nie powinnam była w ogóle opuszczać stanowiska swojej pracy, jednak w tamtej chwili nie myślałam o tym kompletnie. Mimo to wiedziałam również, że Jake'owi należą się przeprosiny za moje zachowanie. Nie zmieniły by jednak nic, miałam tego świadomość. Kultura jednak wymagała by wyrazić swoją skruchę, jeśli tak owa istnieje.
     "Będzie dobrze, w końcu przeszłaś przez gorsze rzeczy niż To" - powtarzałam sobie w głowie. "Dzisiaj jest ciężki dzień, ale to nie pierwszy raz, kiedy się tak układa... Zobaczysz, że po tym całym śmiesznym przesłuchaniu, będziesz mieć czas wolny - zjesz sobie coś tuczącego, potem wielki deser jakbyś chciała dostać cukrzycy... A potem będziesz płakać, ile wydałaś, żeby wyrównać poziom szczęścia i rozpaczy."
     Na plan trafiłam bez problemu. Wszyscy zajęli już swoje miejsca na fotelach bądź na scenie, gdzie już odbywało się ostateczne przesłuchanie. Nie zwróciłam nawet uwagi, kto stał na scenie z męskiej obsady, bo moje spojrzenie utkwiło w gwiazdeczce, która okazała się zołzą i której nic nie mogłam zrobić. Była poza moim zasięgiem, więc jedyne co mogłam robić, to ją ignorować - może mnie mieć za nikogo, ale kiedy ja zacznę ją tak traktować, albo się znudzi, albo wścieknie. Nie zamierzałam jednak nastawiać się na więcej takich incydentów bezpodstawnie nakierunkowanych na mnie.
     Kiedy zaczęłam zbliżać się do Jake'a, siedzącego na jednym z miejsc oznaczonych jego nazwiskiem, starałam się nie patrzeć na ludzi siedzących niedaleko niego. Gdybym zobaczyła na ich ustach szydercze uśmieszki, zapewne straciłabym całą pewność siebie, jaką uzbierałam w drodze.
     Usiadłam na zarezerwowanym dla mnie miejscu, biorąc z powrotem tablet do rąk.
     - Przepraszam, musiałam wyjść na chwilę - wyszeptałam do jego ucha na tyle cicho, żeby tylko on mnie słyszał.
     Wiedziałam, że to zapewne nie koniec rozmowy w tym temacie, jednak zagadywanie do teraz, podczas przesłuchań, mogłoby mu narobić więcej problemów niż moje "przepraszam" było warte.
     Miałam cichą nadzieję, że zdążyłam przed jego performencem. Bardzo chciałam zobaczyć go na scenie, takiej prawdziwej - nie to co tam przed studiem. Tam była improwizacja, która pokazuje zupełnie inne aspekty gry aktora, niż oskryptowana, przygotowana do odegrania scena z inny człowiekiem z branży.
     Czego by nie mówić o studiu - o ilości drogich sprzętów, pomieszczeń dla gwiazd, o pysznych stołach bufetowych jakie można było tu znaleźć, o ilości ekspertów od golenia nóg, którzy zajmowali się aktorkami, jedno miałam im do zarzucenia. Było tutaj strasznie zimno! No, a przynajmniej mnie.
     Zbliżyłam ręce do ust, chuchając na nie lekko. Chciałam choć trochę je rozgrzać, zanim straciłabym w nich czucie albo zaczęła odczuwać bardzo niekomfortowe mrowienie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER