Patrzyłam z podziwem na postępy Jake'a na scenie. W jednej chwili zamienił swój ciepły uśmiech na kamienną twarz, której wymagała jego postać. Nawet jego oczy zdawały się widzieć we wszystkim jedynie obojętność i miernotę. A nas, ludzi poza linią sceny, wręcz nie widział, jakby wcale nas tam nie było. Jako osoba nigdy nie widząca czegoś takiego z bliska, patrzyłam na niego wielkimi oczami, nie mogąc oderwać wzroku. Prezentował zupełnie inny poziom niż poprzedni kandydaci - znacznie, znacznie wyższy.
Aktor jednak nie był jedynym, który kompletnie wchłonął się w swoją rolę. Blond "aniołek" również odstawiał na scenie niezłe przedstawienie. Nawet po tym, co mi zrobiła, byłam w stanie uwierzyć, że jest krucha i bezbronna. Zadziwiające, jak bardzo może cię zmylić człowiek o ponadprzeciętnych umiejętnościach aktorskich...
Kiedy Jake znów usiadł koło mnie, cała wręcz promieniałam. Było może to dla mnie w pewnym stopniu niesamowite obserwować z bliska pracę ludzi o nawet nie tysiącu, a milionie twarzach! Dopiero wtedy naprawdę sobie uświadomiłam, jak niesamowite to jest i, w moim odczuciu, niemożliwe do osiągnięcia, mimo idealnych przykładów na moich oczach.
- Nie to żebym się znała, bo raczej telewizji nie oglądam, ale jak dla mnie byłeś niesamowity - odpowiedziałam szczerze. Mogłam mówić już normalnie, ponieważ reżyser zarządził pięć minut przerwy.
Aktorzy, którzy jeszcze nie brali udziału w przesłuchaniu, tak i ich partnerka, główna damska rola, która nie opuszczała sceny, poszli "przypudrować sobie noski". Z pomocą niezliczonej liczy kosmetologów znajdujących się na planie oczywiście. Reszta siedziała na swoich miejscach, choć większość z wolnym czasem udała się do stolika z mini bufetem. Mnie również korciło udanie się tam, trochę zaczynałam głodnieć. No i jedzenie jest najlepsze na poprawę humoru.
- Jake... - zaczęłam, zamykając po chwili usta. Jakby ktoś odebrał mi głos.
Może to kwestia tylu ludzi wokół mnie, zachowujących się w 101% profesonalnie, a może to ta podświadomie uświadomiona niższość, jednak zaczęłam myśleć, że powinnam przestać zwracać się do niego po imieniu bądź na "ty" tak po prostu. Mimo naszej dosyć... Dziwnej relacji i zatrudnienia, raczej powinnam się do niego zwracać po nazwisku, prawda?
Pochyliłam się w stronę aktora, dla którego pracowałam i spojrzałam na niego trochę zmieszana, zmieniając temat, który tak naprawdę chciałam poruszyć.
- Powinnam się zwracać do ciebie "Panie Underwood"? No wiesz, kiedy jesteśmy w pracy... - W zgiełku jaki niósł się po hali wiedziałam, że nikt nas nie słyszy, mimo to spytałam o to bardzo cicho.
Tak naprawdę chciałam go przeprosić za moje wyjście. W końcu miałam do tego jakąś okazję, jednak najpierw wolałam wyjaśnić sprawę zwracania się do niego. W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze, prawda? A właściwe zwracanie się do pracodawcy w miejscu pracy było chyba ważniejsze niż małe wyjście? Jakby nie patrzeć jego sława i renoma były bacznie obserwowane cały czas. Co więc jeśli ktoś by zauważył, jak bezpośrednio się do niego zwracam?
Może przesadzałam, może za duże mniemanie miałam o wpływie swoje osoby na jego życie i sławę, jednak nie miałam kompletnie pojęcia o tym świecie. Dlatego też tak bardzo bałam się zrobić coś, co odcisnęło by się boleśnie echem po jego sławie i być może karierze - może i to warto by z nim przedyskutować w wolnej chwili? Jeśli bym wiedziała, co mogę a co nie, byłabym spokojniejsza?
Ścisnęłam mocniej w dłoniach tablet, czekając na jego odpowiedź. Nie mogłam w końcu zapominać o tym, że miałam na głowie do załatwienia również miejsce w restauracji, o które mnie prosił. To była kolejna rzecz, o której chciałam z nim pomówić - nie wiedziałam, co lubią jeść jego rodzice a czego nie. Do tego nie znałam żadnej drogiej dobrej i eleganckiej restauracji, więc nie miałam kompletnie pojęcia, jak wybrać miejsce spotkania. Miałam czytać recenzje w internecie? - Snoby w ogóle pisały recenzję z restauracji? "Dania były wykwitnie przyrządzone, roztaczając i rozkoszując gości ambrozją zapachów. Obsługa zachowywała się jak na niewolników przystało. A wystrój wręcz fenomenalny - te barokańskie zdobienia, złote elementy mebli, kryształowe żyrandole... Naprawdę polecam. 2/10".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz