piątek, 7 kwietnia 2017

78 (25-09-2016)

     Nie wiedziałam, jak długo mogę szukać plastrów w pustej szafce. Szczęśliwie, Jake nie zamierzał milczeć i jego wspomnienie o ojcu dało mi możliwość do tego, żeby dramatycznie zatrzymać swoje poszukiwania i spuścić lekko głowę. Nie wiedziałam na ile taka reakcja zgadzała się z napięciem jakie budowało się w telewizji, ale nie potrafiłam wymyśleć nic lepszego. W sumie wszystko co robiłam, było zwyczajnym przeczuciem. Wkrótce jednak miało zmienić się ponownie w naszą grę - w końcu nie bez powodu rzucał takie słowa.
     Znów nic mu nie odpowiedziałam. Zastanawiałam się, co bym odpowiedziała w takiej sytuacji... Chodź pewnie powinnam raczej powinnam myśleć jak Laura - nie znałam jednak tej postaci. Nie wiedziałam o niej nic oprócz jej imienia oraz poniekąd relacji z bohaterem Jake'a, którego chyba imię musiałam wymyśleć, jeśli chciałam się do niego zwracać inaczej niż per "ty".
     Nawet nie zauważyłam kiedy aktor znalazł się za mną i złapał. Znów był blisko mnie, jednak ta sytuacja w niczym nie przypominała naszej gry w centrum handlowym. Wtedy każde z nas miało flirciarską postawę, ukazując jednocześnie żartobliwy stosunek do sytuacji. W tym jednak wypadku Jake nie stawiał przed sobą żadnej linii, której nie mógłby przekroczyć, a przynajmniej tak wyglądał.
     Jego dotyk był delikatny i ciepły, tak niesamowicie kuszący i kojący. Jego bliskość była równie onieśmielająca jak i napełniała pragnieniem zbliżenia się nawet bardziej. Czułam jego oddech, który delikatnie opadał na moją szyję. Czułam jego spojrzenie, które zdawało się patrzeć w moje oczy z takim utęsknieniem, jakby wieki ich nie widziało. Czułam również swoje serce, które przyspieszyło bicia. Nigdy wcześniej się tak nie czułam. Nie wiedziałam też, jak w ogóle opisać to uczucie...
     Z takiej odległości miałam szansę tak dobrze jak nikt inny się mu przyjrzeć. Kilkudniowy, sexowny zarost. Ciemnobrązowe oczy, w których dało się dostrzec kilka jaśniejszych przebłysków na tęczówkach. Jasne włosy, które mimo swojego nieładu, zapewne były stylizowane przez kilka dobrych minut. Był niesamowicie przystojny, nie dało się temu zaprzeczyć. Może nawet też nie tylko niesamowicie przystojny, a również cholernie sexowny.
     Czując, jak jego palce delikatnie pieszczą moją dłoń, którą trzymały, drgnęłam, wracając poniekąd na ziemię z chmur, w które mnie wysłał.
     - Może dlatego, że chciałam, by ktoś nie pozwalał mi się poddawać - odezwałam się w końcu, opuszczając spojrzenie na jego wargi. Mój głos był słaby, ale na pewno nie niesłyszalny. Sama jednak miałam wrażenie, że te słowa, nad którymi nawet nie myślałam, które same wypływały z moich ust, były dziwnie ciężkie. - Za każdym razem, kiedy czułam, że powinnam dać spokój, on przypominał mi, czemu cały czas wracam do Ciebie... - Nie wiedziałam, czy to pod wpływem chwili czy może doznałam po prostu jakiegoś objawienia podczas naszej gierki, ale usta jakby same wiedziały, co powiedzieć.
     Mój wzrok dalej tkwił na jego wargach. Czy one zawsze były tak różowe i kuszące? Ponieważ nie mogłam oprzeć się temu pragnieniu, żeby pokonać ten ostatni dystans między nami. Dopiero z opóźnieniem dotarło do mnie, że pod wpływem rodzących się w mojej głowie fantazji połączonych z emocjami mojej postaci, które próbowałam zrozumieć, wypowiedziałam słowa, których nie powiedziałam jeszcze nikomu:
     - Kocham Cię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER