piątek, 7 kwietnia 2017

8 (13-08-2016)

        Wyglądało na to że moja menedżerka jest bardzo energiczna - no i może nieco stuknięta? Nie chciałbym tego powiedzieć nigdy na głos, ale wydawało mi się że ma już tysiąc planów w głowie na działanie, tyle tylko że nie znałem żadnego z nich. Patrzyłem jak wraca do biura Harry'ego, zerkając szybko na kierowcę i unosząc brwi ze zdzwienia. Dziewczyna szybko wróciła, tym razem już bez fartuszka charakterystycznego dla swojej posady. Nie odezwałem się ani raz do momentu, kiedy dziewczyna postanowiła się przedstawić. Wtedy zerknąłem na nią kątem oka, weszliśmy do windy i jednocześnie uścisnąłem jej dłoń.
        - Miło mi cię poznać, Spencer - powiedziałem uprzejmie, stwierdzając rozsądnie, że przedstawianie siebie nie ma większego sensu. - Ja jestem Jake Underwood - dodałem po chwili, nie powstrzymując głupkowatego uśmiechu towarzyszącego tym słowom. Ostatecznie nie mogłem przecież zakładać, że cały świat mnie rozpoznaje od tak. Puściłem jej dłoń, wkładając dłonie do kieszeni spodni od garnituru.
        Spojrzałem nad jej ramieniem na tekst, który czytała z zawzięciem. Kierowca milczał, w ogóle na nas nie patrzył - zobowiązany był do zachowania tajemnicy nie-ważne-co, więc zazwyczaj traktowałem go tak swobodnie jak powietrze. Nachyliłem się jeszcze trochę, dostrzegając nagłówek. Mój zły humor nieco poprawił się po zrobieniu na złość Harry'emu. Spencer czytała najwidoczniej mój scenariusz. Szarpnąłem książeczkę, nie zważając na możliwe protesty i zacząłem lustrować tekst wzrokiem. Rola na kasting nie była nawet tak trudna, chociaż kilka elementów od razu wydało mi się całkiem wymagających.
        Na dół zjechaliśmy całkiem szybko, więc kiwnąłem tylko głową, żeby się pospieszyła i wzięła co miała wziąć. Sam zostałem w windzie, nieco chamsko ją blokując innym, ale nie przeszkadzało mi to zbyt bardzo. W końcu czasem nawet ja mogę trochę pogwiazdorzyć. Hastings wyrobiła się całkiem szybko, więc kiedy tylko weszła do windy nacisnąłem magiczne piętro "0".
        Już w holu miałem przeczucie, że coś jest nie tak jak powinno. Mogło to sugerować wzmożony ruch koło recepcji lub czyjść niekontrolowany pisk - jak później się okazało na mój widok. Dopiero jednak kiedy wyszliśmy na zewnątrz zaczęło się piekło. Piekło, na dodatek, ze dwa razy gorsze od tego, które przeżyłem dziś rano, bo oprócz fanów na chodniku stało też sporo fotoreporterów.
        - No to w drogę... Przygotuj się na wszystkie pytania, jakie tylko przychodzą ci do głowy, ale nie odpowiadaj na żadne przypadkiem - mruknąłem do dziewczyny, zsuwając okulary przeciwsłoneczne na nos. Chociaż nadciągała już jesień, to słońce czasem nadal wyglądało zza chmur, a poza tym dobrze czasem schować wzrokktóry chciałby mordować za okularami.
        Nie przeszkadzało mi nawet zbytnio już to, że Spencer pewnie nie miała pojęcia o byciu menedżerem, a co więcej o życiu jakie prowadzi gwiazda. Byłem nawet gotowy tłumaczyć jej co i jak, o ile okaże się rozsądnie podchodzić do rozwiązywania problemów. Chwilę po wyjściu rzucili się na nas ludzie z kamerami i mikrofonami w rękach, gotowi atakować, byleby zdobyć strzępek informacji. Chyba można powiedzieć, że nie uda mi się do tego nigdy przyzwyczaić.
        - Panie Underwood, kim jest pana towarzyszka?
        - Czy mógłby pan zdradzić swoją pozycję w stosunku do nowego serialu?
        - Ta dziewczyna to pańska nowa partnerka? Czy to ktoś z rodziny? Przyjaciółka? Jest trochę za młoda jak na pana, panie Underwood!
        Kiedy jeszcze nie zdążyli zejść z mojego tematu, niemal rzucili się na Hastings, pytając ją o rodziców, historię, szkołę, wydawało mi się że słyszę nawet pytanie o rozmiar stanika. Kierowca sukcesywnie przepychał nas, kiedy ja pozowałem do kilku prowizorycznych zdjęć i ciągnąłem dziewczynę za sobą za ramię w kiernku samochodu. W tym szaleństwie udało mi się nawet podpisać dwa autografy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER