Uśmiechnęłam się lekko, kiedy się przedstawił. Wiele innych gwiazd pewnie założyło by, że są tak znani, że nie trzeba ich przedstawiać. Jak na razie Jake nie przedstawiał takich cech jak pycha i samo zachwyt, zobaczymy co będzie potem. Jeśli jednak wylezą na wierz, to to może się okazać bardzo ciężki dzień.
Jednak kiedy wyrwał mi scenariusz z rąk, poczułam się znieważona. Nie łaska poczekać minutki aż skończę?!
Najszybciej jak potrafiłam zebrałam swoje rzeczy i popędziłam do windy, w której na mnie czekali. Nie mieliśmy czasu się ociągać, jeśli robota miała być dobrze wykonana – w sumie to toczyło się tylko mnie, on zapewne wiedział co i jak ma robić, więc ja musiałam się tylko zebrać.
W momencie w którym drzwi windy otworzyły się na parterze, przełknęłam głośno ślinę. Przez matowe szyby było widać kłęby ludzi. O dziwo, nie było ich słychać aż tak głośno. Albo są jakieś super ultra mega dźwiękoszczelne albo szkło jest grubości przeciętnego otyłego Amerykanina.
Przed samymi drzwiami wyjściowymi dostałam wskazówkę od gwiazdora, jednak i tak nie było to w stanie w żaden sposób pomóc z szokiem, jakiego doznałam. Pierwszy raz w życiu widziałam tyle ludzi i kamer w jednym miejscu tak blisko Mnie! Wszystkie dziewczyny krzyczały jego imię, „Jake! Jake!”. W tym całym gwarze jeszcze reporterzy próbowali zdobyć choć jedną odpowiedź na swoje pytania.
Po prostu wmurowało mnie w ziemię. To było chyba za dużo jak na pierwszy raz.
Nie stałam tak za długo, ponieważ Jake złapał mnie za ramię i zaczął prowadzić zaraz za sobą. W duchu byłam mu dozgonnie wdzięczna za to, że nie pozwala mi się zgubić, jednak po chwili tego pożałowałam. Kiedy tylko mnie dotknął, kamery i mikrofony zaczęły nacierać na mnie, zarzucając mnie milionem pytań.
Zostałam zapytana dosłownie o wszystko. Rodzinę, szkole, nasz „związek”, a nawet padło pytanie o moją bieliznę. Taki słowotok się przede mną wylewał z ich gęb, że czułam jak mózg pomału mi się lasuje. A nasz brak odpowiedzi tylko pogarszał sytuację, bo wymyślali coraz to głupsze pytania i historie do tego.
Jednak najgorszy hałas zrobił się, kiedy podeszliśmy do samochodu. Kierowca otworzył drzwi, jednak Jake zamiast wsiąść, puścił mnie przed sobą. Dziewczyny które nas otaczały, zaczęły piszczeć. „Jaki dżentelmen!” dało się słyszeć.
Szybko weszłam do środka, od razu biorąc się za to, co mam do zrobienia.
- Będziesz miał coś przeciw jeśli zacznę jeść? Nie miałam jeszcze śniadania. – Skinął głową na znak, że nie ma nic na przeciw, więc odpakowałam rogala.
Po pierwszym gryzie już zaczęłam czuć się lepiej i zabrałam się za pracę. Miałam też jednak prywatne sprawy do załatwienia, a nie wiedziałam czy dzisiaj jeszcze będzie do tego okazja, więc włączył mi się multitasking na najwyższych obrotach. Podwinęłam więc rękawy koszuli i byłam gotowa.
Na jednym kolonie wylądował mój notesik, w którym zapisałam sobie co muszę załatwić i gdzie zadzwonić, żeby mój plan wypalił. Na drugim zaś książkę z próbnymi egzaminami z polskiego z różnych działów i zakresów i zaczęłam rozwiązywać – nie miałam może szans wiele dzisiaj się nauczyć, ale była szansa że coś pamiętam z czasów kiedy chodziłam do szkoły lub po prostu szczęśliwie zapamiętałam. Zaś między ramieniem a moją ręką wylądował telefon, z którego już zaczęłam wykonywać telefony.
Szybko pochłonęłam rogala, dzięki czemu w moich rękach spoczywał tylko długopis i raz po raz telefon, gdy zmieniałam numery. Kiedy rozmawiałam z ludźmi, nie widziałam problemu w słuchaniu ich, rozmawianiu i rozwiązywania zamkniętych egzaminów.
Potrzebowałam załatwić sobie rozstawienie kanałów z wiadomościami, które nadają na żywo – gdzie i o której. Żywa reklama to najlepsza reklama i jeśli producenci to zobaczą, zwiększy swoje szanse. Do tego potrzebowaliśmy też jakiegoś kostiumu i maski, jednak nie na tyle wyszukanego, żeby nie był nierozpoznawalny. Ponad to przydałoby się zwołać trochę paparazzi w te miejsca, żeby i na portalach społecznościowych oraz plotkarskich wspomnieli o jego przygotowaniach się do roli.
Nie patrzyłam nawet na Jake’a, kiedy zajmowałam się tym wszystkim i wydzwaniałam do starych prac, prosząc o przysługi. Momentami musiałam sporo kombinować i dzwonić od jedne osoby do drugiej, żeby je dogadać w temacie udzielenia mi informacji, jednak ostatecznie miałam wszystko co chciałam. W notatniku miałam pełną listę miejsc, gdzie planowo mają być reporterzy i godziny ich wejść na antenę. Do tego dostałam również numery do paparazzi portali plotkarskich oraz szansę zajechania do jednego z lepszych sklepów kostiumowych połączonych z zakładem krawieckim, gdzie obiecali zająć się jego strojem.
Kiedy w końcu skończyłam, schowałam moją starą Nokie z klawiaturą numeryczną do kieszeni i westchnęłam głośno. Pierwsze koty za ploty, racja?
Zgodnie z moim przyzwyczajeniem, wczepiłam długopis w koka. Robiłam tak, kiedy z niego nie korzystałam, a nie chciałam go zgubić. Czasem też zaczepiałam go za uchem o kilka włosów, ale nie razem.
Delikatnie puknęłam dłonią Jake’a w kolano. Kiedy podniósł głowę na mnie zza tekstu, zaczęłam mówić.
- Otóż mój plan przedstawia się tak... – W miarę szybko i treściwie przedstawiłam mu mój pomysł, z którego byłam zadowolona. Jednak nie mnie oceniać, nie siedziałam w tej branży.
Opowiedziałam mu o planie z kostiumem, odstawieniem akcji i pokazaniem tego, jak wyczuwa się w rolę i do niej przygotowuje. Do tego jednak musiał nauczyć się tekstu, wybrać kostium i dopasować go do swojego ciała, a na koniec przygotować się do wyjścia z przyjaciółmi, na którym i tak nie będzie mógł niestety być za długo – nie posiadłam niestety aż takich znajomości by zmienić mu godzinę castingu. Mogłam jednak zaplanować szopkę, która sprawi, że jego spóźnienie z wielkim wejściem nie będzie wyglądać źle.
- I jak, podoba się? Jeśli nie, mogę wymyślić coś innego...
Wyjrzałam przez przyciemniane szyby, a potem znów spojrzałam na gwiazdora.
- Gdzie w sumie jedziemy? I czy jest jeszcze coś w twoim dzisiejszym planie, co trzeba uwzględnić? – Chciałam pogodzić wszystkie jego plany i nie pomylić niczego jak Harry.
Czekając na jego odpowiedź, wyjęłam długopis z włosów i zaczęłam sprawdzać dwa testy, które zrobiłam w tym czasie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz