Kiedy zostawił mnie na chwilę samą, w końcu odetchnęłam. Przez te kilka wspólnych chwil poza sceną siedziałam jak na szpilkach, napinając się niemiłosiernie i zmuszając do normalnego zachowania. Jako że siedziałam na przedzie, a scena obecnie była pusta, nie musiałam denerwować się, że ktoś zauważy odstawiane przeze mnie miny czy mruczenie pod nosem, którym dodawałam sobie otuchy. Musiałam po prostu... Zapomnieć. Aktorzy zapewne byli nauczeni zostawiania tego co działo się na scenie za sobą, ale ja jakoś nie potrafiłam. Cały czas czułam takie dziwne mrowienie na wargach oraz to... Pożądanie? - on je może udawał, ale mnie uderzyło prawdziwie.
Do tego to, co powiedziałam zanim mnie pocałował... Powiedziałam "kocham Cię". Moje pierwsze "kocham Cię", które powiedziałam pod wpływem różnych, mieszanych emocji. Powiedziałam to grając. Powiedziałam to do osoby, do której nie czułam nawet jednej tysięcznej takiego uczucia. Ktoś mógłby powiedzieć, że przesadzałam, ale dla mnie było to ciężkie. Rezerwowałam te słowa dla kogoś specjalnego, a tym czasem skłamałam dla jego roli - to przynajmniej chciałam sobie wmawiać. Taka opcja brzmiała w głowie lepiej niż "pod wpływem zauroczenia, w jakie mnie wmieszał, oraz próbą zrozumienia postaci, jaką dla mnie stworzył, powiedziałam mu prosto w oczy "kocham Cię"".
Dosyć szybko uporałam się chociaż z większością denerwujących mnie emocji i myśli. Czego by nie mówić, mając taką matkę w domu często przed szkołą musiałam tak jakby zamykać się w sobie. Nie było to trudne, ale bardzo pomagało - nie zapominało się o problemach, ale były na tyle oddzielone od mojego nastroju, że mogłam normalnie cieszyć się dniem, podczas gdy nikt nie zauważał, że mierzyłam się tak naprawdę z jakimiś problemami.
Czekając na powrót Jake'a, pozwoliłam sobie sprawdzić jedną rzecz, z której wiedza nagle wydała mi się niesamowicie ważna. Bez zbędnych ceregieli więc otworzyłam nowe okno przeglądarki, odpaliłam google i wpisałam "Jake Underwood lęk wysokości" - pamiętałam, że wspominał o tym wczoraj. Chciałam sprawdzić wcześniej, jednak nie miałam ku temu okazji. Zastanawiało mnie po prostu, czy poczęstował mnie wiedzą, która była chlebem powszednim dla każdej fan-girl... I tu mnie zamurowało. Wujcio google, który w swoim zakresie posiadał wiedzę nieprzemierzonego zakresu, nie wiedział o tym fakcie. Byłam w podobnej sytuacji co wyszukiwarka, ponieważ ja z kolei nie wiedziałam, co o tym myśleć - czemu w ogóle powiedział coś takiego obcej osobie? Powinnam może zakładać wobec tego, że kłamał, ale nie mogłam. Może nawet bardziej nie chciałam.
Moje rozmyślania przerwał reżyser, ogłaszający werdykt. Odłożyłam tablet koło siebie, trzymając mocno kciuki za jego zwycięstwo. I... Tak! Rola damska nie była może czymś, co mi się podobało, ale nie miało to większego znaczenia w świetle, że on dostał tą rolę, kiedy byłam jego menadżerką! - nie wiedziałam już wtedy, czy bardziej byłam zadowolona z niego czy dumna z siebie, że mu tego nie zniszczyłam.
Kiedy nasze spotkania spotkały się wśród zgiełku powstałego przez ogłoszone wyniki... W końcu się do niego uśmiechnęłam. Nie wiedziałam czy to radość spowodowana tym, że mu się udało i własną pychą, czy może świadomość, którą mogłabym równie dobrze nazwać założeniem, że podzielił się ze mną czymś, o czym milczy świat, ale bardzo szybko ze złośnicy zmieniłam się w tą Spencer, którą cały czas do tej pory widział.
Szybko podniosłam się z krzesła i podeszłam do niego. Widać było, że cieszył się z tej roli, i wcale mu się nie dziwiłam. Profesjonalnie byłoby pogratulować i uścisnąć mu rękę, jednak nasza spółka do tak owych nie należała. Podniosłam głowę lekko do góry, żeby móc spojrzeć mu w oczy i przez chwilę znów wróciło to uczucie. To, z którym przyszło mi się spotkać na scenie. Szybko jednak się z niego otrząsnęłam, przestając patrzeć na jego twarz, a w szczególności uta.
- Przytuliłabym Cię, bo w sumie skoro dzisiaj twój pies mnie nie zaskoczył, nie boję się zniszczyć Ci... Tego seksownego look'u. - Zaśmiałam się, wykonując ten sam teatralny gest, który wykonałam wczoraj w sklepie, kiedy rzuciłam podobnym tekstem. W sumie nawet oryginałem tego, co mu wtedy powiedziałam - tak, przemyślałam co mu powiedzieć, miałam na to chwilę. - Gratulacje! - i objęłam go.
Była to tylko krótka chwila, kiedy byliśmy tak blisko, nie chciałam jej przedłużać. Niestety o ile wiele mogłam ukryć, nie mogłam walczyć z tym, że czułam się niekomfortowo z jego bliskością w żadnej postaci. Poza tym czułam, że to poniekąd nieodpowiednie zachowanie, jednak nawet nie potrafiłam w inny sposób wyrazić mojej radości. W świecie snobów pewnie uścisk wystarczał czy skinienie głowy, ale w moim takie osiągnięcia świętowało się uściskiem - tak wiem, totalnie nieprofesjonalne, dlatego uścisk był krótki.
- Czyli co, na dzisiaj już koniec tutaj i planujemy to spotkanie z twoimi rodzicami? - Naprawdę nie wiedziałam, czy dla gwiazd to koniec. W jego planie stała luka i nie wiedziałam, czy jest tam dlatego, że w zależności od tego, czy dostanie role czy nie, coś się tam może pojawić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz