piątek, 7 kwietnia 2017

86 (28-09-2016)

     Widząc przez sobą tyle zer, oniemiałam. Nawet dzieci w zabawach nie pisały na banknotach takich kwot! To były przecież ogromne pieniądze! Nie wiedziałam, co na to powiedzieć ani jak zareagować. Jedyne co miałam w głowie to „wow, sporo sobie liczy za sprzedanie swojej prywatności i godziny ciężkiej pracy”. Zakładając, że przeciętnie właśnie tyle zarabiał aktor, nie dziwota, że tyłu ludzi chciało robić w tym zawodzie. Chęci to jednak nie wszystko, więc można by dopisać, że za swój talent nieźle sobie liczy.
     Słuchałam go uważnie, jednak nie mogłam uwierzyć, że nie chodzi mu również o pieniądze. Rozumiałam, że pomoże mu to w karierze i tak dalej... A lepsza kariera to większa sława.  A większą sława to więcej pieniędzy – krąg się zamyka. W sumie czego się spodziewałam? W tym świecie każdemu chodzi o pieniądze, nawet mi. Mówimy tu może o innych sumach, ale chodziło o to samo.
     Nagle do pokoju weszła Sheila. Odwróciłam od razu wzrok, przyglądając się papierom, które zdążyłam już przeczytać. Wolałam jednak to, niż przeglądanie się temu, co robiła. Wystarczyło mi, że słyszałam jak słodko szczebiotała do Jake’a. Ugh, aż niedobrze mi się robiło.
     - Jak na razie macie dopiero pokazywać prasie, że się macie ku sobie – Mówiąc to, splótł swoje  dłonie ciasno, jakby miały symbolizować ich zacieśniającą się bliskość. – Wiecie, przyjeżdżać razem na plan i tak dalej... Generalnie będziemy mieć stałą godzinę rozpoczynania zdjęć, a przynajmniej dla prasy,  czasem jednak będziemy ją przesuwać w myśl pokazania, że spóźniliście się na plan, bo byliście razem, zajęci sobą. – Reżyser uśmiechnął się w taki sposób, że aż mi się słabo zrobiło na myśl o tym, że oni serio mogliby coś ten... - Przynajmniej tyle na początek. Jeszcze ktoś dzisiaj przywiezie wam scenariusze na najbliższe sześć odcinków. Jutro macie wolne, docieramy stażystów i pomniejsze role.
     W czasie kiedy mówił, aktorzy składali swoje podpisy na kontraktach. Nadal nie mogłam uwierzyć, ze było to dla nich coś tak... Łatwego. Poświęcenie własnego czasu wolnego na spotykanie się, udawanie uczucia, składanie pocałunków i miłosnych obietnic. Te wszystkie rzeczy niby tak drobne, dla mnie jako zwykłego człowieka znaczyły wiele. Nie wyobrażałam siebie więc jak można w ogóle zmuszać ich do czegoś takiego, a tym bardziej się na to zgadzać...
     - Dzięki wielkie. Liczę na owocną współpracę i do zobaczenia w poniedziałek o siódmej. – Na pożegnanie uścisnął mocno dłoń Jake’a i ucałował drobne dłonie Sheili.
     Szybko podniosłam się z miejsca i ruszyłem za aktorem, rzucając zwykle „do widzenia i do zobaczenia” i opuściłam pokój. Gwiazdeczka, na moje szczęście, już się oddaliła, zostawiając mnie samą z moim pracodawcą. Większość osób już się zebrała z planu, zostawiając na nim tylko sprzętowców, którzy... Coś tam sobie robili.
     - Wybrałam już restaurację, wystarczy złożyć rezerwację. – Mówiąc to, pokazałam mu stronę lokalu, który najbardziej mi się spodobał. Miałam nadzieję, że nie odmówi. Bardzo chciałam zobaczyć to wiśniowe drzewo...
     Wtedy jednak mnie uderzyło. Nie miałam chyba odpowiedniego stroju. Jedyna sukienka, jaką posiadałam w szafie, była czarna. Kompletnie nie pasowała do kolorowego wystroju sali oraz barwnych potraw.
Pociągnęłam Jake’a lekko za rękaw, aby znów zwrócił ku mnie swoją uwagę.
     - To nie problem jeśli będę w czarnej sukience? – spytałam z nadzieją, że mimo wszystko powie tak i nie będziemy musieli znów przeżywać szaleństw w centrum handlowym.
     Uważałam ją za ładną. Naprawdę, jedyna jaką kupiłam w przeciągu kilku lat, i to do pracy, ale wydawała mi się w miarę elegancka i jednocześnie urocza. Tylko właśnie jej kolor sprawiał, że miałam co do niej wątpliwości. Skoro już miałam uczestniczyć w jego rodzinnym obiedzie, chciałam wypaść jak najlepiej, a bogaczy chyba zwracali również uwagę na odpowiedni strój, co liczyło się również z jego kolorem. Była też szansa, że po prostu przesadzam traktując ludzi o znacznie wyższym dobytku niż dwanaście moich żyć, jako perfekcyjne maszyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER