Nie podobał mi się w sposób, w jaki reżyser opisywał ten "związek", ale nie zamierzałem po sobie tego pokazywać. Będę robić, co trzeba, okłamywanie ludzi i granie na emocjach fanów dla głupiej promocji serialu wcale mi nie przeszkadzało, nie wzbudzało nawet wyrzutów sumienia. Wszyscy aktorzy to robią, co w tym w ogóle dziwnego? Podpisałem kontrakt i przesunąłem go po stole w stronę komisji, zajmującej miejsca po przeciwnej jego stronie. Sheila zrobiła to samo i w ten sposób część oficjalną mieliśmy za sobą i byliśmy wolni; przynajmniej wolni do wypełniania kolejnych obowiązków. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem dzień wolny, w gruncie rzeczy nawet ten jutrzejszy będzie w części zajęty, choć nie zaczynamy jeszcze zdjęć do serialu. Praca aktora to ciężki kawałek chleba.
Do tego świata przywołał mnie głos Spencer, która już mówiła o restauracji. Dobrze, że miała głowę na karku, sam pewnie zupełnie bym już po tych wszystkich emocjach o tym zapomniał. Zaglądnąłem jej przez ramię na ekran tableta, na którym przedstawione było zdjęcie eleganckiej restauracji japońskiej. Nie byłem w niej jeszcze, więc pomysł tym bardziej wydawał się bardzo dobry.
- Świetny wybór, już zrobiłem się głodny - powiedziałem, znajdując telefon w kieszeni spodni. Zapomniałem zadzwonić do rodziców i poinformować ich, że miejsce i data już ustalone. Przed wykonaniem telefonu powstrzymała mnie jeszcze dziewczyna, pytając o sukienkę. - W czarnej? Nie widzę problemu, ja idę w czarnym garniturze - puściłem jej oczko, uśmiechając się. Dobry humor po wygranym przesłuchaniu na pewno szybko mnie nie opuści. - Wybacz na moment, zadzwonię i powiem im gdzie się spotykamy. Zapisz na siódmą wieczorem, powinno być okej.
Miałem odejść, ale zauważyłem zmierzającą w naszą stronę Sheilę. Zastanawiałem się nawet, czy ona nigdy nie da nam spokoju, pomachała nawet, więc nie ruszyłem się o krok. Nie chciałem znów zostawiać jej samej ze Spencer, bo nie wiadomo, co tej blondynce może strzelić do głowy. Podeszła do nas szybkim krokiem, cała rozpromieniona. Wyglądało to nawet szczerze, więc uśpiła moją czujność. Chyba menedżer powiedział jej o odszkodowaniu, które będzie musiała wypłacić.
- Hej, Jake, organizuję imprezę u siebie w willi za miastem na cześć naszego serialu, koniecznie musisz wpaść. Weź swoją menadżerkę - uśmiechnęła się teraz do niej. Jak chciała być taka urocza i uprzejma, mogła chociaż zapamiętać jej imię. Nie zdążyłem jej przerwać, bo odezwała się znowu. - Koniecznie, to w wynagrodzenie za moje wcześniejsze zachowanie. Nie mam pojęcia, co mnie ugryzło, kurczę.
- Jeśli to oficjalna uroczystość, to pewnie się pojawię. Reżyser na pewno by sobie tego życzył. A teraz wybacz, napięty plan - wymusiłem uśmiech i chciałem ją wyminąć, ale miała inne plany.
- Jake - nacisnęła, a jej twarz wygięła się w proszący wyraz. Nie zapaliła mi się żadna czerwona lampka, chociaż powinna. Spojrzała na Spencer, a później na mnie. - Daj nam chwilę, co? Muszę ją przecież przeprosić za swoje zachowanie, strasznie mi głupio, a juz tym bardziej, kiedy ty słuchasz.
Mogłem tylko podejrzewać, jakie ma plany. Ostatecznie jednak obie dziewczyny są dorosłe, a ja nie robię za ochroniarza ani za niańkę. Kiwnąłem jedynie głową, pokazując na telefon i odchodząc od nich na tyle, żeby nie słyszeć, o czym rozmawiają. Wybrałem numer do matki, która odebrała po kilku sygnałach. Jak zwykle wydawała się ucieszona, że mnie słyszy.
- Przyjechać po was? Moja menadżerka wybrała restaurację, możemy umówić się dziś na siódmą - zacząłem od razu, zerkając przez ramię na dwie dziewczyny. Wyglądały na to, że rozmawiają całkiem normalnie.
Rozmowa z mamą nie była długa, ale zdążyła się o wszystko wypytać. Czy mam nowego menadżera, dlaczego, jak rola, jak się czuję, czy sypiam wystarczająco dobrze, czy jem, czy się nie przemęczam, czy czy czy. Udało mi się przerwać potok pytań tłumaczeniem, że przecież widzimy wię wieczorem i uprzedziłem, że Spencer przyjedzie najprawdopodobniej ze mną. Rozłączywszy się przez chwilę przypatrywałem się dziewczynom, po czym wróciłem do nich.
- Musimy się zbierać - starałem się wyczuć, czy stało się przez ten czas coś złego, ale nie wyszło mi to za bardzo. Spencer miała dziwną minę, Sheila jak zwykle, nieprzeniknioną.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz