piątek, 7 kwietnia 2017

91 (29-09-2016)

        Wiedziałem, że siedzenie i gapienie się na ekran tableta, na którym nadal tkwił ten artykuł nikomu w niczym nie pomagało ani nie sprawiłoby, że może nagle magicznie zniknie. Kilka wiadomości, które dopisał pod linkiem Jared na razie nie kusiły do przeczytania, więc po prostu wyłączyłem urządzenie, odkładając go na bok, na wolne siedzenie. Na dodatek zaczynały się godziny szczytu i ulice powoli zapełniane samochodami formowały coraz większe korki. W ten sposób droga do domu będzie jeszcze dłuższa, nawet jeśli kierowca wybierze udanie się na obwodnicę i częściowe ominięcie korków.
        - Nie masz mnie za co przepraszać - odpowiedź była nieco mrukliwa, fakt, to chyba głównie przez to, że wizja rozsiewanych plotek niezbyt mnie cieszyła. Ale była też szczera i zgodna z prawdą, bo przecież co ona mogła na to poradzić? Ewentualnie to ja mogłem jej współczuć i przepraszać, jeśli stanie się nieco bardziej prześladowana przez media, choć jeszcze jej to nie groziło. Po co obrzucać się przeprosinami? Zakładałem, że oboje jestśmy dorośli i oboje podjęliśmy decyzję taką a nie inną i nie było tu kogo winić. To podsunęło mi inne zgoła pytanie, którego nie zadałem wcześniej. - Ile ty masz właściwie lat, Spencer? - to było tak zaskakujące i tak nie na miejscu, że aż musiałem się uśmiechnąć. Z artykułem nie dało się już nic zrobić, jeśli miał rozsiewać zamęt, to na pewno to zrobi. - I za dużo przepraszasz, zwłaszcza w sprawach, na które nie masz wpływu.
        Uśmiechnąłem się, tym razem zdecydowanie cieplej. Już dawno powinienem przestać się przejmować plotkami. Tym razem może nieco więcej stało na szali, ale plotki to plotki. Nawet podobno istnieją ludzie którzy wierzą, że obcy porwali Elvisa i upozorowali jego śmierć, ludzie są dziwnymi kreaturami. Urosło we mnie poczucie, że może nie będzie jednak tak źle i że nie wszystko stracone. Może reżyser nie zwolni mnie tylko dla takiego artykułu? Bądźmy poważni.
        Z zamyślenia wyrwała mnie Spencer, jej dłoń na moim ramieniu... I bardzo niecodzienne pytanie. Byłem pewny, że przez chwilę gapiłem się na nią z miną wyraźnie świadczącą o wewnętrznym - what the fuck - konflikcie. A później zaniosłem się niepohamowanym, szczerym śmiechem. Nie wiem nawet, czy to był jej cel czy mówiła to na poważnie, ale z pewnością poprawiła mi humor tym pomysłem.
        - A to dobre - powiedziałem, kiedy udało mi się odrobinę opanować. Otarłem oczy, w których zebrały się łzy wesołości. - Sorry, ale nie mogę. Nie wiem jak chciałabyś zrobić z siebie faceta, bo daleko ci do tego. Poza tym co powiem rodzicom dziś na kolacji, skoro już powiedziałem, że jesteś dziewczyną? - zapytałem, teraz już zdecydowanie sensowniej podchodząc do sprawy. Samochód mknął, jak podekrzewałem, obwodnicą, mijając całe niemal miasto po prawej stronie.
        Fakt, taka plotka może się roznieść szybko, ale równie łatwo można ją powstrzymać i obalić. Wplątując w to jeszcze Sheilę, która do tej pory pewnie też zdążyła zauważyć ten artykuł, wyjdzie nawet drama na korzyść serialu. Wątpiłem, żeby reżyser zrezygnował z mojego udziału jedynie przez plotkę. Jestem zbyt dobrym aktorem, jakkolwiek samolubnie to brzmi. Wyprostowałem się na siedzeniu i oparłem wygodnie, kładąc ramię za głową Spencer, opierając ją na szczycie kanapy. Wydawało mi się że nagły wybuch wesołości zwrócił nawet odrobinę uwagi Stevena.
        - Nie martw się tym zbytnio. Zadzwonię do Henry'ego i jakoś to rozwiążemy, ludzie nie samymi plotkami i skandalami żyją. Jutro jakiś aktor zrobi coś nowego i zapomną o tym, co o nas napisali - a przynajmniej taką mam nadzieję, dokończyłem wmyślach. Nie chciałem, żeby zbytnio brała to wszystko do siebie.
        Droga tym razem upływała wolniej, czułem że jeszcze czeka nas krępujące milczenie, jeśli Spencer znów nie rozgada się jak wcześniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER