Uśmiechnęłam się lekko do telefonu. Dean odkrył uroki tworzenia gifów z kotkami i codziennie wysyłał mi po jednym - coś tak jak operatorzy oferują płatny żart dnia, tak jak za darmo otrzymywałam słodziakowe gify. Dzisiaj była to seria maluszków mieszczących się w kubeczkach i filiżankach. Dorzucił mi nawet dwa bonusowe psy w miskach na koniec!
Wrzucając komórkę z powrotem do kieszeni fartuszka, ruszyłam przed siebie. Bogate zdobienie korytarzy zdążyło mnie znudzić już tydzień temu, w porównaniu do widoku zimowej krainy, który zapierał dech w piersiach. Najbardziej lubiłam jednak siadać na tak zwanym piętrze bogaczy - 3 najwyższe piętra hotelu, gdzie okna nie tylko były największe, ale również widać był z nich najwięcej. Ogromny kurort i szlaki narciarskie, oddzielone od miasta gęstym lasem, który nocą zdawał się świecić. A niebo... Czegoś takiego nie zobaczy się w Nowym Yorku. Nocą widać na nim każdą gwiazdę, a księżyc wydaje się być jaśniejszy niż kiedykolwiek mogłoby się wydawać... Nic więc dziwnego, że hotel posiada tyle pokoi dla nowożeńców oraz że tak często w restauracji na hole ludzie się sobie oświadczają. Romantyczna atmosfera jest w każdym zakątku tego miejsca.
Nie śpiesząc się do holu, gdzie powinnam zejść po kolejne cele, postanowiłam na chwilę zatrzymać się przy jednym z wielkich okien na bogackim piętrze. Grupa kasiastych miała jakiś czas tutaj zabawić, a ja zostałam posłana by upewnić się, że wszystkie barki są pełne, lodówki schłodzone, a ręczniki i inne pierdoły leżą w łazience. Nie rozumiałam potrzeby tej kontroli, ponieważ poziom tej placówki sprawiał, że każdy wykonywał swoją robotę na 101%, aby na pewno zachować swoje stanowisko.
Westchnęłam cicho, widząc, że ktoś już okupuje jedyne okno po drodze do windy. Zostało mi więc już tylko iść tam, gdzie mnie oczekiwali, jeśli nie chciałam nawtykać sobie biedy z powodu czekania na samotne podziwianie widoków...
Z daleka podziwiając horyzont widoczny zza okien, ani przez chwilę nie zadałam sobie trudu, by zapytać mężczyznę z walizką, czy na pewno jest na właściwym piętrze, bądź czy nie potrzebuje pomocy. Z doświadczenia przekonałam się już, że jeśli rzeczywiście był jednym z bogaczy, to wyciąganie do niego ręki nie ma sensu. Oni wolą wzywać ludzi do siebie, niż gdy oferuje się im coś. I ten właśnie chyba podjął decyzję o tym, że potrzebuje służby.
Serce mi przyspieszyło, bynajmniej nie dlatego, że wiedziałam że czeka mnie praca, ale dlatego, że od razu poznałam osobę, która odwróciła się w moją stronę.
Nie, ja... Ja miałam tu przyjechać, żeby o tym zapomnieć, pokazać sobie, że mogę zajść daleko bez jego ingerencji, że nie potrzebuję jego pieniędzy, że... Że nic do niego nie czuję i mogę znaleźć kogoś, kto będzie mnie chciał z całym tym natłokiem mojego życia. Tak, zdecydowałam się w końcu zainteresować moim życiem uczuciowym, spróbować znaleźć sobie kogoś, komu by na mnie zależało.
Powinnam odsunąć sprawy prywatne i skupić się na pracy, poczekać aż zapyta o to, co chce zapytać - otwierał już usta, i wykonać polecenie jeśli będę w stanie. Po to tu w końcu byłam, w tym tygodniu miałam pracować jako pomoc hotelowa, chociaż oddałabym w tej chwili wszystko, żeby posłali mnie teraz do części restauracyjnej, a nie za siedem dni.
Naprawdę chciałabym móc zamknąć ten rozdział, albo chociaż zachowywać się tak, jakby nic się nie stało, jednak nadal nie umiałam. Jake był... Moją pierwszą miłością, jeśli tak się w ogóle jeszcze mówi, a ta ponoć nigdy nie rdzewieje. To chyba nie czyniło mnie nikim specjalnym, kolejną zakochaną fanką w jego szeregach...
Szybko odwróciłam wzrok i zaczęłam prawie że biec w stronę widny.
Wybacz Jake, ale nie jestem jeszcze gotowa, być może jeszcze długo nie będę... Jednak dla Ciebie to i tak pewnie nie ma znaczenia. Jeden problem z głowy mniej, prawda?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz