środa, 29 listopada 2017

223



        Zawsze uparcie twierdziłem, że nie potrzeba mi specjalnych wakacji I przerwy od pracy, a im inni bardziej naciskali na to, że to dla mnie konieczne, tym bardziej czułem potrzebę sprzeciwiania się temu naciskowi. Uważałem się za osobę stworzoną do swojej pracy i zawsze – a zwłaszcza po wydarzeniach po Halloween – niechętnie się od niej dawałem odrywać. Wszystko szło zaskakująco dobrze i zgodnie z planem. Przez te kilka miesięcy ciężkiej pracy nad serialem zrobiliśmy dużo ujęć, a pierwsze odcinki były w procesie montażu. Kiedy wyszedł pilot, ludzie oszaleli na jego punkcie; wielki boom i zainteresowanie naszą pracą z pewnością było przyjemną nagrodą, ale zapowiadało jeszcze więcej pracy, co przyjmowałem z otwartymi ramionami.
        Teraz jednak, stojąc samotnie przed wielkim oknem i patrząc na ludzi śmigających po stoku w ostatnich promieniach słońca miałem wrażenie, że wybór tej ścieżki i zostanie aktorem (choć nigdy nie żałowałem swojej decyzji) sprawił, że wiele w życiu mnie ominęło. Wiele rzeczy, które inni uważają za swoją codzienność i których nie doceniają. Podniosłem dłoń i pomasowałem nadgarstek, na którym spoczywał drogi zegarek. W tym samym momencie dopadło mnie niemiłe, naglące przeczucie, że ktoś mi się przypatruje. W jasnym odbiciu w oknie dostrzegłem czyjąś sylwetkę w oddali, ale na zewnątrz było jeszcze za jasno, żeby zobaczyć jakiekolwiek szczegóły. Przez pierwszą chwilę uznałem, że należy to zignorować; to piętro było przeznaczone dla bogatych i sławnych ludzi, więc nie wszyscy mieliby tutaj taki prosty dostęp. Mogłem czuć się więc w miarę swobodnie. To co najwyżej rozpuszczone dziecko jakiegoś srającego złotem biznesmena, które czai się na zdobycie autografu. Postanowiłem kurtuazyjnie zignorować obecność tej osoby.
        Po dłuższej chwili zerkania w odbicie z pewną nutą irytacji zauważyłem, że ta osoba nadal tam stoi. Brew drgnęła mi niebezpiecznie, zacisnąłem palce na uszach torby i odwróciłem się leniwie, jakbym wcale nie wiedział, że ktoś tam w ogóle stoi.
        Kiedy pierwszy szok minął i uświadomiłem sobie, na kogo patrzę – i że to nie jest raczej wyjątkowo realistyczny sen na jawie – zrobiłem mały krok w przód. Nie wiem, dlaczego. Nie szukałem powodów. Ale ten sam krok, mały ruch sprawił, że dziewczyna odwróciła się na pięcie i rzuciła w przeciwną stronę. Może uświadomiła sobie, na kogo patrzy. I jej reakcja była poprawna. Jednak ja nie potrafiłem teraz stąd odejść i nie zadać chociaż jednego pytania. Miałem wrażenie, że kręci mi się w głowie, kiedy ruszyłem za nią. Że nie kontroluję wyrazu swojej twarzy. O co zapytam? Nie mam pewności. Nie wiem nawet, co zrobię, kiedy ją dogonię.
        Spencer – czy to była ona? – prawie już się udało dostać do windy i uciec. Ale ja nie pozwoliłem na odwracanie się do mnie plecami.
        Chwila! — krzyknąłem, przyspieszając znacznie, kiedy drzwi do windy zaczęły się zamykać.
        Najwidoczniej szczęście dzisiaj było po mojej stronie, albo w środku był ktoś uprzejmy, bo drzwi otworzyły się ponownie, kiedy do nich dopadłem. Były już niemal zamknięte, kiedy to się stało, a rozpaczliwe naciskanie przycisku przywoływania windy nie podziałałoby z pewnością, gdyby nie wesoły mężczyzna w średnim wieku, który od wewnątrz je otworzył.
        Stanąłem twarzą w twarz z dziewczyną w otwartych drzwiach. Czułem, jak serce mi dudni, a oddech jest trudny do opanowania i to zdecydowanie nie przez mój krótki bieg. Przez długi moment stałem bez ruchu, po prostu się w nią wpatrując.
        — Wchodzi pan?
        Dopiero uprzejmy glos wyrwał mnie z transu. Spojrzałem na mężczyznę, jakby dopiero co się tutaj pojawił, a później potrząsnąłem głową. Zrobiłem krok do tyłu i pozwoliłem drzwiom do windy się zamknąć. Za nimi zniknęła zarówno zdziwiona twarz faceta, jak i ta należąca do dziewczyny, a ja stałem jak idiota i gapiłem się na stalowe drzwi, zastanawiając się, co też mi do głowy przyszło, żeby za nią biec. Doszedłem do jednego wniosku. Zaczynam wariować, a to nie mogła być ona. Co by tutaj robiła? Po prostu spotkałem obcą osobę. To było najprostsze wyjaśnienie, którego nawet moja podświadomość nie chciała zaakceptować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER