Słyszałam jego głos za sobą, co tylko sprawiło, że przyspieszyłam kroku. Nasze ostatnie spotkanie dawało mi wystarczająco informacji, żeby odtworzyć to, co zapewne chciał mi wygarnąć prosto w twarz, zamiast zwyczajnie ignorować - pewnie że go śledzę, że mam dać mu spokój, że nie życzy sobie mojej osoby nigdzie w pobliżu niego póki to jest... Generalnie cokolwiek, co miałoby mi pokazać, że nie chce bym psuła mu wyjazd swoją obecnością, więc mam, grzecznie mówiąc, spierdalać od niego tak daleko, jak tylko będę mogła. I prawie udało mi się uniknąć takiej konfrontacji, jednak winda do której wbiegłam, nie była pusta. Starszy mężczyzna jadący na wyższe piętro postanowił zachować się kulturalnie i przytrzymać drzwi dla Jake'a.
Unikałam wzroku aktora jak ognia, jednak on nadal parzył. Dopiero upomniany przez mężczyznę w windzie, wszedł do niej, a ja znalazłam się za jego plecami, gdzie poczułam się jakby bezpieczniej. Nie mniej jednak teraz z kolei swoim wzrokiem obdarowywał mnie gość hotelu, którego pewnie zdaniem, zachowałam się bezczelnie, nie wypełniając polecenia człowieka, albo raczej jednej z osób, dzięki której miałam pensje. Karcąco kręcąc głową poświęcił mi kilka sekund swojej uwagi, a następnie wysiadł.
Zostaliśmy sami, jednak Jake nic nie mówił. Może jednak postanowił odpuścić sobie niepotrzebne gadanie, kiedy dokładniej przyjrzał się temu, co nosiłam - uniform hotelowy. To był chyba jeden z najsilniejszych dowodów na to, że nie jestem tu po to, żeby go śledzić bądź prześladować, a po prostu przypadkiem, bardzo z resztą niefortunnym, przyjechał wypoczywać do miejsca, w którym obecnie odbywałam praktyki...
Nim winda dojechała na moje piętro, wcisnęłam przycisk na niższy poziom.
- Niestety musi Pan wysiąść - powiedziałam, nie podnosząc na niego wzroku. Nie miałam innego wyboru jak zostawić go na tym piętrze. Nawet jeśli wyżej był tylko dach, goście hotelowi nie mieli tam wstępu, a kamery bezpieczeństwa by łatowy wydały złamaną przeze mnie zasadę. - Na powyższe piętro mają wstęp tylko pracownicy hotelowi.
Mówiąc to wszystko, cały czas trzymałam jedną rękę przy drzwiach, żeby się nie zamknęły, nim Jake jej nie opuści. Miała jakby nie patrzeć jeszcze kilka minut, żeby ochłonąć, i zapewne zmarznąć, ale była to lepsza opcja niż załatwianie tego... Czegoś między nami. W sumie o czym ja w ogóle mówiłam? Między nami nie było już nic więcej, zostały tylko wspomnienia, o których lepiej zapomnieć, niż otwierać stare rany.
Przez ten cały czas, mój wzrok dzielnie skanował każdy kawałek moich butów, starając się jakby w pamięci wyryć ich obraz tak, jakbym widziała je po raz ostatni... Heh, zabawne, ponieważ po naszym ostatni spotkaniu robiłam wszystko, żeby zapomnieć o nim. O tym jak wyglądał, jak się zachowywał, jak posyłał wszędzie swój czarujący uśmiech mimo złego samopoczucia, jak zmęczony przeczesywał włosy po drzemce w limuzynie, jak cudownie było czuć ciepło jego ciała,,jak wyglądał bez koszuli... Jak na mnie patrzył z ciepłem, a potem obrzydzeniem w oczach.
Mimo iż winda była spora, zdawałam się czuć ciepło jego ciała, jakby w rzeczywistości był ogniskiem, a nie żywą osobą. Jednak jak to zazwyczaj z ogniem jest - jeśli zrobi się za ciepło, płomienie zaczynają parzyć, a ja nie chciałam na to pozwolić... Znów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz