- Jako nowy menadżer - zaczął Jeremi na odprawie dla mojej zmiany - chciałbym, aby wszyscy znali swoje mocne strony i poprzednie doświadczenia, więc postanowiłem przedstawić wasze CV otwarcie reszcie pracowników! - Widać było, że był wielce zadowolony ze swojego pomysłu, jednak po twarzach innych było widać, że byli równie zaniepokojeni, co ja.
Nie zależnie od kłamstw, jakie tam nawciskali, bądź nieciekawa prawda, wiedziałam, że nie wypadną gorzej ode mnie. Jakby nie patrzeć gwiazda wspomniana w moim podaniu nie odezwała się publicznie do mnie ani słowem, co było ewidentnym zaprzeczeniem naszej znajomości. Gdyby tylko ktoś spojrzał na wczorajszy monitoring, nie musiałabym przechodzić kolejnej nieuniknionej katastrofy...
Ze zwieszoną głową czekałam na moją kolej. Nie miałam żadnej innej możliwości, jak przyznać się do kłamstwa, którego nie popełniłam.
- Nieźle nakłamałaś, w tym swoim CV, mała — po tych słowach poczułam, że wszystkie oczy patrzą na mnie. Jako najmłodsza pracownica, przyzwyczaiłam się do bycia nazywana "małą". — Że niby sam Underwood, haha, przecież to śmieszne i kupy się nie trzyma. Pewnie tylko dlatego zatrudnili cię w tym hotelu. A nawet ślepy zauważy, że coś tu śmierdzi...
Nie miałam żadnej linii obrony. Po wczorajszej rozmowie bałam się choć na chwilę być zmuszoną na niego patrzeć, co więc dopiero jakbym miała go teraz szukać i prosić o przysługę... Wiedziałam tak samo dobrze, jak to, że nigdy nic do mnie nie poczuje, że nikt nie uwierzy, że była menadżerka gwiazdy może wykonywać teraz tak niszowe prace. Zacisnęłam więc tylko ręce w pięści i słuchałam wszelkich szyderstw i śmiechów, jakie teraz padały pod moim adresem.
Straciłam już wszelkie nadzieje na to, że może być lepiej, kiedy zabrzmiał nowy głos, skierowany do nas - wiedziałam dokładnie do kogo należy. Gdyby ktoś mnie spytał, czy ciężej było mi stać i słuchać naśmiewania się ze mnie, czy spojrzeć na Jake'a, odpowiedziałabym, że zdecydowanie to drugie. Zajęło mi to zdecydowanie dłużej niż innym, jednak wyżej jak tors nie umiałam. Miałam wrażenie, że jeśli spojrzę mu w twarz, znów poczuję jak pęka mi serce.
- Chodzi o taką głupotę - powiedział menadżer, podając gwiazdorowi moje CV. Według reszty pracowników powinnam pewnie teraz palić się rumieńcem ze wstydu, jednak ja tylko stałam tak zawieszona, jakby w ogóle mnie to nie dotyczyło. - I kłamstwo z pańskim nazwiskiem w roli
głównej.
Ciężko powiedzieć, o czym myślałam, zdaje mi się, że o niczym. Nie miałam nadziei na to, że stanie po mojej stronie, ani nie obawiałam się tego, iż powie, że kłamię. Byłam... Jakby obecna tylko ciałem, jakby ta sytuacja w ogóle mnie nie dotyczyła.
- Bo to kłamstwo, nie? Jawne - współpracownicy byli pewni, że jestem nikim więcej jak kłamczuchą, która dzięki czemuś takiemu dostała się na staż w tak prestiżowym hotelu tak szybko.
- Radzę nie robić takiej afery na samym
wejściu do hotelu. Być może godzina jest wczesna i zamierzaliście korzystać z faktu,
że nie ma tu dużo gości, ale bardzo źle to wygląda - Przy takich słowach już miałam robić zakład przed samą sobą, że zamierza mnie wydać, odciąć się ode mnie jakby faktycznie nic między nami nie było. - Jeszcze jedno. Chcę, żeby panna Hastings osobiście
zajmowała się wszystkim, co mnie dotyczy i żeby cała obsługa mojej osoby
przechodziła najpierw przez jej ręce. Można powiedzieć, że skoro pracowaliśmy
razem, ufam jej na tyle, żeby się tym zajmowała.
Po grobowej ciszy jaka zapadła uświadomiłam sobie, że nie tylko ja byłam teraz w ciężkim szoku, jednak były to różne jego odmiany. Oni byli zaskoczeni, że mówiłam prawdę, ja byłam zszokowana, że tak głupi pomysł wpadł do jego głowy i, co gorsza, postanowił go wypowiedzieć.
Coś we mnie rwało się, żeby krzyczeć, że się nie zgadzam, że nie chcę i nie zamierzam być na jego usługach - oznaczało to widywanie go kilka razy dziennie, a ja nawet teraz przez chwilę nie potrafiłam spojrzeć mu w twarz. Nie wspominając o tym, że w ogóle nie chciałam spełniać jego życzeń. Byłam w stanie, o którym nie raz mówiła mama - że będę chciała, by spotykał go pech, będzie to dla mnie jak jego zadośćuczynienie za moje cierpienie. Jednak na tym się nie kończyło. Mówiła też, żeby unikać z takim mężczyzną bycia sam na sam oraz kategorycznie nie pozwolić mu na dotykanie się w jakiejkolwiek formie. Uważała, że takie doświadczenie zawsze uświadamia dwójce ludzi, jak brakuje im swojego ciepła i zaczynają popełniać takie błędy jak np lądowanie razem w łóżku. Nas tam nigdy nie było, więc najgorsze co mi groziło to to, że znów byśmy się pocałowali, a ja bałam się, że rzeczywiście nie umiałabym mu odmówić, gdyby do tego doszło.
- J-jest Pan pewny? - głos menadżera zadrżał lekko pod wpływem szoku.
- Pytania do mnie należy przekazywać przez pannę Hastings - odparł gwiazdor, oddalając się do grupy zszokowanych pracowników hotelu.
Kiedy Underwood zniknął z widoku, rozmowy ponownie zawrzały. Część nadal zarzucała mi kłamstwo uważając, że to kompletny przypadek, że taka gwiazda postanowiła wziąć udział w moim kłamstwie, inni zadawali pytania o Jake'a i moją pracę, jednak ignorowałam ich wszystkich. Wewnętrznie zbierałam siły na to, co było rutynowym postępowanie w wypadku, kiedy ważny gość czegoś takiego sobie zażyczy.
Kiedy poprosiłam menadżera o klucz do szafki, podał mi go bez słowa, chowając w pośpiechu resztę CV i udając się do swojego gabinetu. Kilku pracowników poleciało za nim, a reszta udała się do pracy. Ja natomiast udałam się na zaplecze i wyciągnęłam z wcześniej wspomnianej szafki dwa pagery (tak, mimo nowoczesności tego hotelu, właśnie tego używało się, by szybko wysyłać sygnały z życzeniami bezpośrednio między bogaczem i pracownikiem). Nie omieszkałam zabrać też ze sobą zestawu czystych ręczników oraz mydła i szamponu w nadziei, że jeśli tego akurat potrzebował, nie musiałabym chociaż do końca dnia się pojawiać w jego pobliżu.
Jadąc windą czułam, jak żołądek podchodził mi do gardła. Naprawdę żałowałam, że zamieściłam go w swoim CV... Mogłam sobie podarować. Stupid!
Ostatni głęboki oddech wzięłam stojąc przed jego drzwiami.
Zachowuj się profesjonalnie - powtarzałam sobie w duchu. - Jesteś tutaj w związku z pracą i twoje życie prywatne nie powinno mieć na to wpływu...
- Proszę! - usłyszałam zza drzwi.
Gwiazdora nie było w głównym pomieszczeniu, co wykorzystałam do tego, by powiedzieć o tym, co należy do moich obowiązków i uciec jak najszybciej.
- Przyniosłam świeże ręczniki oraz przybory do mycia - poinformowałam na tyle donośnie, żeby na pewno usłyszał. - Zostawiam również pager, którym będziesz mógł szybko informować, gdybyś czegoś ode mnie chciał... - Odchrząknęłam, po czym zdałam sobie sprawę z, już, popełnionego błędu. - Znaczy, przepraszam, gdyby Pan coś ode mnie chciał - poprawiłam się szybko.
Wolałam założyć, że wiedział, jak używać urządzenia, niż zbliżyć się do niego na tyle, by móc mu je pokazać i opowiedzieć o jego obsłudze. Z resztą... Jeśli zrobił to po to, żebym nie miała problemów, to i tak zapewne nie zamierzał "ze mnie korzystać". Zapewne, tak jak ja, nie widział nas razem w swoim towarzystwie dopóki nie było to naprawdę konieczne - dlatego "rozmawialiśmy" z różnych pokoi.
- Jeśli to wszystko, to będę już szła! Życzę miłego wypoczynku! - Marzyłam, żeby opuścić jego komnatę i wpaść w wir pracy, która nie pozwoli mi myśleć.
"Jeśli przez ten cały czas choć w
jednym byłem szczery, to w tym, że nie chciałem,
żebyś cierpiała. Żebyś płakała. Albo czegokolwiek żałowała." Gdyby to była prawda, nie stawiałby mnie tyle razy w takiej sytuacji, nie dawał nadziei, nie robił naprawdę wielu rzeczy... Ale przede wszystkim zrobiłby coś wczoraj, ale nie zrobił nic. A niczego chyba nienawidziłam bardziej, niż kiedy ktoś udawał, że mu na mnie zależy.
Odwróciłam się napięcie w stronę wyjścia i już miała je opuszczać, kiedy moim oczom ukazała się seksowna sylwetka, której chyba pierwszy raz w życiu nawet cicho w duchu nie chciałam pożerać wzrokiem. Jedyne, co miał na sobie, to ręcznik, kłuso wiszący na jego biodrach, pozostawiając wieeeele miejsca wyobraźni.
- Ubrałbyś się! - z nerwów znów zapomniałam zwrócić się do niego per Pan.
W ułamku sekundy obróciłam się do niego plecami. Czyżby matka miała rację? Czy to, że byliśmy tutaj sami miało skutkować tym, że spróbuje zaciągnąć mnie do łóżka?!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz