środa, 6 grudnia 2017

236

     Lata pracy, nie tylko w hotelu, nauczyły mnie trzymania języka za zębami oraz sztucznego uśmiechu, chowającego za sobą całe tony złości. Fakt, czasem, jak każdemu człowiekowi, i mi nie wychodziło, albo najzwyczajniej w świecie nie chciałam. Co gorsza, byłam w towarzystwie jednej z niewielu osób, może nawet jedynej, przy której... To całe doświadczenie zdawało się znikać. Jakbym momentami zapominała o tym, jak powinnam się zachowywać... Jakbym podświadomie nie chciała udawać. Na moje jednak szczęście, tym razem Jake nie wybił mnie z roli, głównie może dlatego, że bardziej niż na nim, skupiałam się na biuściastej dziewczynie i Jaredowi, który jako jedyny w tym towarzystwie był do mnie pozytywnie nastawiony.
     - Na pewno nie zaszła pomyłka - odpowiedziałam dziewczynie, uśmiechając się grzecznie. - Wiadomości o zamówieniach zostały wysłane z prywatnego pagera Pana Underwooda. - Nie było tutaj nic do ukrycia. Zakładając, że jest z nimi, pewnie też ma sporo kasy, więc załatwienie sobie prywatnej obsługi, nie powinno być problemem. - Jeśli również życzy sobie Pani prywatnego asystenta hotelowego, proszę się zgłosić do recepcji i dowiedzieć się, którzy pracownicy są wolni by objąć to stanowisko. - Taka głupia reklamacja również należała do moich obowiązków. Goście stykający się z takim pracownikiem, według polityki hotelu, mieli prawo wiedzieć, czemu inny wczasowicz posiadał takiego prywatnego "chłopca na posyłki". Na moje jednak szczęście, jeśli była dziewczyną Jake'a i chciałaby mnie o coś wypytać, to nie miała na to szans, bo można było być asystentem tylko jednego gościa hotelowego.
     Kilka słów dalej i udało mi się poznać prawdę. Mimo iż to nie Underwood wymyślił sobie te głupoty, dalej byłam na niego zła. Według zasad powinnam nawet odebrać mu przywilej pagera, bo inni goście nie mogli "korzystać" z jego asystenta, ale bałam się, że powstanie z tego nie potrzebna scena... No i Jared przeprosił, więc postanowiłam tylko wziąć głęboki wdech i wymazać te głupie zachcianki z pamięci - nie zwróci mi to zdrowej ręki, jednak rany nie był głębokie. Powinny zagoić się w przeciągu kilku dni.
     Potem jednak rozmowa zeszła na bardzo dziwne tory. Gdyby Jake powiedział wszystko Jaredowi, może uniknął by takiej sytuacji, jak ta, gdzie chłopak próbuje na siłę wciągnąć mnie do towarzystwa, mimo iż w duchu nikt tak naprawdę nie chce mojego towarzystwa. Poza tym, ja również nie chciałam iść. Nie chciałam widzieć aktora, nie chciałam tym bardziej widzieć go z dziewczyną, a już na pewno nie chciałam spędzać czasu w towarzystwie obcych. W moim trybie życia w sumie niewiele było osób, które mogłam określić innym mianem, jednak im więcej umiałam znaleźć sobie, nawet drobnych, argumentów by nie iść, tym łatwiej mi się odmawiało.
     - Wybaczą Państwo, ale muszę odmówić - powiedziałam spokojnie, robiąc krok w tył.
     No i nie umiałam na niczym jeździć. To był mój pierwszy raz w górach, jednak koszty nauki i wypożyczenia jakiegokolwiek sprzętu w okolicy były tak drogie, że musiałabym wydać na to większość wypłaty, a jako praktykant i tak nie zarabiałam wiele. Jedyne co robiłam w wolnym czasie, to spacery po malowniczej okolicy, jeśli już wychodziłam z kwatery. Poza tym sam fakt, że byłam na praktykach w tak prestiżowym hotelu, nie otwierał raczej dróg do tak błahych zwolnień.
     - Jakby czegoś Pan potrzebował, Panie Underood, proszę pisać. - Proszę nie pisz. - Mam nadzieję, że będą mieli Państwo udany pobyt - i szybko się wycofałam. O dziwo, mimo pospiesznego kroku, udało mi się nie poślizgnąć nigdzie po drodze. Wydawało mi się, że słyszałam za sobą głos Jareda. Przy takich jednak tłumach to normalne, że wydaje się, że kogoś słyszymy.
     Kiedy w końcu opuściłam kompleks relaksacyjny, odetchnęłam z ulgą. Serce jednak zdawało się nie dawać za wygraną - czy to naprawdę była dziewczyna Jake'a? Widziałam jak na niego patrzy i nazwała go nawet Jake'i... Nie była to moja sprawa, jednak na samą myśl, że mógłby pewnego ranka napisać z życzeniem o śniadanie, a zanosząc je do pokoju zastałabym ją. Ubraną, w ręczniku, pod kołdrą, w jego koszuli, nie miało to znaczenia. Dopiero jestem w procesie godzenia się z tym, że się "rozstaliśmy", całego tego syfu związanego z poddawaniem pierwszej miłości. Jest nieciekawie, a widok jego z inną kobietą raczej tego nie poprawi.
      Zatrzymałam się przy jednym z okien i spojrzałam przez nie. Nie jednak dla widoku, a dla spokoju. Bielutki śnieg, beztroscy ludzie... Eh, gdybym tylko mogła żyć jak oni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER